Finały ATP World Tour: Fyrstenberg i Matkowski dołączają do Fibaka. Ta ostatnia niedziela z Federerem i Tsongą

autor: Łukasz Iwanek | 2011-11-27, 12:40 | źródło: inf. własna / materiały prasowe |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Roger Federer pokonał Davida Ferrera 7:6, 6:3 w półfinale rozgrywanych w hali O2 w Londynie Finałów ATP World Tour i osiągnął 100. finał w karierze. Szwajcar o szósty triumf w Masters zagra z Jo-Wilfriedem Tsongą, który wieczorem wygrał z Tomášem Berdychem. Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski dołączyli do Wojtka Fibaka, dotychczas jedynego polskiego finalisty Masters, i o tytuł zagrają z Maksem Mirnym i Danielem Nestorem.

Niepokonany od 16 meczów, legitymujący się bilansem tegorocznych spotkań w hali 15-0 były lider rankingu wygrał 806. mecz w karierze i zapewnił sobie ukończenie sezonu w Top 3 po raz dziewiąty z rzędu. - To oczywiście dla mnie specjalna okazja grać jutro 100. finał w karierze i być może zdobyć 70. tytuł i po raz szósty wygrać Finały ATP World Tour. To byłby rekord - stwierdził Federer.

Szwajcar skończył bezpośrednio 24 piłki i podwyższył bilans spotkań z Ferrerem na 12-0 (bilans setów 25-3). Przed czterema laty zagrali oni ze sobą o tytuł (wówczas grano w Szanghaju i Roger wygrał bez straty seta (finał grano do trzech wygranych setów). - Myślę, że to był zacięty mecz - powiedział Federer. - Mogłem wyraźnie zobaczyć jak to się stało, że David pokonał tutaj Murraya i Đokovicia - on brał piłki naprawdę wcześnie, mógł tworzyć niesamowite kąty w swojej grze i był bardzo konsekwentny. Oczywiście kluczowy był dla mnie gem przy 4:5, kiedy utrzymałem podanie (gem złożony z 16 piłek - przyp. red) i w kolejnym gemie go przełamałem. Potem faktycznie szybko go przełamałem ponownie w II secie. To było dla mnie kluczowych 15-20 minut. Cieszę się, że mogłem rozstrzygnąć tam mecz.

- Miałem z nim kilka łatwych meczów - kontynuował triumfator Masters z 2003, 2004, 2006, 2007 i 2010 roku. - Jednak ostatnio wszystkie były bardzo zacięte i bardzo fizyczne. On wiele rzeczy poprawił. Naprawdę umocnił swoją pozycję w Top 10, a teraz nawet w Top 5. Spodziewam się, że będzie miał kolejny bardzo solidny i dobry sezon jeśli rzeczy ułożą się po jego myśli. On jest najlepiej returnującym zawodnikiem, jakiego mamy w grze. On otrzymał wielką mentalną wytrzymałość. Jest niezwykle wyszkolony fizycznie.

Ferrer legitymuje się bilansem tegorocznych spotkań 58-19 (32-12 na korcie twardym) i w przyszłym tygodniu (2-4 grudnia, finał Pucharu Davisa, w którym Hiszpania w Sewilli podejmie Argentynę) będzie go mógł jeszcze poprawić. 29-latek z Walencji po raz trzeci w karierze sezon zakończy z ponad 50 zwycięstwami na koncie (61 w 2007, 60 w 2010). - Może w I secie miałem szansę przy 5:4, ale popełniłem błąd z bekhendu - powiedział Hiszpan, który w styczniu w Australian Open osiągnął swój drugi wielkoszlemowy półfinał (US Open 2007). - Potem w II secie on grał lepiej, z dużo większą pewnością siebie. A ja naprawdę nie serwowałem dobrze. Ferrer, który sezon kończy z dwoma tytułami na koncie (Acapulco, Auckland) oraz finałami Masters 1000 w Monte Carlo i Szanghaju, podsumował też ten udany dla siebie tydzień. - Grałem w tym tygodniu naprawdę dobrze. Ale może różnicę robił mój serwis. Kiedy nie mam dobrego procentu pierwszego podania (z Federerem miał celność na poziomie 56 proc. - przyp. red.). ciężko jest pokonać zawodnika z czołówki. Z Andy'm Murrayem i Novakiem Đokoviciem serwowałem naprawdę dobrze, a wczoraj w III secie z Berdychem (33 proc. - przyp. red.) bardzo źle.

Trzeciej kolejnej niedzieli zagrają ze sobą Federer i Tsonga (łączny bilans ich spotkań to 7-3 dla Szwajcara). Francuz po zwycięstwie nad Berdychem został drugim reprezentantem swojego kraju, który dotarł do finału Masters (w 2001 roku w Sydney Sébastien Grosjean przegrał z Lleytonem Hewittem). Tsonga zapisał na swoje konto 22 kończące uderzenia oraz zdobył 10 z 14 break pointów, a przy swoim pierwszym podaniu przegrał tylko trzy piłki. - To dla mnie dobre zwycięstwo, ponieważ byłem naprawdę ograniczony w swojej grze. - stwierdził Francuz. - Nie grałem dobrego tenisa, ale wygrałem. To jest celem w tym sporcie. Dokonałem tego dziś wieczorem. Jestem więc naprawdę szczęśliwy, że doszedłem do tego finału.

W Paryżu-Bercy Federer pokonał Tsongę bez straty seta, w ubiegłą niedzielę Francuz zdołał Szwajcarowi urwać seta. Teraz przed reprezentantem Trójkolorowych drugie największe wyzwanie w karierze, w 2008 roku w finale Australian Open uległ Novakowi Đokoviciowi. - Grać z Rogerem zawsze jest czymś ekscytującym. To będzie naprawdę dla mnie tutaj coś specjalnego, mój pierwszy finał. Myślę, że na korcie będzie niesamowita atmosfera, a ja to lubię. Oczywiście będę miał do Rogera duży szacunek i zagram swój najlepszy tenis.

Berdych, który w ubiegłym miesiącu pokonał Tsongę w drodze po tytuł w Pekinie, sezon kończy z bilansem spotkań 53-22 i jako drugi w historii Czech (Petr Korda w 1991 i 1992) wieńczy rozgrywki w Top 10 rankingu. W ciągu roku finalista Wimbledonu 2010 w dziewięciu turniejach doszedł co najmniej do półfinału. - On grał naprawdę solidnie i dobrze serwował - powiedział Berdych, który w meczu z Tsongą zrobił 30 niewymuszonych błędów. - Nie dał mi żadnej szansy. Miałem jednego break pointa przy 2:3 w I secie. Jeśli bym go wykorzystał może byłoby inaczej. Jestem zadowolony z siebie w tym tygodniu. To było dla mnie wielkie doświadczenie. Spróbuję zrobić wszystko, co się da, aby przybyć tutaj jeszcze raz. Dla Czecha był to drugi występ w Masters, w ubiegłym sezonie nie wyszedł z grupy.

DEBEL

Wciąż bez porażki pozostają Nestor i Mirny, którzy w sobotę w półfinale pokonali Boba i Mike'a Bryanów 7:6(6), 6:4. Kanadyjczyk w ubiegłym sezonie sięgnął w Londynie po tytuł wspólnie z Nenadem Zimonjiciem i w swoim dorobku ma już trzy triumfy w Masters (2007 - z Markiem Knowlesem, 2008 - 2010 z Zimonjiciem). Mirny to triumfator imprezy z 2006 roku wspólnie z Jonasem Björkmanem. Białorusin i Kanadyjczyk mieli piłkę setową przy 5:4, gdy serwował Bob, jednak w decydującym punkcie return wyrzucił Nestor. W tie breaku amerykańscy bliźniacy od 2-4 zdobyli cztery punkty, lecz grupowi pogromcy Fyrstenberga i Matkowskiego obronili dwa setbole (pierwszą Nestor smeczem, drugą Mirny bekhendem). Seta zakończył Kanadyjczyk efektownym krosem bekhendowym z returnu. - Musieliśmy tam pozostać (przegrywając 4-6 w tie breaku) - powiedział Nestor. - Przeciwko czołowym deblom musisz wykorzystywać swoje szanse, gdy je masz, czekać tam i próbować pozostać blisko. Na szczęście w II secie szybko uzyskaliśmy przełamanie w wyrównanym gemie i utrzymaliśmy to.

W trwającym 79 minut spotkaniu Mirny i Nestor zdobyli 33 z 35 punktów przy swoim pierwszym podaniu, posłali osiem asów oraz wygrali 47 z 69 piłek w gemach serwisowych rywali. Był to rewanż za finał w Wiedniu z ubiegłego miesiąca, gdy Bryanowie zwyciężyli 7:6(10), 6:3. - Jutro będziemy musieli być na szczycie swojej gry i znów dobrze wykorzystywać nasze szanse. - stwierdził Mirny. - Miło być w takiej pozycji ponownie i dojść do meczu o tytuł. Wracając myślami do dwóch ostatnich sezonów wydaje mi się, żę grałem wtedy lepiej indywidualnie, a z Danielem na korcie czuję się dużo pewniej. Słynni bliźniacy Bryanowie legitymują się bilansem spotkań w Masters 25-13 i pozostają z trzema tytułami (2003, 2004, 2009). Amerykanie sezon kończą z bilansem 60-16 i z ośmioma tytułami, w tym Australian Open i Wimbledon.

Polska Moc (Polish Power jak ich nazywają na stronie ATP) zatrzymali Indyjski Ekspres, czyli Mahesha Bhupathiego i Leandera Paesa wracając z 0-3 w super tie breaku i osiągnęli 31. finał w karierze (bilans 11-19). Polacy mogli pokusić się o zwycięstwo w dwóch setach, bowiem prowadzili 6:4 i 2:0, by ostatecznie wygrać 6:4, 4:6, 10-6. Mariusz i Marcin, którzy w końcówce zaimponowali konsekwencją i opanowaniem, w tym zaciętym spotkaniu zdobyli w sumie o jeden punkt mniej (64-65). - Uuuuffffffff!!!! Ale sie działo, nie ???? Przepraszamy wszystkich, którzy o mało nie dostali zawału. Jeszcze jeden krok przed nami..... Dzięki że jesteście z nami na dobre i na złe - napisali na Facebooku. A polscy kibice mogą wam podziękować, że jesteście i dostarczacie tak wielu niezapomnianych emocji pokonując kolejne bariery. W niedzielę o godz. 16:30 polskiego czasu Fyrstenberg i Matkowski zagrają o historyczny, pierwszy dla Polski, triumf w Masters.

Finały ATP World Tour: program i wyniki

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.