Finał PP: Zmęczenie ma znaczenie, hala nie

autor: Piotr Dobrowolski | 2012-01-28, 10:46 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Znamy rozstrzygnięcia meczów półfinałowych Pucharu Polski Enea Cup 2012. W sobotnim wielkim finale, w którym zmierzą się Atom Trefl Sopot i Tauron MKS Dąbrowa Górnicza, faworytem jest drużyna z Trójmiasta. - Musimy wyjść na boisko pewne swoich umiejętności - uważa Izabela Bełcik, druga rozgrywająca sopockiego klubu.

Radość z gry kluczem do sukcesu


Receptą na pokonanie Aluprofu okazała się radość z gry. - Powiedziałem przed meczem moim zawodniczkom, żeby zagrały "na luzie" - mówił po zakończeniu półfinałowego starcia Alessandro Chiappini, trener Atomu. Jego podopieczne tak zrobiły. - Cieszymy się bardzo z tego, że jesteśmy w finale, że możemy zagrać ten wielki finał. Po to tutaj przyjechałyśmy - nie ukrywa Izabela Bełcik. - Mam nadzieję, że w sobotę również będziemy walczyć o każdą piłkę - dodaje od razu.


Hala nie robi różnicy


Wydawało się, iż specyficzna, mała radomska hala powinna być atutem bielszczanek i Muszynianki. Ich obiekty są bowiem podobne pod względem gabarytów i trochę również wyglądu do obiektu, na którym rozgrywany jest turniej finałowy Pucharu Polski. Jak jednak zapewnia rozgrywająca z Sopotu: - Na naszej dużej sali rozgrywamy tylko mecze. Trenujemy natomiast w małej hali, znajdującej się tuż obok głównej sali Ergo Areny. Nie miałyśmy więc problemu z przystosowaniem się do tutejszego obiektu.


Zmęczenie może być bardzo istotne


W starciu finałowym dużą rolę może, ale nie musi, odegrać zmęczenie. Wyłącznie w szeregach MKS-u, ponieważ rozegrał on bardzo długie, blisko trzygodzinne starcie z Muszyną. Sporo będzie więc zależeć od sztabu medycznego drużyny z Dąbrowy, a zwłaszcza masażystów. W piątkowy późny wieczór i sobotni poranek mieli zapewne pełne ręce roboty. Charlotte Leys podkreślała znaczenie dobrej regeneracji sił. Atom z kolei bardzo szybko i nadspodziewanie łatwo poradził sobie z Aluprofem. - Fajnie, że to spotkanie zakończyło się tak wcześnie. W sobotę czeka nas bardzo ważny mecz - podkreśla Chiappini.


Ekipy z Sopotu i Dąbrowy w poprzednim sezonie mierzyły się ze sobą sześciokrotnie. Do wszystkich pojedynków doszło w lidze. Bilans jest zdecydowanie bardziej korzystny dla Atomu - w rozgrywkach rundy zasadniczej wygrywał dwa razy po 3:1, a w półfinale play-off potrzebował czterech spotkań, aby rozstrzygnąć losy rywalizacji na swoją korzyść.


Sobotni finał (początek o godz. 14.30) zapowiada się bardzo ciekawie. Drużyna z Trójmiasta, na czele ze świetnie grającą Megan Hodge, kontra "rozpędzone" triumfem nad mistrzyniami Polski, stanowiące świetny kolektyw podopieczne Waldemara Kawki. Choć wycieńczone morderczą walką z muszyniankami, powinny wykrzesać z siebie resztki sił i zagrać "na ambicji", co często pozwala zapomnieć o zmęczeniu. Stawka batalii jest wysoka - zwycięzca zapewni sobie udział w następnej edycji Ligi Mistrzyń.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
chieri

mi tak obojętnie, kto sięgnie po puchar. liczę tylko,że Atom i MKS zagrają najlepiej jak potrafią i stworzą niezapomniane widowisko dla kibiców :)))

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
aknemes

BKS to może i jest zmęczony pucharami, dlatego odpadł w półfinale ;) mimo wszystko mam nadzieję, że to jednak dąbrowianki sięgną po Puchar Polski!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
mcaga

Tauron MKS w zdecydowanie najgorszej sytuacji. Nie dość, że grał 3,5h później, to jeszcze 5 setów. Z drugiej stroni dąbrowianki nie grają w europejskich pucharach, więc są nieco świeższe. BKS jest pucharami na pewno zmęczony.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0