Damian Wojtaszek: Za szybko poczuliśmy smak zwycięstwa za trzy punkty

autor: Kinga Popiołek | 2012-02-04, 19:57 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania Politechnika Warszawska - Fart Kielce Damian Wojtaszek uważa, że walka o 6. miejsce w PlusLidze może potrwać do samego końca. - Nie zdziwię się, jeśli ostatnia kolejka będzie o wszystkim decydować - przyznał libero.

W piątkowy wieczór AZS Politechnika Warszawska podejmowała Fart Kielce. Dla obydwu drużyn spotkanie było ważne, bowiem przed nim różnica między dorobkiem punktowym była niewielka - wynosiła zaledwie dwa oczka na korzyść gospodarzy. Po meczu Inżynierowie zyskali dodatkowy punkt przewagi nad rywalem w ligowej tabeli, jednakże walka o układ w tabeli będzie toczyła się do końca. - Na razie kandydatem do szóstego miejsca jest AZS Częstochowa, my, ale jeszcze też jest Fart Kielce. Dlatego nie zdziwię się, jeśli ostatnia kolejka fazy zasadniczej jeszcze o wszystkim będzie decydować - przyznał w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl Damian Wojtaszek.

Inżynierowie prowadzili z podopiecznymi Grzegorza Wagnera 2:0 w setach i 7:2 w trzeciej partii, a mimo tego kielczanie potrafili potrafili doprowadzić do tie-breaka. W ten sposób zawodnikom ze świętokrzyskiego "pofarciło" się nieco i ze stolicy wracali z jednym punktem. - Obawialiśmy się tego meczu, ponieważ wróciliśmy z dalekiej Rosji, byliśmy trochę zmęczeni. Mieliśmy trening tam po spotkaniu, a po przylocie do Polski tylko rozruch. Mieliśmy obawy, gdyż w pewnym momencie mogło nam zabraknąć sił i odciąć nas kompletnie. Dobrze, że potrafiliśmy się zmotywować i wygrać spotkanie. To jest taka siatkówka, nikt nie wie, jak to będzie. Możliwe, że za szybko poczuliśmy smak zwycięstwa za trzy punkty i potem musieliśmy walczyć z Fartem do samego końca. Dobrze, że tak to się wszystko skończyło i dopisujemy dwa punkty do swojego konta - analizował na bieżąco najlepszy zawodnik spotkania.

Podopieczni Radosława Panasa dwa dni przed potyczką ligową przechodzili niezwykle trudny sprawdzian związany ze wszystkim, co rosyjskie: siatkówką, podróżą i warunkami. - Podróż do Rosji źle nam się kojarzy - nie ukrywał Wojtaszek. - Po pierwsze z warunkami, po drugie z taką, a nie inną organizacją, a po trzecie to sam fakt, że przegraliśmy mecz po tym pierwszym secie dość gładko. Jednak będziemy chcieli się zrewanżować za to. Miejmy nadzieję, że dopisze nam szczęście, dopiszą kibice i wygramy tak mecz, jak i potem złotego seta - nie skrywa optymizmu libero warszawskiej drużyny.

Siatkarze Politechniki Warszawskiej czas na przygotowanie się do spotkania z Fartem Kielce mieli tyle, co na lekarstwo. Na niespełna 24 godziny przed pojedynkiem dopiero lądowali w Warszawie po długiej i trudnej podróży z Krasnodaru. - To są uroki gry w pucharach europejskich, coś za coś. Chcemy walczyć w pucharach i w lidze, dlatego musimy się szybko regenerować. Różnego rodzaju suplementy pozwalają nam na taką regenerację i powrót do spotkania. Wielu z nas dopiero zaczyna poznawać taki tryb związany z grą w europejskich pucharach, gdzie mecze są rozgrywane co trzy dni. Dla mnie jest to nowe doświadczenie i bardzo się cieszę, że w tamtym sezonie wywalczyliśmy piąte miejsce - zakończył Damian Wojtaszek.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
aknemes

tym tie-breakiem Politechnika podarowała Fartowi przedłużenie szansy na zajęcie szóstego miejsca - różnica trzech punktów to kwestia jednego meczu. Fart i AZS Olsztyn przegrały, AZS Częstochowa jutro ze Skrą raczej przegra, więc dół tabeli zmianie nie ulegnie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0