Jedni rozmawiali, inni milczeli - echa meczu Flota Świnoujście - Arka Gdynia

autor: Sebastian Szczytkowski | 2011-09-12, 12:10 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dłuższa konwersacja ze swoimi kibicami czekała piłkarzy Arki Gdynia po ostatnim gwizdku przegranego spotkania z Flotą. Zdecydowanie mniej rozmowny był tym razem Petr Nemec, którego wizyta na wyspie Uznam wywołała sporo emocji i różne reakcje. Na powitanie byłego szkoleniowca wyspiarzy nie przybyła maskotka klubu - Flotuś, którego nieobecność w ostatnich tygodniach została wyjaśniona.

Nemec powrócił bez bardzo głośnego echa

Przyjazd czeskiego szkoleniowca do Świnoujścia, gdzie przez ostatnie cztery lata odnosił sukcesy jako opiekun Floty, był wydarzeniem wyjątkowym, o którym powiedziano i napisano już bardzo wiele. Gorącą atmosferę spotkania Floty z Arką można było wyczuć już kilka dni przed pierwszym gwizdkiem. - Każdy zawodnik ma jakiś sentyment do byłego trenera. Na pewno można było poczuć większy dreszczyk emocji przed tym spotkaniem. Dla tych piłkarzy, którzy mieli okazję pracować z trenerem Nemcem, sobotnia wygrana była jeszcze większym powodem do zadowolenia - komentował młody Radosław Jasiński. - Do Gdyni odeszli latem nie tylko trenerzy, ale także czwórka byłych już wyspiarzy. Chcieliśmy udowodnić trenerowi Nemcowi, że odszedł niesłusznie - wtórował kapitan Floty Marek Niewiada.

Temperaturę podgrzały dodatkowo przedmeczowe, negatywne wypowiedzi Czecha, w których wyraził zdziwienie postawą części świnoujścian w momencie, gdy opuszczał klub. - To właśnie taki człowiek. Nie docenia tego co zrobił w Świnoujściu. Miał dobrych piłkarzy, mógł to samo stworzyć w Gdyni i takie są efekty. To jednak jego problem. My mamy bardzo dobrego trenera i gramy o zwycięstwo w każdym meczu - komentował po spotkaniu Niewiada.

Przedmeczowe emocje przerodziły się w pełną zaangażowania, zaciętą, nawet ostrą walkę na murawie, jednak pozbawioną niepotrzebnych złośliwości. Przed pierwszym gwizdkiem Czech przywitał się z wieloma osobami na stadionie, rezerwowymi gospodarzy, a także uciął sobie serdeczną pogawędkę z kierownikiem Floty Leszkiem Zakrzewskim. Także świnoujscy fani przyjęli Nemca neutralnie, bez niezdrowych sytuacji, okrzyki w stronę Czecha były bardzo sporadyczne.

Sam Nemec - bardzo spokojny, przyglądał się piłkarskim zmaganiom stojąc tuż przy linii bocznej. Rzadko pokrzykiwał w kierunku swoich podopiecznych, nieznacznie odżył dopiero podczas pomeczowej konferencji. - Nie wiem jakiego powrotu do Świnoujścia miałbym się spodziewać? Normalnego. Pracowałem tutaj cztery lata i myślę, że pracowałem uczciwie. Nastawiałem się na pojedynek z Flotą, jak na każdy mecz ligowy. Przez okres pobytu na wyspie Uznam poznałem wielu ludzi, z którymi spotkałem się zarówno w piątek, jak i w sobotnie przedpołudnie - opowiadał już po przegranej konfrontacji.

Zmiany, roszady, a mecz przegrany

Przed spotkaniem z Flotą, czeski trener Arki ponownie dokonał solidnego przemeblowania w podstawowej jedenastce, w której pojawiło się aż sześciu nowych zawodników. Przeciw świnoujścianom wystąpili chociażby debiutujący w pierwszoligowych rozgrywkach Fabian Słowiński, Petr Benat, czy powracający Sławomir Mazurkiewicz i Michał Płotka. Po przerwie swoją szansę otrzymali również Bartosz Flis, czy nieobecny w trzech wcześniejszych meczach gdynian Ensar Arifović.


Petr Nemec przeżył w świnoujskim klubie wiele pięknych momentów

Sztab Arki wypróbował już w bieżącym sezonie 24 piłkarzy, jednak efektów ciągłych szachów nie widać. Pierwsza połowa meczu z Flotą - dość wyrównana, drużyny skupiały się głównie na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki. Więcej zamieszania w polu karnym rywali tworzyli gospodarze, ale ich przewaga nie była zdecydowana. Gracze Krzysztofa Pawlaka dopięli swego w 62. minucie, gdy jedynego gola meczu zdobył wprowadzony po przerwie Krzysztof Bodziony. Gdynianie starali się jeszcze zebrać do odrabiania strat, ale z dominacji w posiadaniu piłki niewiele wynikało. - Gdybyśmy wiedzieli co nam dolega, mielibyśmy dziś na swoim koncie znacznie więcej punktów. Tego niestety nikt obecnie nie wie - mówił po meczu Arifović. - Stworzyliśmy sobie bardzo niewiele klarownych sytuacji podbramkowych. Z trudem przychodziło nam wymienianie piłki, szczególnie w momencie, gdy byliśmy na połowie przeciwnika - starał się postawić diagnozę Flis.

Po ostatnim gwizdku piłkarze Arki udali się do swoich licznie przybyłych kibiców, aby porozmawiać o kulisach sobotniej porażki. Cała rozmowa trwała niemal kwadrans, aż podopieczni Petra Nemca w bardzo kiepskich nastrojach mogli udać się do szatni. Możliwe, że po powrocie do Gdyni, w drużynie zostaną podjęte zdecydowane decyzje, z odesłaniem części zawodników do rezerw włącznie. - Chciałem uczynić taki krok już tydzień temu. Zawodnicy jednak się zeszli, obiecali poprawę i trzeba im przyznać, że chcieli w Świnoujściu zwyciężyć. Chęci okazały się jednak niewystarczające - przyznał trener Nemec.

Gdzie jest Flotuś?

Sympatyczna, biało-niebieska maskotka Floty zagrzewała do boju zawodników i radowała kibiców na świnoujskim stadionie od wielu miesięcy. Nieoficjalnie nazywana Flotusiem wyprowadzała drużyny na plac gry, a następnie przechadzała się wokół murawy ożywiając publiczność. Przed dwoma laty Flotuś zasłynął nawet jako mały "skandalista", gdy w pierwszej połowie meczu z Sandecją został ukarany symboliczną czerwoną kartką i wyrzucony z boiska przez prowadzącego zawody Tomasza Cwalinę. Arbitrowi nie spodobało się nad wyraz spontaniczne zachowanie "niedysponowanej" wówczas maskotki, która tworzyła nadmierne zamieszanie za jedną z bramek. Nieoficjalnie,już po kilku minutach Flotuś drzemał w klubowym budynku.

Maskotka jednak zniknęła, od kilku tygodni nie pojawiając się na meczach Floty. Zagadkę absencji rozwikłała rzecznik klubu Małgorzata Dorosz. Krótko mówiąc, jego strój zużył się, zniszczył i Flotuś musi obecnie czekać na uszycie nowego. - Jeśli ubralibyśmy kogoś w kompletny strój, mógłby po prostu zemdleć - dodała. Ewentualnie Flotuś mógłby wyjść w zdekompletowanym stroju, jednak wtedy nie byłoby już tak samo.

CZYTAJ TAKŻE:

Piłkarze Arki nie odwrócili w Świnoujściu fatalnej karty<--
Marek Niewiada: Chcieliśmy udowodnić trenerowi Němcowi, że odszedł niesłusznie<--

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Drewno

Och Petr, gdybyś poszedł do jakiegokolwiek innego klubu to byś odniósł sukces, arka to synonim nieszczęścia.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Boguś

arka i pogoń spadną do drugiej ligi, Flota kroczy ku ekstraklasie!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
yeto

niepotrzebnie napompowany balon

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Sław LECHIA

niestety ten nędzny klub co uciekł przed nami z własnego stadionu dryfuje ku 2 lidze-zasłużone miejsce arki!!!nareszcie!!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0