Gortat, EuroBasket, Woods - rok 2009 w polskiej koszykówce

autor: Jacek Konsek | 2009-12-31, 10:30 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Marcin Gortat i EuroBasket to dwa słowa klucze, które charakteryzują polską koszykówkę w kończącym się 2009 roku. O ile jednak sukces środkowego z Łodzi w NBA jest naszym powodem do dumy i chwały, o tyle wrześniowe mistrzostwa Europy już zdecydowanie nie. Portal SportoweFakty.pl zaprasza na podsumowanie najważniejszych wydarzeń w mijającym roku.

EuroBasket

To prawda, mieliśmy duże oczekiwania przed najważniejszą imprezą na Starym Kontynencie. Chyba słusznie, bo Gortat, Lampe, Ignerski, Szewczyk i Logan to nazwiska, które mogły zapewnić nam grę o coś więcej, niż tylko wyjście z grupy. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Polacy rozpoczęli świetnie, dwie wygrane z Bułgarią i Litwą rozbudziły apetyty sympatyków basketu. Nic z tego jednak nie wyszło, bowiem cztery kolejne porażki spowodowały, że zajęliśmy w końcowej klasyfikacji 9. miejsce.

Sukcesem tego wyniku nazwać na pewno nie można. Fakt faktem, biało-czerwoni ulegli czołowym zespołom EuroBasketu (Turcja, Słowenia, Serbia, Hiszpania), ale nie to powinno martwić najbardziej. Nasz zespół nie miał wartościowych zmienników, a trener Muli Katzurin sprawiał wrażenie, że nie zawsze panuje nad wydarzeniami dziejącymi się na parkiecie.

Mistrzostwa się skończyły i przyszedł czas podsumowań. Można było wyczuć niedosyt, a nawet rozczarowanie. Trenerem naszej kadry przestał być izraelski coach, a marzenia o dzikiej karcie na mistrzostwa świata szybko zostały rozwiane. Inna sprawą jest fakt, że kończymy rok 2009 bez trenera męskiej reprezentacji. Komisja PZKosz nie rekomendowała bowiem zarządowi żadnego z jedenastu kandydatów, którzy zgłosili się do konkursu...

EuroBasket nie był także sukcesem pod względem organizacyjnym. Gdyby nie rzesze kibiców z innych krajów (Litwa, Słowenia!), większość hal nie byłaby wypełniona nawet w połowie. Na żadnym ćwierćfinale nie było więcej niż 6 tysięcy fanów basketu, a kapitalny półfinał Serbia-Słowenia oglądało "tylko" 8,5 tysiąca sympatyków. Podobna okazja, aby oglądać w akcji ten sport na tak wysokim poziomie nie powtórzy się przecież prędko.

NBA - Where Polish Hammer In Big Final Happens

Mecze koszykarskiej ligi NBA sprawiają, że ortodoksyjni fani tych rozgrywek przez kilka miesięcy przestawiają swój tryb życia na nocny. Z całą pewnością jeszcze większa rzesza sympatyków basketu poczyniła tak radykalne zmiany, kiedy Marcin Gortat i jego Orlando Magic bili się o najwyższe laury w najlepszej koszykarskiej lidze na świecie. Drużyna z Florydy była prawdziwą rewelacją zeszłych rozgrywek i doszła do samego finału. Tam jednak musiała uznać wyższość potężnych Los Angeles Lakers.

Polak mógł jednak być zadowolony z tego sezonu. Udowodnił, że jest klasowym centrem i jeśli dostaje okazję do gry, to ją perfekcyjnie wykorzystuje. Kilka double-double Gortata pokazało, że gdyby środkowy z Łodzi dostawał od trenera 30-35 minut gry, takie osiągnięcia byłyby na porządku dziennym. Wszyscy więc wyczekiwali letniego okienka transferowego i ofert, które napłyną do naszego rodzynka w NBA.

Najbardziej konkretną złożyli Dallas Mavericks i Gortat był już jedną nogą w klubie z Teksasu. Mógłby tam spokojnie walczyć o miejsce w wyjściowym składzie z podstarzałym i przeciętnie spisującym się Erickiem Dampierem. Dość niespodziewanie jednak Orlando wyrównało ofertę Mavs, w związku z czym do transferu nie doszło.

Mało kto spodziewał się takiej decyzji. Wcześniej sam Otis Smith (generalny menedżer Magic) zapewniał, że nie będzie trzymał Gortata w zespole, jeśli trzeba będzie mu płacić pięć milionów dolarów za sezon. Obecnie Polak głównie za siedzenie na ławce otrzymuje 5,8 miliona... Pieniądze to jedno, a występy na parkiecie to drugie. Niestety reprezentacyjny środkowy nie ma póki co dobrego sezonu, a jego średnie w porównaniu z zeszłymi rozgrywkami nieco się pogorszyły. Obecnie jest to 3,2 punktu i 3,6 zbiórki przy 13 minutach, a w sezonie 2008/2009 3,8 punktu i 4,5 zbiórki w 12,5 minuty.

Kobieta zmienną jest

Nie udały się także mistrzostwa Europy w wykonaniu naszych koszykarek. Dopiero 11. miejsce na łotewskim turnieju trzeba uznać za porażkę, zwłaszcza, że do awansu do ćwierćfinału zabrakło tak naprawdę jednego zwycięstwa. Polki wyszły z grupy z bilansem 2-1, lecz w drugiej rundzie nie sprostały Słowaczkom, Hiszpankom i Czeszkom. Słaby turniej rozegrała szczególnie Agnieszka Bibrzycka, która w decydującym meczu z naszymi rywalkami zza południowej granicy zdobyła 0 punktów. Po mistrzostwach dymisję złożył Krzysztof Koziorowicz, którego w połowie grudnia zastąpił Dariusz Maciejewski, trener rewelacji FGE - KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski.

A’propos Bibrzyckiej. Nasza najlepsza koszykarka nie zawodzi w elitarnej Eurolidze. Jej UMMC Jekaterynburg jest jednym z głównych faworytów do triumfu w tych rozgrywkach. Rosyjski zespół prowadzi w grupie A z bilansem 7-1, a Bibrzycka jest w drużynie najlepszą strzelczynią, zbierającą i przechwytującą.

Jeszcze bardziej dumni powinniśmy być z postawy Wisły Can-Pack Kraków. Biała Gwiazda to jedna z dwóch ekip w Eurolidze, która nie zaznała goryczy porażki. Podopieczne Jose Ignacio Hernandeza zwyciężyły wszystkie osiem spotkań i mogą być spokojne o awans do kolejnej fazy gier. Nieco gorzej wiedzie się Akademiczkom z Gorzowa (3-5), które jednak absolutnie dominują na polskich parkietach (15-0!), a najgorzej spisuje się Lotos Gdynia (2-6). Nie ma co jednak narzekać, wszak to pierwszy taki przypadek w historii polskiej koszykówki, kiedy trzy nasze zespoły rywalizują w najbardziej prestiżowych rozgrywkach na Starym Kontynencie.

Prokom i nowy dominator polskich parkietów

W Polsce bez zmian - króluje Prokom. Pod koniec maja ekipa Tomasa Pacesasa wywalczyła szósty tytuł dla Sopotu, po czym przeniosła się do sąsiedniej Gdyni. W tegorocznych rozgrywkach także nie zapowiada się, aby hegemonia najlepszej drużyny w naszym kraju została przerwana. A wszystko to dzięki Qyntelowi Woodsowi. Zawodnik to fenomenalny, jak na polskie realia oczywiście. Zbiera, rzuca, podaje, wsadza. Potrafi wszystko. Na naszym podwórku jeszcze nigdy nie było gracza z takiego poziomu, więc tym bardziej cieszy fakt, że udało się go zatrzymać na nowy sezon.

Liga jest nudna, bo Prokomowi nikt nie podskoczy. W Eurolidze nie jest już tak różowo. Ostatnio co prawda była mega euforia po zwycięstwie nad Realem Madryt, ale awans do Top16 nadal nie jest pewny. Nie warto chyba wspominać o innych sprawach związanych z PLK. Chaos licencyjny czy podobne problemy organizacyjne przylgnęły do naszych rodzimych rozgrywek już jakiś czas temu.

Polonia 2011 Warszawa. Specjalnie na końcu, bo to jeszcze melodia przyszłości. Młodzi i ambitni koszykarze ze stolicy nie boją się nikogo i walczą jak równy z równym z dużo wyżej notowanymi rywalami. Utrzymają się czy nie - to mało ważne. Grunt, żeby takie nazwiska jak Śnieg czy Berisha rozwijały się w podobnym tempie jak obecnie. Z nich będzie pożytek!

Polacy za granicą

Nie można zapomnieć o całej rzeszy naszych rodaków biegających za piłką poza granicami naszego kraju. Kolonia zawodników i zawodniczek jest naprawdę bardzo duża, choć tylko nieliczni prezentują wysoki i warty uwagi poziom. W poprzednim sezonie mistrzem Czech został Robert Tomaszek, choć w CEZ Nymburk był skonfliktowany z Katzurinem i grał "ogony". Z kolei wicemistrzostwo Rosji wywalczył Maciej Lampe, a jego dobra gra w Chimki Moskwa zaowocowała transferem do słynnego Maccabi Tel Awiw.

W trwających rozgrywkach Lampe nie prezentuje się już tak dobrze, a ostatnio zaczęły się nawet pojawiać pogłoski, że polski podkoszowy opuści Izrael. Skupmy się jednak na pozytywnych aspektach. Szymon Szewczyk to najjaśniejsza postać spośród trójki naszych rodaków w Lega Basket. Średnio 9,7 punktu i 7,2 zbiórki to efekty bardzo dobrej postawy gracza Air Avellino.

Solidne występy notuje również Dylewicz, klubowy kolega Szewczyka. W Hiszpanii regularnie punktuje Ignerski, ale największą furorę za granicą robi Paweł Mróz. Niespełniony talent polskiej koszykówki jest gwiazdą w lidze słowackiej (16,7 punktu i 8,9 zbiórki), gdzie wystąpił nawet w Meczu Gwiazd. Szkoda, że to tylko liga słowacka...

Co nas czeka w 2010?

Przede wszystkim mistrzostwa świata mężczyzn. Kandydatów do gry o medale wielu, ale złoto chyba znowu dla USA. Wszystko będzie zależało od motywacji i podejścia gwiazd NBA. Wade, James, Bryant, Anthony, Bosh, Howard, Paul. Kto zagra, a kto zrobi sobie wolne? O prymat na świecie zagrają także koszykarki. W Czechach faworytek upatrywać trzeba będzie w Australijkach, Amerykanach, Rosjankach i Brazylijkach.

NBA. Im bliżej play off, tym walka coraz bardziej "na serio". Na Zachodzie trwa hegemonia Lakers, ale na pewno nie można lekceważyć czających się rywali: Spurs, Blazers, Mavs, Suns, Nuggets. Na Wschodzie ciekawiej: Celtics zdrowi i skuteczni, Cavs rozkręcają się na dobre, Magic chcą powtórzyć sukces sprzed roku. Będzie się działo, jak co roku zresztą. We love this game, don’t we?

Nowy etap w obu reprezentacjach. Zarówno trener Maciejewski, jak i nie wybrany jeszcze szkoleniowiec męskiej kadry, muszą zebrać odpowiednią grupę ludzi, która docelowo będzie w stanie poprawić wyniki z ostatnich mistrzostw Europy. Nikogo przecież nie zadowalają 9. czy 11. lokaty w takich turniejach. Powodzenia!

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Przemo

Gortat? ... czym się podniecać, cienki i tyle, na EB stał 10 cm od kosza zamiast zrobić wsad przy tym wzroście to je...ł piłe o tablice i było po akcji... Eurobasket- Impreza jak najbardziej udana tylko jak my na niej zarobiliśmy 4 czy 5 mln to pod względem marketingu lipaaa. Woods w PLK coś pięknego:) Zawodnik, który wie na temat koszykówki więcej niż wszyscy Polscy trenerzy razem wzięci, jeżeli on odejdzie to naszaliga i straci super grajka i będzie jeszcze niższy poziom ligi, bo krótko mówiąc Woods nam ten poziom robi!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
makulator

Ale po co dyskredytowac Eurobasket? Ludzie nie bylo kompletow, ale bylo wiecej niz na poprzednich mistrzostwach w bardzo koszykarskiej Hiszpanii!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Pan z kosmosu

Gortata nie puścili, bo...
1. Dobry zmiennik, Howard ma problemy z faulami, szybko je łapie.
2. Po co wysyłaś i wzmacniac przeciwnika.
3. Nie wiadomo czy Howard nie odejdzie po sezonie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
mechanik

Wisła Kraków - z tego możemy być dumni! Gortat obnizyl loty ale dzisiaj w nocy super meczyk:) szkoda ze malo gra... niech idzie do Houston czy Dallas, czemu nie chca go puscic? Eurobasket slabiutki chociaz poczatek byl niezly.. oby za rok bylo lepiej!!! wierze w Maciejewskiego, to dobry czlowiek na odpowiednim miejscu

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0