Bartłomiej Czekański - Bez hamulców: Jeżdżą w Polsce, balują... w Moskwie

autor: Bartłomiej Czekański | 2010-07-15, 11:42 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Tacy australijscy żużlowcy to mają pecha. Jadą do Polski, a balować muszą w Moskwie. Znaczy się w toruńskiej dyskotece o takiej właśnie nazwie. Unibax to - przynajmniej na papierze - mocna ekipa.

Tyle że co roku karmi nas jakimiś dziwacznymi załamaniami formy i wpadkami, czyli przegranymi do 27 czy 30. W tym sezonie Krzyżacy przechodzą samych siebie, zaś ich występy na wyjazdach to cała seria kompromitujących porażek. A przecież zamienili walecznego, lecz słabo punktującego Kościechę na "Brzydkie Kaczątko", czyli Hansa Andersena. Ten bajkopisarz co roku zapowiada, że zostanie mistrzem świata, a generalnie jeździ coraz gorzej. Czasem mu się tylko wydarzy wyskok dobrej formy, jak np. na GP w Cardiff. I pewnie sam się dziwi, jak on to zrobił.

W ubiegłym roku, gdy kibole donosili, że Holder z Wardem po meczach w Toruniu lubią sobie ponad miarę pobalować w "Moskwie" (to nadal jest tajemnica poliszynela), to prezes Stępniewski oraz menago Gajewski buńczucznie odpowiedzieli w teń deseń, że obaj zawodnicy są co prawda młodymi, ale już dorosłymi ludźmi i mogą z wolnym czasem robić co chcą. I jak skumałem, muszą gdzieś odreagować stres. Tacy wyrozumiali wujkowie z tych włodarzy Unibaksu. No, ale w ubiegłym roku obaj Australijczycy punktowali aż miło, zaś Anioły walczyły w finale ligi. I gra gitara. Pozornie. Przewidziałem, że gdy tylko Apator-Mulator zacznie przegrywać, a Kangury zaczną zawodzić, to wtedy zostaną zawieszeni przez działaczy. Na razie jeszcze nie wiszą, bo Stępniewski wciąż liczy, że jednak się obudzą i doprowadzą jego drużynę do brązu w DMP. Przeprowadzono z nimi jedynie delikatną, wychowawczą rozmowę, żeby wiedzieli, że do Polski przyjeżdżają do arbajtu i po punkty (toruńscy kibice słono płacą za bilety i liczą na nich), a nie na balety. Trochę mało. Trochę za łagodnie.

Ja dobrze życzę Unibaksowi, bo tam pracuje mój przyjaciel, zacny Jasiu Ząbik, ale nie może być tak, że facet pt. Holder w sobotę leje wszystkich (poza Gollobem) jak leci podczas ekscytującej GP w Cardiff, a dzień później na ligowym meczu w Zielonce nie potrafi zdobyć punktu, a na dystansie szmaci go Grzesiu Zengota! Jego kompan od balang Ward skrobie tam ledwie dwa punkciki. O Andersenie pisałem już wcześniej. To też ciężki, lecz zupełnie inny przypadek.

Panie Prezesie Stępniewski, czas po męsku powiedzieć swoim kibicom prawdę, co mają w głowie te dwa Pańskie rozrywkowe Kangury. Siano.

Nie trafił do samolotu

Taki Holder po swym tryumfie w Cardiff i obfitej kolacji (zakrapianej choćby szampanem? - ja tylko pytam) przynajmniej przyleciał do Zielonki na mecz (tylko po co, po dwa zera?), a taki Woffinden w ogóle nie dotarł na ważne dla Czewy spotkanie w Tarnowie. Jasnogórska prasa ponoć podała, że nie zdążył na samolot, a jak mi doniesiono, w trakcie transmisji radiowej, której nie słyszałem, komentatorzy rzekomo mieli wypalić, że młody Tai po prostu zapił po GP. Powtarzam: ja tego na własne uszęta nie słyszałem. W każdym razie, szefowie Włókniarza podobno szybko zamietli tę sprawę pod dywan i wyznali publicznie, że już w sobotę wiedzieli, iż Woffindena w Tarnowie nie będzie. Niby sprzętu nie miał. A może zabełkotał do słuchawki i wszystko już było jasne (cztery jasne proszę, panie ober)? Całą prawdę zna jednak chyba tylko on sam i jego mama, szacowna pani Sue.

Ponieważ jestem bardzo zaprzyjaźniony z Częstochową i mam tam wielu przyjaciół blisko związanych z Włókniarzem, a nawet z samym utalentowanym Tai'em, to w trosce o tego młodego żużlowca napisali do mnie prywatny liścik. Teraz go przytoczę:

"Niestety Ta'iowi teraz w głowie drinki i zabawa... Żal ściska jak święta krowa Woffinden baluje po GP i ma w nosie ligę polską. W Szwecji, z tego co wiemy, już się z nim rozprawiono i na razie podziękowano za współpracę, póki nie zmieni swego podejścia do sportu, ale pewnie ono szybko się nie zmieni. Czy zatem trzeba się teraz mocno zająć Tai'em? Uważamy, że powinno się już zdjąć ten parasol ochronny, który rozpostarto nad nim po śmierci jego ojca. Utrata taty z pewnością była dla Tai'a traumatycznym przeżyciem, lecz on był na to najgorsze przygotowywany od dłuższego czasu. Nie stało się to z dnia na dzień. Może więc teraz lepiej twardo pokazać mu, że mimo rodzinnej tragedii nie będzie już więcej traktowany jak święta krowa. I że za lekceważące podejście do żużla, kibiców i klubu ponosi się karę. Drogi Bartku! To co ten chłopak wyczynia przed meczami w parku maszyn po prostu woła o pomstę do nieba. Zero koncentracji, jeździ na rowerze na jednym kole, telefon ciągle w ręku, wchodzi do zbiornika polewaczki, by się wykąpać, kładzie się na ziemi i wyje jak głupi myśląc, że jest wielką gwiazdą... To już przestało być śmieszne i zabawne. Kibicom przecież znudziły się już nawet powielane teksty - "grepsy" przez Drabika. I Sławek przystopował z tą błazenadą. A Tai łazi samopas, nic sobie z niczego nie robi. Nie jest też tajemnicą, że po meczu z Toruniem trójka Woffinden, Holder i Ward udała się do jednego z lokali nocnych... Co tam się działo? Można się tylko domyślać. Działacze Włókniarza zamiast "klajstrować" sprawę Woffindena, ukręcać jej łeb, powinni Tai'owi przynajmniej ostro pogrozić palcem. Uświadomić mu, że nasza żużlowa rzeczywistość nie jest tak kolorowa i łatwa, jak mu się wydaje, że polska Ekstraliga to nie słaba liga angielska i tu naprawdę trzeba się napracować na dobry wynik".

Tyle listu od moich wafli z Czewy. Przypomnijcie sobie, jak w poprzednim sezonie pięknie jeździli i punktowali w Ekstralidze Holder, Ward i Woffinden. A gdzie są teraz? I niech sensacyjny sukces Chrisa w Cardiff nie zaciemni nam obrazu. Ta trójka naprawdę jest teraz na "równi pochyłej" (potrzebny wstrząs!). Alarm już się włączył! Lindbaeck był chyba jeszcze większym talentem od nich wszystkich, miał być drugim Rickardssonem-Hamiltonem, a rozmienił się na drobne. Przez co? Prasa pisała o tym szeroko. W Szwecji policja zatrzymywała Antonia, gdy po pijaku prowadził samochód. Wódko (piwo, wino, że o narkotykach już nie wspomnę, bo to dno i pół metra mułu) pozwól żyć! Żużel to teraz nie je bajka, tu na kacu - mordercy, po przebalowanej nocy, trudno o sukcesy na torze. Nawet młodzi i silni nie dają rady. Motory są wyrywne, a tory bywają przyczepne.

Że się wymądrzam? A tak! Od 30 lat z małymi sukcesami, za to z wielkimi porażkami, zmagam się z przeciągłą, ciężką, można by rzec śmiertelną chorobą alkoholową. Tak, to choroba, cholerna choroba. I najlepiej wiem, jak alkohol i nadmierne balowanie potrafią osłabić, a nawet wyniszczyć organizm. I jakie sieją spustoszenie w psyche. Nie szydzę więc tu z owych młodych żużlowców (bo nie tylko o nich chodzi, takich przypadków w speedwayu, także polskim, mieliśmy i mamy niestety znacznie więcej), ani na nich nie pomstuję. Gdy to piszę, to coś ściska mnie za gardło, a łzy cisną się do oczu. Bo mój dramat też się tak zaczynał. Z pozoru niewinnie. Młody dziennikarski talent - ostre, znane już pióro (legendarny, ogólnopolski tygodnik "Sportowiec"), wschodząca pseudogwiazdka żurnalistyki sportowej, klepanie po plecach, pełno kolesiów, znajomych, drinki, dyskoteka, chętne lasencje... Wrocław huczał o tym, jak się młody (redaktor) Czekański bawi. Np. w słynnej wówczas dyskotece "Między Mostami". Kilku kolesi poturbowałem tam w pijanym widzie. Wtedy jeszcze trochę boksowałem. W sumie wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd!

Dlatego proszę działaczy Unibaksu, Włókniarza Częstochowa, ale nie tylko ich, by tymi wszystkimi młodymi zawodnikami, którzy wyraźnie zaczynają błądzić, zajęli się prawdziwie po ojcowsku. Jedynie kara, klaps, kuracja wstrząsowa, ale i rozumna, poważna rozmowa tu pomogą. I nie chodzi tylko o to, by Holder z Wardem doprowadzili Unibax przynajmniej do brązu w DMP, czego sympatycznym torunianom serdecznie życzę (jeszcze raz dzięki za cudowną GP na Motoarenie), nie chodzi tylko o to, by Woffinden obronił Częstochowie Ekstraligę (za co ściskam kciuki), bo przede wszystkim gra idzie o to, by uratować tych młodych ludzi, jeszcze bezrozumnych, przed nimi samymi. Przed klęską życiową (a więc nie tylko sportową). Przed samozagładą. Nawet nie spostrzegą się, gdy wciągną się w zgubny nałóg. To chwila, moment, gdy przekracza się niebezpieczną granicę. I wtedy już nie ma ochotki na drinka, jest po prostu mus. Nie, ja nie proszę. Ja błagam. Jestem stary, mnie już nic nie uratuje, ale Wy Prezesi możecie tych chłopaków (a zarazem wielce utalentowanych żużlowców) ocalić! I naprawdę, nie przesadzam i nie histeryzuję. Wiem co piszę. Z autopsji. I nie tylko. Pamiętacie dramat i koniec legendarnego Edka Jancarza? A jeszcze kilka (albo i więcej) nazwisk zawodników dałoby się w takim kontekście wymienić. Całkiem niedawno przedwcześnie pochowaliśmy Kelly Morana... Był wrakiem człowieka, wyniszczonym przez używki i wieczne balowanie. Taaaa, ten problem dotyka młodych i starych.

Niech nam żyje i podrasta
prezes Dowhan...
chluba miasta!

Czasem, aż oczy bolą patrzeć jak się przemęcza
Dowhan Robert, prezes naszego klubu Falubaz.
Ciągle pracuje! Wszystkiego przypilnuje, a jeszcze niektórzy wtykają mu szpilki.
To nie ludzie - to wilki!
To mówiłem ja - Żyto Piotr, trener drugiej klasy. Niech żyje nam prezes sto lat! (...) To jeszcze ja - Żyto Piotr, gdyż w zeszłym tygodniu nie mówiłem, bo byłem chory. Mam zwolnienie, nie mam telefonu komórkowego, nie wiem w ogóle, co to ten sms.
Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu. Niech żyje nam. To śpiewałem ja - Żyto.

Mniej więcej taki właśnie kibicowski wpis znalazłem pod internetową relacją z ostatniej konferencji prasowej Falubaziaków. Świetne. Wiadomo, poszło o słynnego trefnego esemesa, prosto z tureckiej plaży, w którym prezio Robert D. vel "Różowy Koszul" sugeruje swoim podwładnym, żeby nie robili zmian taktycznych, bo szkoda na nie kasy. Zaraz po przegranej z Betardem we Wrocku Żyto ujawnił dziennikarzom treść tego esemesa. Teraz przestraszony, już na konfie w Zielonce, zeznał, iż osobiście nie dostał takiej sugestii od swego szefa. A zna ją tylko z opowiadań kolegów z ekipy. Roberto Dowhan początkowo krygował się, że on niczego takiego z Turcji nie wysyłał. Ale w końcu tak się poplątał w zeznaniach, iż wymsknęło mu się, że jednak wysłał do kierownika drużyny wiadomość, aby w biegach nominowanych nie stawiać na drogich liderów drużyny (bo zawiedli we wrocławskim meczu), a na młodych. Wiadomo, są tańsi. Tak kombinuję. Kierownik owe sugestie natychmiast przekazał trenerowi, lecz ten się nie zastosował do nich. A potem eksplodował przed dziennikarzami. I teraz cierpi zawieszony, i płaszczy się przed Dowhanem. Przeprasza. Że po meczu we Wrocku nie do końca powiedział żurnalistom prawdę. Że go wtedy poniosło. Leży więc obecnie na pleckach, ugodowo majta łapkami i się poddaje.

A ja powiem tak na temat tej (nie)sławnej konferencji w Zielonej Górze, na której okazało się, że oprócz Żyty winni są także dziennikarze i cykliści: srutu tutu, majtki z drutu. I jeszcze raz przypomnę wam mniej więcej to, co napisałem w swoim poprzednim felietonie:

"To wszystko zakrawa na jakąś kpinę. Co za różnica, czy zielonogórski prezes wysłał w trakcie meczu owego trefnego SMS-a do trenera, czy tylko do kierownika drużyny, jak twierdzi? Przecież to paranoja, by działacz - mimo że szef - w tak nachalny sposób wtrącał się fachurom do prowadzenia drużyny!!! I to z tureckiej plaży! Czy więc Dowhan ewentualnie weźmie na siebie odpowiedzialność za słabsze w tym roku wyniki Falubazu? Nie! Jako winowajcę wskaże trenera i być może kierownika drużyny. Bo tak to bywa w tragikomedii, zwanej polskim ligowym żużlem. Myślałem, że Żyto ma charakter. Pomyliłem się. Dowhan niewątpliwie zrobił bardzo wiele dla zielonogórskiego żużla, za co niewątpliwie należy mu się uznanie. Ale teraz nadmiar władzy i sukcesów chyba uderzył mu do głowy. Zachowuje się niczym dawny PZPR-owski kacyk i robi z tym esemesem szopkę pt. ściema. No i szarogęsi się w klubie po sobiepańsku, jakby to był jego prywatny folwark. Zawiesił trenera Żytę wbrew woli głównego sponsora klubu, czyli wbrew stanowisku większości (przynajmniej jak wynika z internetowych wpisów i zachowania na stadionie) zielonogórskich kibiców."

Tam w Falubazie (w klubie) tak im się wszystkim namieszało w głowach, że jak donoszą media, Żyto został skoszony w ramach żniw nie za nielojalność i "big mouth", ale za to, że... po zwycięskim meczu z Unibaksem wyszedł przed trybuny podziękować swoim kibicom za doping! A wtedy ponoć nie dopilnowano parku maszyn i jakiś mechanik przed czasem wyprowadził z niego motocykle, co groziło gospodarzom odjęciem punktów. O ile goście i sędzia by się zorientowali. Wiadomo jednak, że harcerz tak pije i pali, żeby go nie złapali. Tylko ja się pytam: gdzie wtedy był kierownik drużyny Falubazu? Bo za takie rzeczy odpowiada właśnie kierownik zespołu, a nie trener! Wiem, bo sam byłem takim kierownikiem. Cygan zawinił, kowala powiesili? Ściema jak nic.

Inny kwiatek z tej łączki. Teraz z prasowego wywiadu rzecznika mego ulubionego PSŻ dowiaduję się, że trener Zbigniew Jąder nie wyleciał z pracy za to, iż wypalił do prasy, że klub zalega zawodnikom forsę, przez co nie mają na czym jeździć, tylko zwolniono go już wcześniej (tzn. zaraz po klęsce na własnym stadionie z Długopili), gdyż "wychodzimy z założenia, że w sporcie żużlowym zmiana trenera jest co jakiś czas potrzebna, bo szkoleniowiec może popaść w rutynę". Tako rzecze (ściemnia?) poznański rzecznik. Po czym zatrudnili do prowadzenia "Skorpionów"... Mirka Kowalika. Można dostać zajadów ze śmiechu. Skoro rutyna jest przeszkodą w zawodzie trenera, to Ty Cieślak już się zacznij bać!

Na koniec, jako podsumowanie tego tematu, ocenzurowany refren powszechnie znanej z radia piosenki zespołu "Strachy na lachy" (w tym przypadku śpiewam w chórze razem z naszymi kibicami speedwaya):

Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch...
Dlaczego żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch....
za moją kasę.

Przy czym słowo "kraj" możemy spokojnie zamienić dowolnie np. na "polski żużel". Też będzie pasowało.

Bartłomiej Czekański

PS Kibice "Myszki Miki" są inteligentni i pomysłowi. Pamiętacie ubiegłoroczne udane malowidło przedstawiające Golloba na plaży i napis: "Koniec atrakcji, życzymy udanych wakacji"? A teraz na meczu z Unibaksem przy ul. Wrocławskiej pojawiły się świetne, sytuacyjne, wręcz felietonowe transparenty: "Tylko Karolaka już nie zapraszajcie - szkoda kasy" oraz "Prezes się poddał - my ciągle wierzymy". I to właśnie jest ta słynna Magia Falubazu. Tylko teraz sympatyczne "Falubaziaki" bądźcie charakterni i nie dajcie skrzywdzić swego trenera (tzn. coacha Żyto), który przecież ma taką pozytywną szajbę na waszym punkcie! Zadziałajcie mądrze i politycznie, tak by Żytę uratować, a jednocześnie nie obrazić prezesa Dowhana, bo on przecież też oddał swe serce Falubazowi. I ma wielkie zasługi (abstrahując od moich ostrych słów pod jego adresem). Pozdro. Bartek Czekański.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
fanqbek

Temat dobry, wodolejstwo, co jest przywilejem felietonu oczywiste. Zawsze, od czasu jak zacząłem Pana czytać w TŻ, zastanawiałem się -jaki Pan jest naprawdę??!! Chciałbym usiąść i pogadać. Tematy wyłapuje Pan dobre, ale patrzy Pan z jakiegoś punktu, wyrobionego przez otoczenie w jaki się znajduje. Dlaczego taki Gościu pisze o magii na Wrocławskiej, skoro magia istnieje na każdym stadionie (może mniej, może bardziej)??. Bo usłyszał Pan pierwszy raz o magii -czy co??!! W każdym klubie są kibice. W każdym klubie są zawodnicy. Jeden pije zieloną herbatę, drugi whisky:). Kto jeździ lepiej?? Ci chłopcy dojdą do tego sami. Też nie lubiłem żeby decyzje za mnie podejmował ktoś inny. Dlaczego taki Rutyniarz zastanawia się nad zgubnością rozrywki, nie zastanawiając się bardziej nad przywiązaniem do klubu. Powiem tak; młodość ma swoje prawa -co dobrze po Crump'ie na torze widać.
Kto jak kto -ale Pan nie powinien wyłapywać tematu, tylko problemu w temacie. E-liga to w większości najemnicy -czekam na felieton pt. "co zrobił najlepszy żużlowiec Polski w meczu z Unią" Pozdrawiam i mam wielką nadzieję - do zobaczenia. Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
do wszystkich

A ja się również często z panem zgadzałam teraz jednak jest inaczej . I tak jak zawsze napisze ,że Darcy i Holder to zawodnicy naprawdę świetni i w ogule no ale cóż poradzić nie zawsze można iść tą dobrą drogą .. Człowiek uczy się na błędach ale to nie znaczy ,że na każdych stronach gdzie wypowiadają się ci zawodnicy trzeba ich jechać ... i rozumiem ,żeby ktoś jeszcze to napisał to w sposób łagodniejszy to nie !!odrazu wszędzie pisze : " wolimy Jensena " , " nie chcemy was " , " mamy was gdzieś i waszą jazde też " ... Proszę was zasatanówcie się czasem zanim napiszecie takie świństwa , ok ? Nikt nie jest idealny .. Po za tym Darcy i Holder to zawodnicy którzy naprawdę się starają .. spadek formy Warda nie musi odrazu tyczyć się z tym ,że chodzi na imprezy ... proszę was jak on jezdzi w Poole ??? 14 pkt . może wystarzy trochę w niego uwieżyć i wystawić go znów w skład !!! Holder to również żużlowiec , któremu chętnie bije się brawa ..
Nie możecie naprawdę z ludzi zejść ??? Zmięńcie obiekty ,znienawidzie kogoś innego , ok ?? Mam dość tych waszych bzdurnych komentarzy na temat tych super zawodników !!! Co do Taia mam takie samo zdanie gdyby miał kogoś kto by nim wstrząsnął napewno byłby inny . Pzdr dla normalnych kibiców !!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Fan SnL i PP

O, widzę, że pan Czekański zna fragment jednej z pisoenek SnL z płyty "Dodekafonia". Tak swoją drogą trzeba kiedyś dopisać, że SnL w jednej z piosenek ("Piła Tango") jest o żużlu ("Ważne, że jest żużel [żadna siata-dop.ja] i kiełbasy senatora.."). Uwielbiam Grabaża i spółę. P.S. Panie Bartku, niech pan nie piszę za przeproszeniem jak klepidupa. Ma pan dowód na to, że DW i CH są w "Moskwie"?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
lunch

Co do Taia - pozytyw tego jest taki, że dwa razy występ zaliczył Marcin Bubel, który zaprezentował się bardzo korzystnie. To chyba dzięki trenerowi Krzystyniakowi, który odważnie ustawia skład. Ale nie sądzę, żeby to był przełom, dzięki któremu w Częstochowie da się szanse rozwoju własnym wychowankom, zamiast nieustannie wzdychać do Anglików. W ten sposób zniszczono Borysa Miturskiego - kiedyś taki talent, a dziś przykro patrzeć jak jedzie. Bo zawsze były Kennethy, Woffindeny itd...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
aro

Świetny felieton prawda jest taka że jak chce się coś w sporcie osiągnąć to trzeba prowadzić sportowy tryb życia. Słyszeliście żeby w tym sezonie Gollob albo Hampel balowali gdzieś w dyskotekach??? A jak jeżdżą widać!! A co pokazują Ward i Woffinden też niestety widać więc przestańcie ich bronić bo to bez sensu. Na dyskoteki jest czas po sezonie. A jak idę na mecz i płace za bilet to chce oglądać profesjonalistę walczącego z rywalami a nie z własnym kacem! Zamiast łazić po imprezach powinni siedzieć w parkingu i pracować nad motorami i tyle w temacie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
stefanrusso

trzeba coś pisać bo było by nudnp

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
kibic

Plotka rodzi plotkę! Kiedy w końcu przestaniecie powtarzać bzdury, które m.in. tu czytamy? A skoro już tyle osób twierdzi, że bywa na impreazch klubowych 'na wschodzie' i bawi się tam razem z nimi to nieźli z was konfidenci! Jednego dnia 'pijecie' razem z nimi żeby drugiego im dupy obrabiać. Brawo! Polska rzeczywistość. Ogarnijcie się łaskawie i nie gadajcie głupot.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Realista2

Bartek ! Nie zawsze a raczej dość często nie
zgadzałem się z Tobą.Dzisiaj powiem tak:
JESTEŚ WIELKI i PEŁNY SZACUNEK.
Nareszcie ktos napisał prawdę,nareszcie ktoś
przestał milczec.Żal mi kibiców Torunia i
Czewy,bo przecież to oni chcą oglądać swoich
"orłów" którzy będą zdobywać punkty.Tylko reakcja działaczy jest co najmniej dziwna.
Przecież Ci bohaterowie dostają ciężki szmal
i za kontrakty i za punkty.Nie zgadzam się
w tym wypadku,że Czekański leci na Toruń,czy
Czewę.Napisał to co powinno byc znane już
opinii publicznej wcześniej.Ci balowicze
powinni zapłacić słone kary,przeprosic kibiców
i wtedy można dalej rozmawiać.Jest tylko jeden
problem w tym wszystkim,że Prezesi klubów nie
mają specjalnie wyboru,bo ktos musi jeździć
i dlatego tuszują sprawy i zamiatają pod dywan.
Naturalnie po tym artykule mam nadzieje,że
oficjalnie wypowie sie w tej sprawie i Toruń i
Czewa

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
łukaszfan

panie Bartku zapyta pan może pana Stępniewskiego ile razy w tygodniu szkoli polską młodzież mam na myśli szkółe? szkółka w Toruńiu jest tylko po to by objechać ze dwa kółka po seniorach a potem na tor bo roboty bo jest jej od groma . Ktoś przecież musi umyć bandy , pozamiatać i innych wiekle rzeczy bo gość który się tym zajmuje tak zwny M wciąż chodzi na rałszu.PO drugie jeśli nie pracujesz na torze i w parku maszyn to włodarze nawet treningi zawieszą tym szkółkowiczą bo robota nie była zrobiona i kare trzeba poniść.po trzecie ile klub daje motorów ,żeby szkółkowicze mogli pojeżdzić ? jest jeden!! a dziesięciu ma swoje ,bo czekali by chyba do 2015roku.Tylko słysze w telewizji czy czytam w prasie jak to pan Stępniewki stawia na polską młodzież jak to ich szkoli i ile pieniędzy wydali w danym sezonie na szkółkę.Mam pytanie ile skoro dziesięcioro ma własne maszyny, a moze mówi się o wydatkach , które pochłoinoł Woord.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
gupol_roku_czewa

Panie Bartolu, jak zawsze lubie czytać pana artykuły i jest wesoło, to tym razem Pan przesadził odnośnie aussies. Jednym słowem plotkarz z Pana jak i cała reszta. Nie spodziewałem się po Panu, zwłaszcza że w wielu felietonach opisuje Pan balangi zużlowe z przeszłości w tonie napewno nie krytycznym a wręcz przeciwnie. Daj Pan małolatom spokój, w tym momencie sam Pan dołączył do machiny głupich dzieci nakręcających sie wzajemnie,że ooo Chris z Darcym podobno byli w Moskwie, albo brat mojegokumpla widział Taia w Don Kiszocie - no tragedia...nie spodziewałem się po Panu. A do tego zaraz wtóruje Panu grupa komentujących, którzy w zyciu nie osiagnęli nawet ułamka tego co ci młodzi australijczycy, robiąc z młodych jeźdźców alkoholików i wróżąc im rychły koniec. To właśnie nasi polscy profesjonaliści za 1200zł netto miesięcznie! Mnie właśnie się podoba podejście małolatów z australii (oczywiście bez przegięć, ale myśle że 80% to i tak nieprawda)oni bawią się speedwayem, jeżdzą po świecie, mają talent i mają jednocześnie charakter (a za co ludzie tak kochali i nadal kochają Drabola?bo nie tylko za wyniki - to jest tak i oni gość na luzie i z fantazją)a nie są maszynkami do robienia punktów. Są młodzi i mają prawo do normalnej zabawy jak wszyscy!co może mają siedzieć w sobotni wieczór w warsztacie albo razem w hotelu czytać Kordiana na role? mimo wszystko i tak pozdrowienia Panie Redaktorze chociaż poprzedni artykuł wiele lepszy) subiektywnie oczywisćie::))

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Do Gorzowski fan

Staram się czytać wszystkie komentarze i ty podszywaczu kopiujesz ten tekst pod każdym artykułem .Na całe szczęście nikt tobie nie odpowiedział, skomentował bo większość ludzi co wchodzą na ten portal to kumaci kibice.Jest jest jeszcze paru podszywaczy jak ty.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
do autora artykułu Pana Bartolo

Panie Bartku super felieton ale zapomniał Pan o jednej bardzo ważnej rzeczy czyli o promocji którą klub przygotowywuje dla kibiców unibaxu którzy posiadają karnety na ten sezon w 2010 będą oni mogli kupić karnety na 2011 po obniżonej cenie :D pytanie tylko kto się na to zdecyduje i jaka to obniżkowa w stosunku do kibiców którzy normalnie na każdy mecz kupują bilety i mają coraz taniej.... a ponoć kibice( tak mówiono przed sezonem i taka była idea...) którzy kupili karnety zostali wyróżnieni przez klub dwiema imprezami zawodami młodzieżowymi gratis no i taniej mieli wchodzić na zawody......

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
manaZG

...szacun...!!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Kibic Realista

Bardzo dobrze napisane.
I zgadzam się z tym, że kibice Falubazu powinni zrobić coś, żeby swojego trenera uratować. Mowię to, choć jestem z Gorzowa.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
LaLa

Holder i Ward jeżdżą w tym sezonie słabiej bo do grona klubowiczów dołączył do nich Hansio-Lansio, który lubi takie imprezki a w to chyba nikt nie wątpi

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
henka

Czekański nie ma zielonego pojęcia na temat żużla (na pewno zielonogórskiego). Gdzieś tam sobie coś dziubnął na forach i szybko przerabia to na wierszówkę. Dziennikarstwo najniższego lotu (również językowo), jak zresztą sam autor ze znajomymi z pogranicza kryminału.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
vicente

do Trzmiel260:
jakos nie odczulem specjalnie w tym artukule najazdu na torun spod piora pana czekanskiego, napisal to co wszyscy w toruniu wiemy o kongurach, ale kazdy boi sie powiedziec glosno. przykre ale prawdziwe

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
mazi fazi

Jak zawsze pisze pan super

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
nonomnismoria

Tak Żyto Wielki Żyto Wspaniały a pijak z niego nie Mały i każdy to w Zielonej Wie, że za Wódke sprzedaje się Trener pojechał raz sam Pić a Kacu Żyto robi zgrzyt. Cały Komentarz.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
kibic ckm

Panie bartku zeby ulatwic troszke Panu prace to wspomne iz Tai to baluje przed meczami Wlokniara w Czewie w niejakim klubie o nazwie "DON KICHOT"razem z nim balowal tam i Lewis ale tego teraz pilnuje dziadzia to i mlody lepiej jezdzi...Natomiat co do Taia to on nie przeywa utraty ojcaa tylko pije z radosci bo nikt juz nie trzyma nad nim reki...Po smierci ojca Roba Tai zerwal sie z lancucha i bryka...Taka jest prawdaa a ze nasi wlodarze kryja jego wybryki to potwierdza to ze czas Pana Maslanki dobiegl w naszym klubie...czas na kogos nowego kto bedzie trzymal twarda reka klub,liczyl pieniadze,potrafil znalezc sponsora(bo takowego obecny "prezes"nie znalazl od 1,5 roku) co najwazniejsze nie bedzie narzekac na kibicow i udawac ze dziala niby marketing w klubie...bo cos takiego nie istnieje to co jest obecnie jest tylko przykrywka dla kibica by kibic zamilk...
Ps.potrzebny od zaraz Trener z jajami jak i toromistrz...Pozdr z Czestochowy

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
spartanka

p.Bartku artykuł w dechę,,,tylko mam prośbę z innej beczki.... przestan Pan bronic biednej p.Kysi,,,sam Pan wie, że to wszystko co się dzieje to jej wina i napisz Pan w koncu prawdę-kibice będą wdzięczni i będa w końcu wiedzieli na czym stoją !pozdrawiam

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Spyke CKM

saletra - dokładnie, też słuchałem tej relacji, nie było tam słowa o tym by Tai miał zabalować poprzedniego dnia.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
saletra

Odnośnie meczu Unia Tarnów-Włókniarz Częstochowa. Podczas relacji na antenie częstochowskiego Radia Fiat, komentatorzy nie podali wiadomości, że Tai zapił po GP. Nieoficjalnie informowali iż Tai prawdopodobnie spóźnił się na samolot.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
yeti

Czekanski, wiem, ze to przeczytasz, masz dobry styl i jedziesz dosc ostrym slowem, rzeczowo. Tylko wyzbadz sie kompleksu twardziela. Taka mala recepta, zacznij od schudniecia (tak na marginesie i zdrowotnosci) Na prawde nic do Ciebie nie mam, tylko te kompleksy

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
fan75

zgadzam się z Panem

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0