Męki i awans Akademików - relacja z meczu Tytan AZS Częstochowa - Fonte Bastardo Azory

autor: Arkadiusz Dziublak | 2012-01-18, 23:07 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Tytan AZS Częstochowa pokonał 3:1 Fonte Bastardo Azory w rewanżowym meczu 1/16 finału Pucharu Challenge i awansował do kolejnej rundy rozgrywek. Następnym rywalem Akademików będzie lepszy z pary Unicaja Almeria - Abiant Groningen

Po wygranym przez Tytan AZS pierwszym meczu w ramach 1/16 finału Challenge Cup na Azorach, rewanżowy pojedynek w hali Polonia z aktualnym mistrzem Portugalii wydawał się być dla Akademików tylko formalnością. Tak jednak nie było, siatkarze Fonte Bastardo postawili trudne warunki biało-zielonym, którzy musieli sporo się natrudzić, aby pokonać rywala. Trener Marek Kardoš ostrzegał, po gładko wygranym przez AZS meczu w Portugalii, przed lekceważeniem przeciwnika i twierdził, że sprawa awansu do kolejnej rundy rozgrywek nie jest jeszcze rozstrzygnięta. Słowa trenera Akademików znalazły potwierdzenie już w pierwszym secie. Goście rozpoczęli spotkanie z ogromną werwą i animuszem obejmując prowadzenie na początku odsłony. Po asie serwisowym Ricardo Aviza i dwóch nieskutecznych atakach Dawida Murka i Krzysztofa Gierczyńskiego na tablicy pojawił się wynik 3:0 dla przyjezdnych, co zmusiło trenera biało-zielonych do wzięcia czasu. W dalszej części seta miejscowi siatkarze popełniali szereg błędów w ataku, a słabe przyjęcie zagrywki rywala utrudniało dobre rozegranie piłki Fabianowi Drzyzdze. Siatkarze z Azorów radzili sobie dobrze z blokiem Akademików, raz po raz przełamując dłonie blokujących lub posyłając piłkę w pole AZS-u. Na drugiej przerwie technicznej ekipa Fonte Bastardo prowadziła już 16:11, pewnie zmierzając po wygraną w premierowej odsłonie. Nie pomogły zmiany w szeregach Tytana. Na parkiecie pojawili się Miłosz Hebda, Jakub Oczko i Michał Kamiński. Wprowadzeni siatkarze nie poprawili jakości gry swojej drużyny i set zakończył się sukcesem przyjezdnych 25:21.

Porażka w pierwszej odsłonie podziałała na podopiecznych Marka Kardoša jak zimny prysznic. Do drugiej partii częstochowianie przystąpili z werwą, wypracowując sobie przewagę już na początku seta (2:0, 6:2). Na pierwszą przerwę techniczną Akademicy schodzili prowadząc pięcioma punktami. W dalszej fazie drugiej odsłony sukcesywnie powiększali przewagę (12:6, 14:7, 19:10). W tej części seta we znaki przyjezdnym dawali się szczególnie Bartosz Janeczek i Dawid Murek, którzy praktycznie nie mylili się w ataku. Częstochowianie kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku do końca partii, pewnie wygrywając 25:17.

W trzecim secie walka rozgorzała na całego. W początkowej jego fazie minimalną przewagę uzyskali goście z Portugalii (6:4, 8:6, 11:9). Po udanych atakach Krzysztofa Gierczyńskiego i Bartosza Janeczka gospodarze doprowadzili do remisu 14:14. Na drugą przerwę techniczną częstochowianie schodzili z jednopunktowym prowadzeniem, którego już nie oddali do końca seta wygrywając tę odsłonę 25:23.

Czwarty set rozpoczął się od prowadzenia Akademików (4:2, 7:5, 10:7). Biało-zieloni pewnie zmierzali po wygraną w tej odsłonie. Gdy na tablicy pojawił się wynik 20:17 wydawało się, że sprawa zwycięstwa została już rozstrzygnięta. Jednak po skutecznych atakach Manuela Silvy i Alvesa dos Santosa goście doprowadzili do remisu 20:20. Trener Kardoš zmuszony był poprosić o przerwę. Kolejne akcje częstochowian to nadal nieskuteczne ataki i błędy w przyjęciu zagrywki, po których goście objęli prowadzenie 23:21. Teraz szala zwycięstwa zdawała przechylać się na korzyść mistrza Portugalii. Jednak ostatnie słowo w meczu należało do biało-zielonych, którzy po dwóch kolejnych akcjach: skutecznym ataku Wiśniewskiego i potrójnym bloku na Manuelu Silvie dali nadzieję swoim kibicom na wygraną (23:23). Czwartego seta i całe spotkanie zakończył nieskutecznym atakiem w siatkę Fabio Jardel Mariano (25:23).

Akademicy w kolejnej fazie rozgrywek zmierzą się z lepszym zespołem z pary Unicaja Almeria - Abiant Groningen. Na razie bliżej awansu do następnej rundy Challenge Cup są siatkarze z Hiszpanii, którzy pokonali w pierwszym meczu we własnej hali ekipę z Holandii 3:0.

Tytan AZS Częstochowa - Fonte Bastardo Azory 3:1 (21:25, 25:17, 25:23, 25:23)

AZS: Drzyzga, Wiśniewski, Murek, Janeczek, Sobala, Gierczyński, Stańczak (libero) oraz Hebda, Kamiński, Oczko

Fonte Bastardo: Aviz, Silva, Muniz de Franca, Mariano, Dos Reis, Alves dos Santos, De Moraes (libero) oraz Oswaldo Ferreira da Silva, Petit Melean

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Aga BDG

Oj złoty set z drużyną z Azorów to byłby wstyd na miarę Metalurga Żłobin czy tego zespołu z Telavivu. Dobrze, że do tego nie doszło i nasi ligowi reprezentanci dalej szeroką ławą idą przez puchary.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
aknemes

Po tym, jak zobaczyłam wynik pierwszego seta, byłam pełna obaw. Forma Akademików w tym sezonie jest bardzo niestabilna i obawiałam się, że dojdzie do złotego seta. Ale, na szczęście, AZS się podniósł i wygrał, chociaż w końcówce czwartego seta pewnie nie zabrakło emocji...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0