Katarzyna Mroczkowska: W Szwajcarii czeka nas bardzo trudny mecz

autor: Michał Żyrek | 2012-02-02, 20:05 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Zespół Impel Gwardii Wrocław doskonale radzi sobie jak do tej pory w rozgrywkach Pucharu Challenge. Wrocławianki jak burza eliminują kolejne drużyny. W ostatni wtorek zrobiły znaczący krok przybliżający je do awansu do ćwierćfinału tych rozgrywek, pokonując szwajcarski zespół VFM Franches-Montagnes.

Tuż przed spotkaniem ze Szwajcarkami, które Gwardzistki wygrały 3:0, rozegrały one mecz ćwierćfinałowy Pucharu Polski kobiet z Tauronem MKS Dąbrowa Górnicza. Impel Gwardia Wrocław była w tym spotkaniu bezradna, przegrywając każdego seta w kolosalnych rozmiarach. Wystarczył tydzień aby wrocławianki przy takim samym wyniku pokonały zespół ze Szwajcarii. Skąd się wzięła taka metamorfoza podopiecznych Rafała Błaszczyka? - W meczu Pucharu Challenge miałyśmy po drugiej stronie siatki słabszego przeciwnika. Tauron MKS był w świetnej formie w spotkaniu z nami. Zdobyły Puchar Polski, więc nie odpadłyśmy z byle jaką drużyną. Szwajcarki natomiast nie są zdecydowanie takim silnym zespołem jak dąbrowianki - powiedziała portalowi SportoweFakty.pl kapitan Impel Gwardii, Katarzyna Mroczkowska.

Mimo okazałego wyniku 3:0 Polki musiały się dość mocno napocić, szczególnie w dwóch ostatnich setach, aby nie oddać Szwajcarkom żadnej z partii. Czy więc Gwardzistki nie podeszły do tego spotkania na zbyt wielkim spokoju? - Wydaje mi się że nie podeszłyśmy do tego meczu za spokojnie. Grałyśmy jednak dość słabo zagrywką i to nam utrudniało życie. Szwajcarki grały nieustępliwie, wykorzystywały każdy nasz błąd. Ja się cieszę z tego, że nie odpuściłyśmy w końcówkach i że zwyciężyliśmy, bo to nam na pewno doda pewności siebie - stwierdziła Mroczkowska.

Jeśli chodzi o rozpracowanie przeciwniczek, to wrocławianki tuż przed samym meczem miały okazję dowiedzieć się czegokolwiek o zespole VFM Franches-Montagnes. Nie było więc jakiejś dłuższej sposobności przyjrzenia się grze drużyny ze Szwajcarii. - Tuż przed samym meczem wiedziałyśmy trochę o nich. Natomiast nigdy ich nie widziałyśmy na żywo. W związku z tym magnetowid magnetowidem, a tak naprawdę wszystko wychodzi na jaw na boisku podczas meczu - przekonywała kapitan Impel Gwardii.

Na rewanż do Szwajcarii Gwardzistki udadzą się już w następny czwartek. Regulamin Pucharu Challenge jest tak skonstruowany, że do awansu Polkom potrzebne jest drugie zwycięstwo. Dlatego awans nadal jest sprawą otwartą. - Jestem przekonana, że w Szwajcarii czeka nas bardzo trudny mecz. Gramy tam w czwartek, a w sobotę mamy kolejne, niezmiernie ważne spotkanie w lidze z PTPS Piła, dodatkowo jeszcze w Pile. W związku z tym nasza koncentracja będzie się skupiać przede wszystkim na tym drugim pojedynku. Jeżeli się uda wygrać w Pucharze Challenge to będzie bardzo fajnie, będziemy się bardzo cieszyć. Przeciwniczki na pewno zagrają lepiej u siebie niż tutaj we Wrocławiu - z pewnością w głosie powiedziała Gwardzistka.

Ze słów kapitan wrocławianek można było wywnioskować, że rozgrywki Pucharu Challenge schodzą na drugi plan w stosunku do PlusLigi Kobiet. Wydaje się więc że Polki nie będą robiły wielkiej tragedii w wypadku ewentualnej porażki z VFM Franches-Montagnes. - Na pewno będzie szkoda tych rozgrywek, bo trochę zdrowia w nich już straciłyśmy. Przez ten Puchar praktycznie pół sezonu gramy dwa razy w tygodniu, także żal byłoby z niego odpaść. Fajnie byłoby w nim zajść dość wysoko - mówiła.

Do składu Impel Gwardii Wrocław po kontuzjach wróciły w spotkaniu ze Szwajcarkami Bogumiła Pyziołek  i Katarzyna Jaszewska, jednak ze składu ubyła Aleksandra Folta, która mecz oglądała z trybun z usztywnioną nogą i kulami w rękach. - Sama bym chciała znać odpowiedź na pytanie, co się dzieje w tym sezonie w naszym klubie jeśli chodzi o kontuzje. Co prawda dziewczyny wróciły do składu, ale one dopiero niedawno zaczęły trenować, ciężko od nich oczekiwać, że będą od razu w wysokiej formie. Jeżeli im się uda szybko dojść do pełni dyspozycji to będzie fajnie, ale teraz naprawdę musimy polegać na składzie, który grał do tej pory - stwierdziła.

Już w najbliższą sobotę przed Dolnoślązaczkami kolejne starcie, tym razem w lidze z Tauronem MKS. Wrocławiankom na pewno w lepszym zaprezentowaniu się w tym pojedynku pomoże niedawne spotkanie pucharowe z tym przeciwnikiem. - Nie możemy liczyć na to, że one będą miały zły dzień. My musimy zagrać po prostu dobre zawody i to w każdym elemencie, wtedy będziemy mogły myśleć o wyrównanej walce i zdobyciu jakichkolwiek punktów - zakończyła Katarzyna Mroczkowska.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.