Zabić karpia? Nigdy w życiu! - rozmowa z Krzysztofem "Diablo" Włodarczykiem

autor: Wojciech Potocki | 2009-12-23, 15:25 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Najpierw święta z żoną i synem w Zakopanem, a potem przygotowania do walki o mistrzostwo świata federacji WBC. Krzysztof "Diablo" Włodarczyk jest pewien, że mistrzowski pas wróci do niego najpóźniej w kwietniu. O rywalu jeszcze nie myśli, bo na razie czeka na świąteczne przyjemności. Zje wszystko pod warunkiem, że przygotuje to... mama. W rozmowie z portalem SportoweFakty.pl, "Diablo" mówi też o zabijaniu karpi i makowym cieście, które uwielbia.

Wojciech Potocki: Wygrał pan niedawno walkę z Bułgarem Konstantinem Semerdjiewem. Wyszedł pan na ring, by zarobić na świąteczne prezenty?

Krzysztof "Diablo" Włodarczyk: Aż tak, źle u mnie z pieniędzmi nie jest (śmiech). Walka, którą stoczyłem w Ełku była mi bardzo potrzebna, z kilku powodów. Muszę utrzymywać wysoką pozycje w rankingu a poza tym to jednak zupełnie co innego niż najlepszy trening czy sparing. Poruszałem się troszkę (śmiech), ale muszę przyznać, że Bułgar był zupełnie przyzwoitym rywalem.

W nowym roku będzie pan walczył po raz kolejny o mistrzowski pas federacji WBC. Podobno już jest uzgodnione, że rywalem będzie Węgier Zsolt Edrei, który pokonał niedawno Giacobbe Fragomeniego?

- Miałem obiecany rewanż z Fragomenim, później powiedziano, że zawalczę że zwycięzcą pojedynku włosko-węgierskiego, a tak naprawdę trudno powiedzieć czy Erdei będzie ze mną walczył czy nie. Teoretycznie moim rywalem powinien być Węgier, a jak to będzie dowiecie się już niedługo.

Który z rywali bardziej panu odpowiada?

- To nie me znaczenia. Obaj są doświadczonymi bokserami. Fragomeni, chociaż ma ponad 40 lat, rozpoczął karierę zawodowa po trzydziestce, a w ogóle boks zaczął uprawiać bodajże w wieku 22 lat. Jest więc "niewyboksowany". Erdei jest młodszy, ma ogromne doświadczenie z ringów amatorskich. W 2001 roku sparowałem z nim i wtedy widać było, że jest ode mnie dużo wolniejszy. Z kim bym jednak nie walczył, wygram i na pewno odzyskam ten "pasek". Nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej.

Wierzy pan jeszcze, że po tak długim czasie, można znów być mistrzem świata?

- Gdybym nie wierzył, to po prostu zawiesiłbym rękawice na kołku i zajął się rodziną oraz wychowywaniem syna. Obiecuję wszystkim kibicom, że w marcu, albo najpóźniej w kwietniu znów będę mistrzem świata.

Nie myśli pan o zmianie kategorii? Ostatnio modne jest przechodzenie do wagi ciężkiej.

- Ha, ha, ha. Jakie modne? Jeden człowiek powędrował do ciężkiej i chce tam zrobić furorę - to wszystko. Po co tyle hałasu. Nie, nie zamierzam walczyć w wadze ciężkiej i nigdy nawet o tym nie pomyślałem. Mam jeszcze dużo do zrobienia w cruiser.

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Co Krzysztof Włodarczyk przygotował żonie pod choinkę?

- Siebie (śmiech), a z innymi prezentami mam kłopot. Kupowałem żonie bardzo drogie prezenty. Ciuchy, bardzo kosztowną bieliznę, kosmetyki, ale nie zawsze trafiałem, jak to się mówi, w gust Małgosi. A to nie ten kolor, a to zapach wolałaby inny. Ona jest bardzo praktyczna i zanim coś kupi długo się zastanawia, przebiera, szuka. A ja kupuje jej prezenty pod wpływem impulsu. Dlatego ostatnio już nie ryzykuję. Wyciągam pieniądze i mówię kup sobie sama, to co sprawi ci najwięcej radości.

Gdzie planujecie spędzić święta?

- Z żoną i 6-letnim synkiem, Czarkiem wyjeżdżamy do Zakopanego. Tylko na same święta bo Sylwestra jeszcze nie zaplanowaliśmy. Bardzo lubię góry i narty. Tym razem jednak muszę zrezygnować ze zjazdów, by nie kusić licha. Po prostu powinienem uważać, by nie złapać jakiejś kontuzji. Przecież dopiero niedawno uporałem się z nieszczęsnym łokciem lewej reki.

A świąteczne potrawy? Potrafi pan jednym "strzałem" zabić karpia?

- "Zabić" to ja mogę w ringu (śmiech). Ale karpia? Nigdy w życiu! Wolę już pójść do sklepu i kupić filety. Ryby to nie jest moja pasja. Jak pan chce o nich pogadać to najlepiej z Tomkiem Boninem. On potrafi przesiedzieć z wędką nawet kilka godzin. Jeśli zaś chodzi wigilijne potrawy, to lubię wszystko, pod warunkiem… że zrobi to moja mama. Uwielbiam jej pyszne, domowe ciasto z makiem. No i czerwony barszczyk z uszkami. W ubiegłym roku właśnie mama zrobiła taki fantastyczne, świąteczne dania, że siedliśmy do stołu w 11 osób i wszyscy mało nie padli z przejedzenia (śmiech).

W przeciwieństwie do Rafała Jackiewicza, ma pan ten komfort, że nie trzeba tak rygorystycznie pilnować wagi.

- No i tu wszyscy się mylą. Muszę się pilnować. Nie mogę przecież przez kilka dni świąt przytyć pięć albo sześć kilogramów (w tym momencie Włodarczyk odwrócił się do trenera Fiodora Łapina i krzyknął: 93,5 kilo!).

Musi pan codziennie meldować trenerowi ile waży "Diablo"?

- Niby nie, ale on lubi wiedzieć, żeby zaplanować odpowiedni trening. Nie mogę przecież przyjść na salę i ważyć, powiedzmy, 98 kilo (śmiech). A poza tym, zawsze warto wiedzieć czy człowiek za dużo nie przytył (śmiech).

Po szaleństwach świątecznego stołu, warto się trochę poruszać. Widziałem pana kiedyś na piłkarskim boisku.

- Tak? To chyba tylko na jakiejś charytatywnej imprezie. Nie lubię kopać piłki i robię to tylko w wyjątkowych sytuacjach. Wolę już pobiegać, pójść na spacer z żoną i synem... Polecam wszystkim taki relaks.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
spidermarx

dajcie spokoj z tym kolesiem.bije sie z bulgarami i innymi paprochami.typowy pozer jak wiekszosc polskiego podworka.gadac potrafi ale tylko to.diablo przydomek nie dla niego.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
stgforever

Zabić karpia? Nigdy w życiu! taaaa . Dla jasności sprawy, Diablo kibicuje Tobie i chcę abyś wygrywał, ale nie wal takich tekstów...
Gdyby ktoś np na ulicy zaatakował Ciebie lub kogoś z twoich najbliższych to byś go pewnie zmacerował a może i coś gorszego... :)
Krzych nie rzucaj słów na wiatr

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
tew

ja wiem czy taki z niego chamopion? w gebie to na pewno

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Wrażliwiec

Oj, Diablo, nie bądź taki delikatny. Gębę komuś potrafisz otłuc, a karpia się boisz :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0