Jack Sock podzielił się z kibicem... skarpetkami

Nowa pomeczowa tradycja na horyzoncie. Po wygranej nad Kevinem Andersonem w ćwierćfinale turnieju ATP w Auckland, Jack Sock podzielił się z jednym z kibiców... skarpetkami.

Kacper Kowalczyk
Kacper Kowalczyk
Jack Sock AFP / Angela Weiss/AFP / Na zdjęciu: Jack Sock

Tenis jest pełen pomeczowych tradycji. Wielu tenisistów ma swoje specjalne cieszynki, tak jak chociażby Jo-Wilfried Tsonga, inni po zwycięstwach tańczyli (tutaj "Petkodance" w wykonaniu Andrei Petković) lub w specyficzny sposób dziękowali publiczności - słynne salutowanie Michaiła Jużnego. Teraz na horyzoncie pojawiło się coś zupełnie nowego, ale niekoniecznie świeżego.

Po awansie do półfinału zawodów ATP World Tour 250 w Auckland, Jack Sock oddał jednemu ze swoich kibiców... jedną ze skarpetek.

- Podczas rozgrzewki pomyślałem, że muszę wykorzystać swoje nietypowe nazwisko i rozpocząć coś nowego. Po każdym zwycięstwie będę oddawać kibicom skarpetkę - wyjaśnił Amerykanin.

Okazja pojawiła się już w czwartek, 23-latek z Nebraski pokonał w trzech setach Kevina Andersona, rozstawionego w tegorocznym ASB Classic z numerem czwartym.


- Zamierzałem ją najpierw podpisać, ale że w tym turnieju gram w czarnym skarpetkach, byłoby to bardzo trudne - zażartował Amerykanin. - Mogę zawsze nosić ze sobą białą, na wszelki wypadek - dodał.

O awans do finału Sock zmierzy się z turniejową "jedynką", Davidem Ferrerem.

Pomóż nam ulepszać nasze serwisy - odpowiedz na kilka pytań.

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×