Bartłomiej Wołoszyn: Poprawiamy swoje błędy

autor: Jacek Seklecki | 2009-04-26, 11:11 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Wyeliminowanie błędów z pierwszych dwóch spotkań półfinału play-off rozgrywanych w Sopocie było kluczem do zwycięstwa dla Anwilu w trzecim meczu. Włocławianie wygrali 88:76, ale w rywalizacji do czterech zwycięstw przegrywają 1-2.

Anwil po meczach w Sopocie wracał do Włocławka w mieszanych nastrojach. Z jednej strony w obu spotkaniach walczył z faworyzowanym rywalem jak równy z równym, z drugiej jednak przegrywał już 0-2 i był w bardzo trudnej sytuacji. - Nie podchodziliśmy do tego spotkania w taki sposób, że przegrana praktycznie nas przekreśla, gdyż trener Igor Griszczuk powiedział nam, abyśmy zapomnieli o dwóch pierwszych porażkach w Sopocie. Mieliśmy za zadanie rozpocząć rywalizację na nowo i po meczach u siebie prowadzić niejako 2-0 - powiedział skrzydłowy Anwilu Włocławek, Bartłomiej Wołoszyn.

Największym bólem głowy dla trenera Igora Griszczuka było to, w jaki sposób przeciwstawić się sopocianom w walce na tablicach. Łącznie w dwóch pierwszych meczach Anwil przegrał tę klasyfikację 46:82! - W końcu wygraliśmy walkę na tablicach, to było dla nas bardzo ważne. Po meczach w Sopocie, gdzie ten element gry przegraliśmy dwukrotnie i to dość znacznie wiedzieliśmy, że musimy to poprawić. Właśnie zbiórki decydowały o naszych porażkach w pierwszych dwóch meczach. Teraz, jeżeli będziemy zbierać piłki na równym poziomie co rywale, to jesteśmy w stanie zwyciężyć w całej serii - komentuje koszykarz.

Oprócz lepszej dyspozycji pod tablicami sukcesem Anwilu w trzecim meczu było ograniczenie poczynań jednego z dwójki gwiazdorów sopocian - Davida Logana. Amerykanin, mimo że rzucił 15 punktów, to większość zdobył w końcówce i dodatkowo na słabej skuteczności, 3/11 za trzy. - Logan i Woods zawsze zdobędą swoje punkty i na to nie ma recepty. W każdym meczu wykonują sporo rzutów i jeżeli obrona nie jest dostatecznie skoncentrowana to wiele z nich wpada do kosza. Naszym zadaniem było sprawić, aby każda z prób tych zawodników była z maksymalnie trudnej pozycji. Oni nie trafiali, a my korzystaliśmy, gdyż dobrze graliśmy na tablicach - tłumaczy włocławianin.

Kolejny świetny występ zanotował Paul Miller. Amerykanin był notorycznie odpuszczany przez obronę sopocian na półdystansie i dystansie, z czego skrzętnie korzystał. To właśnie po jego 11 punktach z rzędu w drugiej kwarcie włocławianie odskoczyli rywalowi na siedem punktów (41:34), a sam Miller zdobył 20 oczek w pierwszej połowie. - Asseco Prokom na pewno wie, jaką ma przewagę w okolicach obręczy i jestem przekonany, że przygotowują się, aby nas tam zdominować. Sopocianie są świetnymi zawodnikami, jednak dzisiaj kompletnie odpuszczali w obronie Paula Millera i to był ogromny plus dla nas - mówi skrzydłowy Anwilu.

Anwil bardzo dobrze wyciągnął wnioski po spotkaniach nad morzem i poprawił walkę na tablicach i defensywę przeciwko najlepszych zawodnikom rywala. W poniedziałkowy wieczór włocławianie staną przed szansą wyrównania stanu rywalizacji na 2-2. - W każdym meczu wychodzimy na parkiet w jednym celu – zwyciężyć. Wiemy, co robimy źle i na bieżąco poprawiamy swoje mankamenty. Jeżeli uzyskujemy przewagę, musimy grać tak, aby ją utrzymać, czyli cały mecz równy, wysoki poziom. W poniedziałek znów staniemy naprzeciw sopocian i będziemy chcieli wyrównać stan rywalizacji - kończy Bartłomiej Wołoszyn.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.