Tenisowe niespodzianki roku: Kei Nishikori - waleczny samuraj

autor: Adam Dyrko | 2008-02-26, 01:36 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

To był najdramatyczniejszy mecz turnieju Delray Beach Intenational Tennis Championships na Florydzie w połowie lutego tego roku. Po przegraniu pierwszego seta z Amerykaninem Samem Querreyem, rozstawionym z numerem trzecim (4:6), kolejnego seta wygrał Kei Nishikori (6:2). W trzecim doszło do tie-breaku, Sam uzyskał w nim prowadzenie 3:0...

...potem po wyrównaniu przez Kei na 3:3 znów uciekł na 6:3, co oznaczało trzy piłki meczowe, obronione przez Kei, przy 7:6 miał jeszcze czwartą szansę na zwycięstwo, ale odtąd nie ugrał już ani jednego punktu. Kei wygrał tie-break 9:7 i awansował do finału. Zapytany potem, co pomogło mu przetrwać w takiej beznadziejnej sytuacji, odpowiedział: - Nie myślałem wtedy o niczym innym jak tylko o następnej piłce, o kolejnym punkcie do rozegrania. Mentalnie czułem się zmęczony, niemniej powiedziałem sobie, że trzeba walczyć dalej, do końca.

Gdy James Blake, jedynka turnieju (12. ATP), usłyszał w finale sakramentalne słowa sędziego: "Gem, set, mecz. Wygrał Kei Nishikori", to zapewne nie dowierzał jeszcze do końca swym uszom. Przecież zaczął dobrze, pierwszego seta wygrał 6:2, ale potem gra potoczyła się inaczej, następne dwa sety 6:2, 6:4 - i cały mecz wygrał Japończyk. Zaskoczenie było totalne. Chociaż z czasem można było się już trochę oswoić z efektywną grą walecznego osiemnastolatka, znakomicie czującego się na twardych kortach. Jako zajmujący zaledwie 244. pozycję w rankingu ATP zaczynał turniej w Delray Beach od kwalifikacji. W drodze do finału pokonał jeszcze Niemca Floriana Mayera, turniejową piątkę, i Amerykanina Bobby Reynoldsa.

Ostatnio taki wyczyn udał się Belgowi Steve’owi Darcisowi w lipcu ubiegłego roku, gdy w Amersfoot w Holandi przeszedł od kwalifikacji po finał i został zwycięzcą całego turnieju. Minęło ponad 16 lat od czasu, gdy po raz pierwszy japoński tenisista zdołał wygrać imprezę ATP. W 1992 roku w Seulu był to Shuzo Matsuoka, w Delray Beach, w 2008 roku - Kei Nishikori. Jego triumf ma także inny wymiar. Po Lleytonie Hewittcie jest on najmłodszym (miał 18 lat, 1 miesiąc i 19 dni) zwycięzcą turnieju ATP. Lleyton jako najmłodszy triumfator miał 16 lat, 10 miesięcy i 18 dni, gdy zwyciężył w Adelajdzie w Australii w 1998 roku.

Kto to jest Kei Nishikori? Skąd się wziął? Mimo młodego wieku ma niezłe referencje, po części wyjaśniające jego zaskakujący sukces. Grać w tenisa zaczął mając lat pięć. W wieku 14 lat wyjechał z rodzinnego Shimane w Japonii do USA, na Florydę, wysłany tam, do słynnej Akademii Tenisowej Nicka Bollettieriego przez Masaaki Morita Tennis Fund sponsorującej wyselekcjonowaną grupę utalentowanych japońskich graczy. Na Florydzie w towarzystwie zdolnej młodzieży tenisowej, wśród nich na przykład Zacharego Gilberta, syna znanego profesjonalisty, Brada Gilberta, szlifował technikę, uczył się taktyki tej gry.

A przebieg jego krótkiej kariery? Na pewno trzeba wspomnieć o wygranej w Roland Garros w juniorskim turnieju deblowym w 2006 roku. Ze zmiennym szczęściem grał w turniejach typu Futures w Meksyku, w Ekwadorze, w Kalifornii. W ubiegłym roku próbował już swych sił także w turniejach ATP; w drugim z nich, w Indianapolis, dotarł do ćwierćfinału. I wreszcie przyszedł zaskakujący sukces w Delray Beach. Toteż gdy Kei Nishikori wystartował w SAP Open w San Jose, gdzie został dopuszczony do turnieju głównego, nie był już kimś nieznanym. Andy Roddick, z którym miał się zmierzyć Kei w drugiej rundzie, przyszedł na kort zobaczyć, kto to jest ten Nishikori, pogromca Jamesa Blake, jak on gra, jaki jest jego forehand? A Kei, gdy go zobaczył na trybunie, zagrał jeszcze lepiej, żeby, jak powiedział, nie umknęła mu okazja do spotkania z tak utytułowanym przeciwnikiem. Roddick okazał się jednak jeszcze za mocny na osiemnastolatka i wygrał bez problemu w dwóch setach. Następny turniej w Memphis, Morgan Keegan Championships, Kei zaczął również od kwalifikacji, jak w Delray Beach, chociaż awansował tymczasem na liście ATP z 244. na 131. pozycję. Wygrał w pierwszej rundzie z Aleksandrem Kuzniecowem 6:4, 6:4, ale Bobby Reynolds, którego pokonał jeszcze dwa tygodnie temu, oraz choroba zmogły walecznego Japończyka. Przy stanie 2:6 i 0:3 musiał skreczować.

Możliwe, że emocje ostatnich trzech tygodni, zyskanie sławy, przede wszystkim w jego ojczyźnie, przerosły młodego zdolnego zawodnika. O Kei Nishikori (123. ATP wg rankingu z 25 lutego 2008 roku) zapewne jeszcze nie raz usłyszymy, i to już w niedługim chyba czasie. Na razie musi się on jeszcze oswoić z nową dla niego pozycją wschodzącej tenisowej gwiazdy.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.