Ćwierćfinał w Paryżu, to będzie dla Radwańskiej dobry wynik - rozmowa z Wojciechem Fibakiem, byłym polskim tenisistą

autor: Marcin Frączak | 2011-05-21, 12:35 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Już 22 maja rusza Roland Garros, najważniejszy turniej na kortach ziemnych. - Agnieszka Radwańska miała trudne losowanie. Gdy wcześniej trafiała na teoretycznie łatwiejsze rywalki, nie szło jej. Może przekornie teraz to się zmieni - powiedział Fibak. Oczy większości kibiców tenisa na świecie będą jednak bardziej zwrócone nie na turniej kobiet, a mężczyzn. Wielu marzy się finał Rafael Nadal kontra Novak Đoković . - Gdyby do takiego meczu doszło, to więcej szans na zwycięstwo dałbym Hiszpanowi. On czuje się w Paryżu jak u siebie w domu. Najpierw jednak obaj muszą awansować do finału - dodał Fibak.

Marcin Frączak: Agnieszka Radwańska przed rokiem odpadła w paryskim turnieju już w drugiej rundzie. Czego spodziewa się pan po jej występie w tym roku?

Wojciech Fibak : Miała trudne losowanie. Na jej drodze może szybko stanąć Maria Szarapowa. Wcześniej jest natomiast Belgijka Yanina Wickmayer, która w poprzednim roku doszła w Paryżu do trzeciej rundy. Do tej pory Agnieszce, gdy miała łatwe losowanie, nie szło w Paryżu. Może gdy teraz jest trudne, to się zmieni. Sport, a zwłaszcza tenis jest przekorny.

Z jakiego wyniku Radwańska będzie mogła być zadowolona?

- Myślę, że ćwierćfinał, to byłby duży sukces, bo nigdy w Paryżu nie była w tej fazie.

Czy widzi pan Radwańską grającą kiedyś w finale turnieju wielkoszlemowego?

- Życzę jej tego z całego serca.

Do turniej głównego z eliminacji przebił się Łukasz Kubot. Gdy awansował do pierwszej setki, gdy piął się w rankingu, wydawało się, że niezbyt szybko będzie musiał grać w eliminacjach. Polak był już w rankingu na 41 pozycji. Dlaczego nastąpił taki regres?

- Różne są fazy w karierze tenisowej. Każdy ma lepszy i gorszy okres. Łukasz jest już na 116 pozycji. Wydaje mi się, że w tym roku wróci do pierwszej setki. W Paryżu Łukasz nie miał zbyt dobrego losowanie, trafił na wymagającego rywala, Hiszpana Nicolasa Almagro.

Niewielu daje Kubotowi szanse na wygranie z Hiszpanem!

- Przeciwnik jest mocny, ale to jest tenis. W sporcie wszystko jest możliwe.

Kto dla pana jest faworytem w turnieju mężczyzn?

- Rafael Nadal. On w Paryżu czuje się jak u siebie w domu.

Jednak Nadal, co ostatnio podkreśla, wcale nie czuje się tak pewny swoich umiejętności jak w ostatnich latach. Serb Novak Đoković wygrał z Hiszpanem już kilka razy w tym roku. Można mówić o tym, że Nadal czuje strach przed rywalem?

- Nadal czuje jego oddech, ma kompleks Serba. Mogą się spotkać dopiero w finale. Pytanie tylko czy obaj tam dotrą. Myślę, że pomimo porażek, Nadal, jeśli chodzi o grę na kortach ziemnych, jest trochę przed Serbem.

Nadal przegrał jednak niedawno z Đokoviciem w turnieju w Madrycie. Czy to jeszcze siedzi w głowie Hiszpana?

- On o tym na pewno pamięta, czuje respekt przed Serbem. Jednak gdy wyjdą na kort, to w ferworze walki wszystkie statystyczne zestawienia nie będą miały aż tak wielkiego znaczenia.

Dlaczego daje pan więcej szans na zwycięstwo w Paryżu Nadalowi niż Serbowi?

- Jeśli obaj spotkają się w finale, to dla Đokovicia będzie to coś zupełnie nowego. On w Paryżu nie grał nigdy w finale, a Nadal wygrał kilka razy ten turniej. Hiszpan jest przyzwyczajony do gry w finale na Roland Garros. Poza tym piłka odbija się tam inaczej niż na wielu innych kortach ziemnych. Odbicia
są wysokie. Pamiętajmy też, że w Paryżu gra się do trzech wygranych setów. Zupełnie czym innym jest wygranie dwóch setów od trzech w pojedynku z Nadalem. W Madrycie Serbowi wystarczyły do zwycięstwa dwa.

Kto może być czarnym koniem turnieju mężczyzn?

- Może Argentyńczyk Juan Martin del Potro. Wiele namieszać może również Szkot Andy Murray.

Wśród mężczyzn dość łatwo wskazać faworytów. A u kobiet?

- Wśród kobiet wszystko jest otwarte. Trudno powiedzieć w jakiej dyspozycji jest Kim Clijsters. Z numerem jeden jest rozstawiona Karolina Woźniacka. To w niej można upatrywać faworytki, choć trzeba pamiętać, że ona nigdy nie wygrała turnieju wielkoszlemowego.

Turniej kobiet w tym roku będzie jeszcze bardziej w cieniu zmagań mężczyzn niż w poprzednich latach!

- Wcześniej dosyć często tak było. Od ponad trzydziestu spotkań nie przegrał Đoković, co jeszcze wzmaga zainteresowanie turniejem mężczyzn. W kontekście turnieju w Paryżu mówi się głównie o tym, czy pokona Nadala w finale. Coś takiego dodatkowo napędza zainteresowanie tenisem. Pamiętajmy jednak o jednym, oni najpierw muszą dojść do finału. Nie rozdzielajmy miejsc w finale przedwcześnie.

Do Paryża oczywiście wybiera się też nasza eksportowa para deblowa, Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski. Obaj podkreślają, że chcieliby dojść w tym roku do półfinału. Co pan o tym myśli?

- Tak wysoko jeszcze tam nie grali. W poprzednim roku doszli do ćwierćfinału, więc naturalne, że chcą się poprawić. Półfinał w ich wykonaniu jest jak najbardziej realny.

Od, której fazy będzie pan oglądał mecze z trybun paryskich kortów?

- Od samego początku, bo wybieram się na cały turniej.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.