Mieliśmy powiększyć prowadzenie - rozmowa z Chrisem Danielsem, skrzydłowym PGE Turowa

autor: Damian Chodkiewicz | 2008-11-03, 10:18 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Chris Daniels w niedzielnym spotkaniu z Atlasem Stalą na boisku spędził niespełna 19 minut, ale to nie przeszkodziło Amerykaninowi w rozegraniu świetnego spotkania. Skrzydłowy PGE Turowa zdobył w tym czasie 19 punktów i miał 3 zbiórki.

Damian Chodkiewicz: Kolejna bardzo wysoka i wyraźna wygrana u siebie. Dlaczego jesteście tak niegościnni dla innych drużyn?

Chris Daniels: Nie sądzę, iż jesteśmy niegościnni. Na własnym boisku gra się nam o wiele łatwiej niż na wyjazdach. Na obcym terenie powinniśmy grać tak, jak zawsze gramy u siebie i to jest pewne. Jeśli chodzi o rozmiary zwycięstwa, to mogę powiedzieć tylko tyle, iż po postu wytrzymaliśmy.

Wasza obrona prosperuje coraz lepiej. To był bez wątpienia klucz do zwycięstwa.

- Naprawdę dużo trenujemy nad naszą defensywą, a dodatkowo mamy w drużynie specjalistów od obrony. Jednym z takich zawodników jest Damir Miljkovic, który doskonale radzi sobie w tym elemencie gry. To pozwala każdemu z nas stać się lepszym defensorem oraz bardziej skupia się i myśli nad tym, co robi.

Notujecie coraz więcej asyst i przechwytów. W tym drugim elemencie zgorzeleckim królem jest Chris Daniels?

- (śmiech) Może nie jestem królem, ale na pewno staram się przechwytywać piłkę za każdym razem, gdy pilnuję swojego przeciwnika. To jest filozofia trenera Saso Filipovskiego i to mi odpowiada. Gra twardą i szczelną obroną pozwala zdziałać naprawdę wiele, a to pozwala nam wygrywać kolejne spotkania.

Do przerwy prowadziliście 54:38, ale tuż po zmianie stron Wasza przewaga stopniała do siedmiu punktów. Dlaczego?

W pierwszej połowie mieliśmy bardzo wiele łatwych rzutów, które oczywiście odpowiednio wykorzystaliśmy. Druga połowa natomiast to mocna obrona i pressing na zawodnikach z Ostrowa Wlkp. Częste kontry naszych rywali były trudne do opanowania, ale w końcu wróciliśmy do gry i odskoczyliśmy.

Wróciliście do gry, bowiem Chris Daniels wziął sprawy w Swor ręce i powiększył prowadzenie Turowa.

- Tak, ale swój wkład w to osiągnięcie miała cała drużyna. Taki, a nie inny efekt uzyskaliśmy dzięki pressingowi na obrońcach i rzucających Atlasa Stali. Przechwyty, które zanotowałem, uzyskałem właśnie na niskich zawodnikach. Mocna obrona i kontrataki pobudziły nas do jeszcze cięższej walki.

Praktycznie po trzeciej kwarcie mogliście świętować już wygrany mecz.

- To prawda. Schodziliśmy do szatni wysoko prowadząc, ale wiedzieliśmy, że do końca spotkania pozostały jeszcze dwie kwarty. Podczas przerwy trener Filipovski powiedział nam, że mamy wyjść na parkiet i grać do samego końca, bowiem przed nami jest jeszcze dwadzieścia minut meczu. Mieliśmy powiększyć nasze prowadzenie, więc wygraliśmy dopiero po czterech kwartach.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.