Koszmar bielszczanek, Włoszki górą - relacja ze spotkania Yamamay Busto Arsizio - BKS Aluprof Bielsko-Biała

autor: Paweł Sala | 2012-02-09, 23:07 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

To koniec przygody BKS-u Aluprof z pucharem CEV w tym sezonie. Po niezwykle emocjonujących zawodach, zwłaszcza w decydującym złotym secie BKS przegrał z Yamamay Busto Arsizio i odpadł z rywalizacji w europejskich pucharach. Złoty set Włoszki wygrały minimalnie 15:13.

Trener Mariusz Wiktorowicz postawił od początku spotkania na sprawdzone w ostatnim czasie ustawienie. Z kolei w ekipie gospodyń ujrzeliśmy powracającą do składu, a nieobecną w Bielsku-Białej gwiazdę tej drużyny, Czeszkę Anetę Havlickovą. Do składu wskoczyła także Chiara Dall'Ora. Bielszczanki dopingował z trybun... selekcjoner reprezentacji Polski Alojzy Świderek, który przebywa we Włoszech.

Bielszczanki dobrze rozpoczęły pierwszą partię spotkania. Dzięki skutecznemu blokowi prowadziły 7:5. Wkrótce jednak pomyliła się kilka razy w ataku Liesbet Vindevoghel i wynik wrócił na korzyść Yamamayu (10:8). W kolejnej akcji Belgijka już się nie pomyliła, a jej uderzenie poprzedziła seria znakomitych obron w wykonaniu libero obu drużyn. Włoszki utrzymywały dwupunktową przewagę do stanu 15:15, gdy Vindevoghel na pojedynczym bloku zatrzymała Havlickovą.

Decydujący fragment seta był niezwykle emocjonujący - długie akcje, niesamowite obrony i zmieniające się prowadzenie. Po zatrzymaniu blokiem Czeszki Heleny Havelkovej BKS prowadził 21:18. Jeszcze raz poderwały się zawodniczki z Busto Arsizio zmniejszając dystans do jednego punktu (22:23). Po czasie na żądanie dla trenera bielszczanek zimną krew zachowała Natalia Bamber-Laskowska i Aluprof miał piłkę setową. Choć Włoszki obroniły pierwszego setbola, to po kiwce Joanny Wołosz Polki mogły cieszyć się z dobrego otwarcia meczu.

Niestety fatalnie rozpoczęła się druga odsłona dla BKS-u. Rozluźnione wygraną w pierwszym secie bielskie siatkarki popełniały niewymuszone błędy i kilka razy z rzędu zostały zablokowane w ataku. Yamamay otworzył partię wynikiem aż 7:1. Dopiero po przerwie technicznej polski zespół uporządkował grę. Po asie serwisowym Vindevoghel było już tylko 8:6. Mimo to ekipa Carlo Parisiego wciąż była w natarciu. Kombinacyjna gra rozgrywającej Yamamayu pozwalała kończyć ataki Havelkovej i Havlickovej. Po asie tej drugiej na tablicy widniał wynik 16:12 dla gospodyń.

Włoszki grały swoją siatkówkę i powiększały przewagę, a trener Wiktorowicz wydawał się spisywać drugiego seta na straty wprowadzając rezerwowe zawodniczki (21:15). Prowadzone przez Havlickovą siatkarki lidera włoskiej ligi wygrały zasłużenie drugą odsłonę do 17.

Źle zaczęły również kolejnego seta bielskie siatkarki. Choć na początku dwa razy pokazała się w ataku Karolina Ciaszkiewicz, to wkrótce duet Havelkova-Havlickova sprawił, iż Yamamay prowadził 8:4. Aluprof niwelował straty do rywala, jednak nie na tyle, aby doprowadzić do wyrównania. Bielszczanki nie wykorzystały kilku okazji, a i szczęście w tym secie dopisywało miejscowym. Przy stanie 14:8 Wiktorowicz poprosił już o drugi czas dla swojego zespołu. Na niewiele się to zdało, bowiem po powrocie na boisko sytuacja wyglądała jeszcze gorzej. Włoszki grały koncertowo, a bielskie siatkarki zupełnie odwrotnie. Po koszmarnym błędzie Wołosz, która nie potrafiła przebić piłki na drugą stronę siatki, BKS przegrywał już 10:20. Pod koniec seta błąd gonił za błędem w grze Polek. Ostatecznie po ataku w taśmę Ciaszkiewicz Aluprof przegrał wyraźnie trzeciego seta do 14.

Po ostrych rozmowach i wzajemnej mobilizacji przed czwartą odsłoną, bielszczanki wreszcie przejęły inicjatywę w grze. Po zaciętej walce na siatce między Sylwią Pelc a zawodniczkami Yamamayu bielszczankom udało się zdobyć szósty punkt i prowadziły 6:3. Choć Włoszki szybko wyrównały, to jednak po błędach w ataku Havelkovej i Havlickovej, na które większość piłek kierowała rozgrywająca Yamamayu, BKS znów minimalnie prowadził (9:12). 

Kluczowy dla losów seta okazał się środkowy jego fragment. Dwa razy bielskie siatkarki źle ustawiły się w bloku, co wykorzystały z zimną krwią Havelkova i Havlickova. Włoszki wyrównały, a wkrótce wyszły na trzypunktowe prowadzenie. Gdy zagrywkę popsuła Pelc Yamamay prowadził już 20:16. Gospodynie poszły za ciosem i dzięki dwóm skutecznym akcjom wprowadzonej na parkiet Floortje Meijners wygrały również czwartego seta. O losach rywalizacji miał zadecydować złoty set.

Zgodnie z przewidywaniami złoty set rozpoczął się od wyrównanej gry. Żadna z drużyn nie chciała pozwolić rywalowi na odskoczenie. Po ataku z lewego skrzydła Klaudii Kaczorowskiej było 5:5, ale w kolejnych dwóch akcjach zablokowane zostały ataki bielszczanek. W tym momencie jednak cztery kolejne punkty padły łupem BKS-u! W głównej roli wystąpiła niezawodna Bamber-Laskowska, która najpierw zaserwowała asa, a później zaatakował celnie po kontrze (7:9). Gdy wydawało się, że BKS pójdzie za ciosem znów do głosu doszły włoskie zawodniczki. Do końca seta żaden z zespołów nie dawał za wygraną. Po ataku Ciaszkiewicz z drugiej linii było po 13. Kluczową piłkę wykorzystała jednak Havelkova, a gdy zablokowana została Kaczorowska to Yamamay mógł cieszyć się z awansu do kolejnej rundy.

Yamamay Busto Arsizio - BKS Aluprof Bielsko-Biała 3:1 (23:25, 25:17, 25:14, 25:19)

Złoty set: 15:13

Yamamay: Lloyd, Havlickova, Dall'Ora, Marcon, Bauer, Havelkova, Leonardi (libero) oraz Lotti, Bisconti, Meijners, Caracuta.

BKS Aluprof: Pelc, Wojtowicz, Wołosz, Ciaszkiewicz, Vindevoghel, Bamber-Laskowska, Miyashiro (libero) oraz Kaczorowska, Banecka, Frąckowiak, Lichtman.

Sędziowie:  Ilhami Senyurt (Turcja), Oleksij Skibitski (Ukraina)

Pierwszy mecz: 3:2 dla BKS-u Aluprof

Awans: Yamamay Busto Arsizio  

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
chieri

szkoda, ale bielszczanki i tak dużo osiągnęły. jako pierwsze w tym sezonie wygrały z Busto, a to wielki wyczyn. później będą mogły się chwalić, że raz udało im się pokonać przyszłego mistrza Włoch i zwycięzcę pucharu CEV :)))

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
muse

Bardzo mi smutno z tego powodu, bo Yamamay było w naszym zasięgu. Widać, ile dla Włoszek stanowi Havlickova, która tym razem wsparła swoją rodaczkę i we dwie dokonały egzekucji. Nie powstrzymaliśmy ich, niestety.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
maro

odpadły, ale należą się im brawa za postawę bo było blisko sprawienia ogromnej niespodzianki. obserwując to co się dzieje w tej chwili w rozgrywkach krajowych pań ekipa z Bielska może to sobie powetować zdobyciem nawet złotego medalu mistrzostw Polski

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
aknemes

ech szkoda, tym bardziej po tym niesamowitym triumfie w pierwszym meczu. jednak można się było tego spodziewać, niestety, że rewanż na wyjeździe już nie będzie taki łatwy, bo wrócą do gry Czeszki.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0