Marek Kardos: Daleko jeszcze do awansu

autor: Adrian Heluszka | 2012-01-13, 17:47 | źródło: inf.własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Blisko 4 tys. km podróż na portugalskie Azory zakończyła się sukcesem dla siatkarzy Tytanu AZS Częstochowa. Częstochowianie w środowy wieczór pokonali w trzech setach aktualnego mistrza Portugalii, Fonte Bastardo, czym znacznie utorowali sobie drogę do grona szesnastu najlepszych drużyn w Challenge Cup. Teraz przed zespołem Marka Kardosa powrót na ligowe parkiety.

Na pozór egzotyczny i zupełnie nieznany rywal mający swą siedzibę niemalże na środku Oceanu Atlantyckiego postawił Akademikom trudne warunki. Częstochowianie zwłaszcza w trzeciej odsłonie napotkali na niezwykle silny opór gospodarzy i zwyciężyli dopiero w walce na przewagi. Niezwykłym atutem mistrza Portugalii okazała się również specyficzna hala rzadko spotykana w innych ligach europejskich. Środowy mecz potwierdził jednak, że Portugalczyków nie należy lekceważyć w perspektywie rewanżu. - Na pewno to nie jest drużyna z najwyższej półki, czy Ligi Mistrzów, ale to zeszłoroczny mistrz Portugalii i zespół złożony z niezwykle doświadczonych zawodników. Rewanż na pewno nie będzie łatwy i daleko jeszcze do awansu do kolejnej rundy. Musimy wygrać, jak najszybciej. Najlepiej 3:0. Nie możemy dać im się rozegrać, bo mogą przysporzyć nam problemów. Obowiązuje wciąż zasada "złotego seta", a nie chcemy, by ta wygrana na wyjeździe poszła na marne. To na pewno poukładana drużyna, która gra w podobnym składzie przez parę lat. Warto wspomnieć także o specyficznej hali. Jest mniejsza, świeci żółte światło i nie jest wcale łatwo tam zwyciężyć. Myślę, że ten zespół mógłby sobie poradzić w PlusLidze - ocenia szkoleniowiec Akademików, Marek Kardos.

Wygrywając na wyjeździe częstochowianie zrobili ogromny krok w stronę awansu do grona szesnastu najlepszych zespołów w ramach Challenge Cup. W rewanżu muszą jednak przypieczętować awans do kolejnej fazy. Historia zna bowiem różne przypadki i zwroty sytuacji. - To nie będzie łatwy mecz. Będziemy odczuwać dodatkowo w nogach poniedziałkowy mecz z zespołem z Olsztynem - wspomina Kardos. - Musimy ich zmusić do błędów. Oni się nie poddadzą i nie położą na boisku przed nami. Trzeba będzie zagrać konsekwentnie i na najwyższym poziomie. Myślę, że dużo łatwiej będzie się im u nas grało. Mecz zaplanowano bowiem na 19:00 naszego czasu. W Portugalii będzie wówczas 17:00 i może to wyjść dla nich z korzyścią i może to mieć znaczenie. Na Azorach mecz skończył się prawie po północy i musieliśmy się w dwa dni przestawić i zaadoptować do nowych warunków. Cieszę się, że naszym zawodnikom się to udało.

Specyficzna hala i nieobliczalny zespół, mający na swoim rozkładzie niemieckie evivo Duren nie były jedynymi przeszkodami, jakie w środę czekały na Azorach na częstochowską ekipę. Zadania nie ułatwiali im także arbitrzy, którzy zwłaszcza w końcówce pojedynku podjęli kilka niezbyt trafnych decyzji. - Na pewno było trochę kontrowersji, ale jak to się mówi zawsze, grając na wyjeździe trzeba dać 10% więcej od siebie, bo niektórzy arbitrzy bardziej, lub mniej pomagają gospodarzom. Sędziowie, to jednak ludzie i mają prawo popełniać błędy - podkreśla słowacki trener.

W środę po problemach zdrowotnych do gry powrócili Dawid Murek i Łukasz Wiśniewski, dwaj filarzy bez których ciężko wyobrazić sobie grę częstochowskiej drużyny. Kapitan Akademików zbytnio się jednak nie forsował i było widać asekurację w jego boiskowych poczynaniach. Czas powinien jednak pracować tylko na jego korzyść. - Mamy nadzieję, że tak właśnie będzie. Dawid tak naprawdę po jednym lekkim treningu siłowym od razu musiał zagrać w meczu. Myślę, że sobie poradził. Miał przede wszystkim za zadanie pokryć pół boiska w przyjęciu. Trochę mniej widoczny był w ataku, ale nie trenował w ogóle tego elementu tak, jak i zagrywki przez kilka dni. Mogę mieć do niego trochę zastrzeżeń w pewnych ważnych momentach meczu, ale on jest od podejmowania ryzyka w zagrywce. Inni popełnili więcej błędów i do nich mogę mieć pretensje - podkreśla.

Po pucharowych wojażach częstochowianie wracają do gry na krajowym podwórku. W poniedziałek na własnym boisku podejmą bezpośredniego rywala w tabeli PlusLigi, Indykpol AZS Olsztyn. Mecz może mieć kluczowe znaczenie dla układu dolnych rejonów tabeli. - Dla nas każda wygrana jest naprawdę cenna. Zwycięstwo w każdym stosunku nas interesuje. Z drugiej strony, chcemy się zrewanżować za porażkę z pierwszej rundy, gdzie dość gładko przegraliśmy 3:0 - kończy Marek Kardos.

Marek Kardos przestrzega przed lekceważeniem Portugalczyków w rewanżu

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
mcaga

Oczywiście że daleko, mecz w Częstochowie sam się nie wygra. Ale na pewno bliżej by nie było, gdyby na Azorach przegrali 0:3.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0