Piła się cieszy, Białystok płacze, czyli pomeczowe perypetie w PlusLidze Kobiet

autor: Joanna Seliga | 2012-02-07, 23:35 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

17. kolejkę PlusLigi Kobiet wieńczyła potyczka niebywale istotna dla układu sił na dole tabeli. Po przeciwnych stronach siatki stanęły w Białymstoku miejscowe Akademiczki i zawodniczki PTPS-u Piła. Istotą konfrontacji było utrzymanie miejsca w czołowej ósemce, a co za tym idzie - prawo gry w play-offach.

Z tej batalii zwycięsko mogła wyjść tylko jedna drużyna. W stolicy Podlasia miała się więc rozegrać walka niemalże na noże… Na szali znajdowało się pewne miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej w przyszłym sezonie. Dla ekip, którym w tym roku nie wiodło się najlepiej, stanowiło to najlepszy doping.

A przynajmniej powinno. Koniec końców na zdopingowane wyglądały jedynie pilanki, których nieustępliwość i waleczność mówiła więcej niż tysiąc słów. Choć i słów w ich kwadracie dla rezerwowych nie brakowało. Cały team żył tym meczem z całych sił. - Myślę, że nasz zespół jest na tyle zdeterminowany i zgrany, że jesteśmy w stanie wygrywać i z naprawdę trudnymi przeciwnikami, i z tymi znajdującymi się na naszym poziomie. Każdy rywal jest do ogrania! - mówiła po spotkaniu Monika Martałek, środkowa PTPS-u. Ale od początku...

Potyczka AZS-u Białystok i PTPS-u Piła stała na zatrważająco niskim poziomie. O ile jeszcze przyjezdne pokazywały swoje możliwości, o tyle białostoczanki sprawiały wrażenie, jak gdyby zapomniały, gdzie się znajdują i o co grają. - Nie było kończącego ataku, również i przyjęcie pozostawiało wiele do życzenia. Do tego doszedł brak obrony... Mogłabym tak wyliczać jeszcze długo - nie szukała wymówek Anna Łozowska, środkowa akademickiej ekipy. Jednocześnie jednak nie potrafiła wytłumaczyć, co wpłynęło na tak słabą postawę jej zespołu. - W ostatnim czasie pracowałyśmy naprawdę bardzo ciężko. Solidnie przygotowywałyśmy się przede wszystkim pod to spotkanie. Niestety nie wyszło - bezradnie rozłożyła ręce.

Także zapytana o dyspozycję swoich przeciwniczek Martałek, nie umiała znaleźć dla niej logicznego uzasadnienia. - Być może jest jakiś problem w drużynie AZS-u i dlatego białostoczanki nie zagrały najlepiej, trudno mi to oceniać - stwierdziła. - Prawda jest jednak taka, że to my przyjechałyśmy tutaj tylko i wyłącznie po to, żeby zdobyć komplet oczek - nie ukrywała radości z takiego obrotu sprawy.

W zupełnie innym nastroju była z kolei po tym starciu reprezentantka barw białostockiego teamu. Trudno jej było przejść z tą sromotną porażką do porządku dziennego. - Niestety, ale to my same zapewniłyśmy sobie grę w barażach... Cała ta kolejka okazała się dla nas bardzo niekorzystna. Swoje mecze wygrały wrocławianki i łodzianki. Bezpośrednio przed konfrontacją z PTPS-em miałyśmy co prawda nadzieję na to, że same sobie zapracujemy na prawo gry w play-offach. Ale stało się inaczej... - była niepocieszona.

W PlusLidze Kobiet wiele kwestii zostało już rozstrzygniętych. Pojedynek ostatniej kolejki dla białostoczanek będzie już jedynie formalnością. Zagrają one w Muszynie. - W meczu z Muszynianką na pewno będziemy chciały pokazać się z jak najlepszej strony. To nie jest tak, że nagle przestaniemy walczyć. Mogę obiecać, że damy z siebie wszystko - zapowiedziała białostocka środkowa, choć prawda jest taka, że nawet ewentualny triumf byłby dla sympatyków siatkówki z Podlasia słabym sposobem na otarcie łez. Tamtejsi kibice dość już mają wiecznej walki o utrzymanie. Jednak tradycja to tradycja... AZS powinien już raczej zacząć powoli myśleć o meczach przeciwko Stali Mielec. - Myślę, że w rywalizacji ze Stalą będziemy faworytkami. Obyśmy udźwignęły to brzemię, oby wszystko potoczyło się po naszej myśli - Anna Łozowska zdaje się być mimo wszystko optymistką.

Pilanki natomiast mają jeszcze o co walczyć. W 18. kolejce zagrają u siebie z Impel Gwardią Wrocław. Jeśli nałożyłoby się na siebie kilka korzystnych dla nich czynników, niewykluczone byłoby nawet wywalczenie miejsca szóstego po fazie zasadniczej! - Ten ostatni mecz będzie miał spore znaczenie. Zacznie się liczenie setów, małych punktów… - zauważyła Martałek. - Chcemy osiągnąć wszystko to, co się będzie dało. A co się uda? Czas pokaże! - dodała z nadzieją w głosie.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
muse

Wszyscy wiemy, że Białystok potrafi w siatkówkę grać, bo niektóre wyniki z ich spotkań były zaskakujące. W najważniejszym spotkaniu nie pokazały jednak nic. Myślę, że opuszczenie ekstraklasy na sezon będzie takim zimnym prysznicem dla niektórych.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
paranienormalna

niestety, ale to białostoczanki bardziej ten mecz przegrały w mojej ocenie. miałam wątpliwą przyjemność obejrzenia tego pojedynku na żywo i moim zdaniem problem leżał po ich stronie i to ich beznadziejna dyspozycja w głównej mierze zadecydowała o tym wyniku.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
migelito

Nie wiadomo, czy to białostoczanki bardziej ten mecz przegrały niż wygrały go pilanki, ale i tak brawa dla PTPS-u. Przydały się te wygrane z Muszynianką i Dąbrową w zbożnym dziele utrzymania. W końcu beniaminek PlusLigi Kobiet nie jest najsłabszą drużyną ligi :) Poza tym jestem pełen podziwu dla Hudimy, której nie byłem wielkim fanem za czasów jej gry w Rumii, ale teraz trzeba jej oddać, że jest czołową postacią zespołu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
paranienormalna

żal było patrzeć na to, co robią na parkiecie dziewczyny z Białegostoku. choć właściwie powinno się tu mówić o tym, czego NIE robiły. bo na pewno nie grały i nie walczyły. niestety.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
chieri

W Bialymstoku chyba az za mocno wzieli sobie do serca slowa, ze tradycja zobowiazuje i znow wyladowali w barazach. Pilanki natomiast zostaly nagrodzone za swoja waleczna postawe i wystapia w play off.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0