NBA: Przedsmak play off na Florydzie - Miami lepsze od Chicago!

autor: Jacek Konsek | 2012-01-30, 00:20 | źródło: inf. własna / Yahoo |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Kapitalne widowisko zafundowały kibicom na Florydzie dwie najlepsze drużyny Konferencji Wschodniej. Miami Heat prowadzeni przez niesamowitego LeBrona Jamesa (35 pkt) zwyciężyli Chicago Bulls 97:93. W decydujących fragmentach dwa razy z linii rzutów wolnych spudłował lider gości - Derrick Rose (34 pkt).

- To było jak play off w styczniu - powiedział Dwyane Wade po świetnym widowisku w American Airlines Arena. Starcie dwóch najlepszych ekip Wschodu, a przede wszystkim ich liderów - LeBrona Jamesa i Derricka Rose'a było zacięte do ostatnich sekund.

Obaj gracze pokazali wielkie zagrania i niesamowite rzuty, lecz w końcówce to skrzydłowy Żaru miał więcej powodów do radości. Niespodziewanie bowiem Rose chybił dwa rzuty wolne, które mogły Bulls wyprowadzić na pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu. Chwilę potem lider Byków nie trafił ostatniego rzutu z gry.

- Nie mogę w to uwierzyć, że miałem szansę przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Niestety nie wpadło - powiedział Rose, który do tego momentu miał 12/12 z linii, a w całym sezonie ani raz nie pomylił się w tym elemencie w czwartych kwartach - 29/29!

W końcówce dwukrotnie chybił również James, który znów rozegrał niesamowite zawody. Trafiał najważniejsze rzuty i prezentował kapitalne wsady - szczególnie dunk nad Johnem Lucasem był nieprzeciętnej urody. LBJ zgromadził 35 punktów, 11 zbiórek i pięć asyst.

Przez cały mecz na prowadzeniu było Miami, jednak podopieczni Toma Thibodeau nie pozwalali im odskoczyć na znaczną odległość. Bulls toczyli wyrównaną walkę z Żarem mimo, że w ich składzie zabrakło Luola Denga i C.J. Watsona.

- Zawsze kiedy gramy przeciwko Bulls to będzie taka atmosfera, że nikt nie chce przegrać. Tak właśnie się gra w play off - powiedział Chris Bosh, który dołożył 25 punktów i 12 zbiórek, w tym bardzo ważne dwa oczka z linii w ostatnich sekundach.

***

Derby Teksasu rozstrzygnęły się dopiero po dogrywce. Bohaterem spotkania okazał się Jason Terry, który zdobył 34 punkty, w tym najcenniejsze na pół sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry. "Jet", który wyszedł w pierwszej piątce, był również autorem czterech ostatnich oczek w dogrywce.

- Lubię oddawać rzuty, kiedy mecz jest na styku. Kiedy zespół mnie potrzebuje zawsze jestem gotowy. Nie ważne co działo się wcześniej, najważniejsza jest czwarta kwarta - mówił Terry.

W ostatniej akcji czwartej kwarty bohaterem mógł zostać Danny Green, lecz jego celna próba została oddana kilka dziesiątych sekundy za późno. - Myślałem, że było dobrze, ale zorientowałem się, że byłoby zbyt pięknie, żeby było to prawdziwe - powiedział gracz Spurs.

Dopiero drugą wygraną na wyjeździe zanotowali Los Angeles Lakers. Jeziorowcy prowadzeni przez Kobe'ego Bryanta (35 pkt i 14 zb) pokonali będącą w wysokiej formie Minnesotę Timberwolves.

Leśne Wilki przegrywały już różnicą 18 punktów, lecz na 3 minuty przed końcem spotkania prowadziły nawet 94:93. Ostatnie słowo należało jednak do Czarnej Mamby i wspierających go dwóch wież - Pau Gasola (28 pkt) i Andrewa Bynuma (21 pkt).

- Nie wiem czy on jest najlepszym koszykarzem czy nie, ale na pewno nie ma sobie równych w ostatnich kwartach. W końcówkach jest najlepszy - komplementował Bryanta Ricky Rubio, który rozdał osiem asyst, ale miał fatalną skuteczność 2/13.

19 double-double w 20 meczu sezonu zanotował Kevin Love, autor 33 punktów i 13 zbiórek.

Pochodzący z Denver i grający niegdyś w tamtejszych Nuggets Chauncey Billups powrócił w rodzinne strony i zdobywając 32 punkty dla Los Angeles Clippers pogrążył byłych kolegów. Clips przerwali tym samym serię sześciu kolejnych zwycięstw ekipy z Kolorado.

- Zawsze dobrze gra się przed swoją rodziną i rywalizuje ze swoimi przyjaciółmi - powiedział "Mr. Big Shot", który trafił sześć trójek i otrzymał porcję braw od 19,5 tysięcznej widowni w Pepsi Center.

25 punktów i siedem asyst dołożył Chris Paul, a 17 oczek i 13 zbiórek Blake Griffin. Mimo porażki Denver wciąż jest drugą siłą Zachodu. LA Clippers plasują się tuż za plecami niedzielnego rywala.

Wyniki:

Miami Heat - Chicago Bulls 97:93
(L. James 35 (11 zb), C. Bosh 24 (12 zb), D. Wade 15 - D. Rose 34, J. Noah 11 (11 zb), R. Hamilton 11)

Orlando Magic - Indiana Pacers 85:106
(D. Howard 24 (13 zb), C. Duhon 14, J. Richardson 13 - D. Granger 24, D. West 16, G. Hill 16)

New Jersey Nets - Toronto Raptors 73:94
(D. Williams 24, A. Morrow 14, J. Farmar 8 - D. DeRozan 27, J. Bayless 17, L. Kleiza 15)

Boston Celtics - Cleveland Cavaliers 87:88
(R. Allen 22, P. Pierce 18, K. Garnett 14 - K. Irving 23, A. Varejao 18, A. Gee 14)

Dallas Mavericks - San Antonio Spurs 101:100 po dogrywce
(J. Terry 34, V. Carter 21, R. Beaubois 14 - G. Neal 19, R. Jefferson 12, T. Duncan 12)

New Orleans Hornets - Atlanta Hawks 71:94
(E. Okafor 13, J. Jack 10, G. Vasquez 10 - J. Teague 24, W. Green 16, M. Williams 14)

Minnesota Timberwolves - Los Angeles Lakers 101:106
(K. Love 33 (13 zb), M. Beasley 18 (12 zb), N. Pekovic 13 - K. Bryant 35 (14 zb), P. Gasol 28, A. Bynum 21)

Denver Nuggets - Los Angeles Clippers 105:109
(Nene 18, D. Gallinari 17, A. Miller 16 (10 as) - C. Billups 32, C. Paul 25, B. Griffin 17 (13 zb))

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
j0zek

i w miedzyczasie jeszcze Pierce nie gral

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
j0zek

do jaet: zadna ekipa nie ma tylu kontuzji? Proponuje rpzesledzic sklad Bostonu, ile czasu nie gral Allen, od kiedy nie ma rondo i O'neala

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Jose Mourinho

No ładny mecz był. Dziwna końcówka. Heat wygrali ważny mecz i udowodnili, że są głównym kandydatem do mistrzostwa. Oby to potwierdzili w Play off.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0

ostatnia odpowiedź: 30 stycznia 2012 [1 komentarz tej dyskusji]

celt

Dawno nie widziałem meczu w wykonaniu Heat, lecz to co wczoraj zobaczyłem w końcowej kwarcie po czasie Spoestry to jakiś żart. Piłkę w swoje ręce dostaje James reszta robi izolację a ten na siłę pcha się pod kosz vel rzuca z totalnie nie czystej pozycji? Jeśli tylko po to trener Heat bierze czasy żeby tak ustawić akcję to gdzie w tym logika? Niestety w play-off ta zasada nie wypali... A tak poza tym mecz mógł się podobać. A teraz z innej beczki. Cavs trafili w 10 wybierając Irvinga i Thomasa w drafcie, naprawdę będą mieli na kim budować ciekawe zespół. Szkoda porażki celtics jednym punktem, ale co zrobić nie zawsze wygrywa lepszy heheheh.pozdro

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Rajon

cholernie szkoda mi Bulls, ale mimo wszystko wierze, że koncowym rozrachunku to jednak Rose będzie górą. Co do Lebrona, to zgadzam sie z tym, ze to przereklamowany zawodnik. Ma warunki, jest dobry, ale ja osobiscie nie przepadam za nim

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
iksinski

szkoda Bulls bo nieźle pociągnęli w końcówce, a gwiazdorek LeBron mimo tak pokaźnych statystyk jak zagrał w końcówce? Trzy akcje zepsuł, zepsuł by takze kolejną, ale sedziowie pod presją gwizdnęli faul Gibsona jak ten idealnie zablokował Jamesa. Później nie trafił wolnych, a całość dopełnia mina Dwayne;a Wade'a. W highlightcie widać to na samym koncu. Sweeet :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
jaet

Człowieku, co ty porównujesz ?? Po pierwsze Byki miały na koncie już trzy mistrzostwa jak pojawił się Rodman, po drugie nie montowały składu łowiąc gwiazdy, tylko wybrali Pippena w drafcie, a gwiazdą Pip został przy Jordanie. Po trzecie Rodman nie był taką gwiazdą ligi jak James, Wade czy Bosh. To był zawodnik typowo zadaniowy, którego ciężki charakter odstraszał 90% ligi w ówczesnym czasie. Jak chcesz porównywać to co zrobiło Miami do Chicago, to Byki w latach 90-tych musiałyby dokoptować Ewinga i Malone'a albo Barkleya. Wtedy porównania miałyby jakiś sens, ale wiadomo, że nic takiego nie miało miejsca. Bardzo mnie to cieszy, bo wolę 1 mistrzostwo takiej "chrakternej" drużyny jak Detroit z Hamiltonem, Billupsem, Wallace'em w 2004, niż nawet 10 potencjalnych Miami, które zorganizowało sobie reprezentację USA. Jako kibic OKC powinieneś to kumać, bo to też przeciwieństwo Miami. Mieli Duranta, wybrali w drafcie Westbrooka, którego kariera dla wielu rozwija się zaskakująco, prowadzą doskonałą politykę kadrową i mają wszelki potencjał na mistrzostwo. To się ceni, Miami to dla mnie sztuczny twór, ale bywają gusta i guściki.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Smiejecie sie ze wielka 3. A jak w Bykach gral Rodman Pippen i Jordan to co to niby bylo? 3 przyjaciol z boiska ? Tez musieli Rodmana dobrac do zespolu zeby dzielic i rzadzic. A mistrzem bedzie OKC !

jaet

Oczywiście bezpośrednio na wynik meczu Heat-Bulls wpływ miały wolne Rose'a, które trafione dawały Bykom prowadzenie na 20 sec. przed końcem, ale dla mnie ważniejsza była niedyspozycja rzutowa Hamiltona, który w w 3 i 4 kwarcie nic już nie trafił, ale grał z bardzo uciążliwą kontuzją pachwiny, właściwie tylko na własną prośbę i odpowiedzialność. Udało mu się za to wyłączyć z gry Wade'a, co dobrze wróży Bykom na przyszłość. Martwią tylko kontuzje najważniejszych zawodników, chyba żadna ekipa ligi nie jest nimi tak trapiona jak Bulls. Oni meczu w pełnym składzie nie zagrali już ze trzy tygodnie. Deng co prawda wróci, ale też z kontuzją, która wymaga operacji wyłączającej go z gry do końca sezonu. Na operację się Luol i sztab nie decydują, bo grać się z tym da, pytanie tylko jak bardzo wpłynie to na poczynania Denga na parkiecie. LeBron robił co chciał, przy Dengu by to nie przeszło. Nie będę miał nic przeciwko, żeby historia zatoczyła koło i tym razem to Miami było lepsze w RS, tylko po to, żeby przegrać z Bykami w ECF ;).

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
OKC

Smiejecie sie ze wielka 3. A jak w Bykach gral Rodman Pippen i Jordan to co to niby bylo? 3 przyjaciol z boiska ? Tez musieli Rodmana dobrac do zespolu zeby dzielic i rzadzic. A mistrzem bedzie OKC !

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj -1

ostatnia odpowiedź: 30 stycznia 2012 [1 komentarz tej dyskusji]

Pruchin

BRAWO KOBE BYNUM I GASOL . Nierozumiem tylko dlaczego tak stracili koncentracje. Rose ma niesamowite wjazdy pod kosz , a James Robot znów nie wytrzymał presji rzutów osobistych . Mieli Heat szczęścia dużoooooooooooooo:). KOBE KOBE KOBE !

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Byczek93

Szkoda Szkoda bo mecz był do wygrania , Derrick nie wytrzymał przy osobistych i skonczylo sie wygrana Miami no ale widac ze Bulls wyciagneli wnioski z poprzedniego sezonu i wylaczyli z Gry Wade'a , trzeba tez przypomniec ze nie grał 2 najlepszy zawodnik Bulls czyli Luol Deng z nim w skladzie pewnie Chicago by wygrało na ale nie ma co gdybac kolejny kapitalny mecz Lebrona.A za 10 minut Rubio kontra Bryant ;) pozdro

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Pędzel

piekny mecz w koncowce. Az dziw bylo jak sie najwiekszym gwiazdom trzęsły rece przy rzutach wolnych. to byl zwykly mecz ligowy, ale niektorzy nie wytrzymali nerwowo

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Łajt Mamba

celtowie jak grali we trzech (allen, garnett i pierce) i zdobywali 90% punktów też byli załośni? widać, ze nie lubisz Miami a szczegolnie LBJ. tez go nie lubie ale szanuje za to co dzisiaj pokazał. A nietrafione dwa wolne w koncówce akurat nie miały zadnego znaczenia bo Rose potem nie trafił i Chalmers z Boshem zakonczyli mecz wolnymi...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 1
Raven

dwa razy, w ostatnich 18 sekundach, spudłował tez lebronek więc nazywanie go niesamowitym to gruba przesada. Zwycięstwo załatwił bosz. 74/97 -> żałosna "drużyna"

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj -1