Jest ciężko - rozmowa z Eweliną Sieczką, przyjmującą Atomu Trefla Sopot

autor: Maciej Szeniawski | 2012-01-10, 21:12 | źródło: inf.własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Ewelina Sieczka jest w tym sezonie w ekipie Atomu Trefla Sopot zazwyczaj zawodniczką zaledwie rezerwową. W spotkaniu przeciwko MKS-owi Dąbrowie Górniczej wyszła jednak w podstawowej szóstce i, jak sama przyznaje, dobrze wykorzystała swoją szansę.

Maciej Szeniawski: W 14. kolejce PlusLigi Kobiet mierzyłyście się z Tauronem MKS-em Dąbrową Górniczą, czyli pani byłą drużyną. Jakie emocje wywołują w pani spotkanie przeciwko temu zespołowi?

Ewelina Sieczka:
Ciężko powiedzieć, bo to dopiero 2 sezon, odkąd opuściłam szeregi MKS-u i przeniosłam się do Sopotu. Teraz najważniejszym zespołem jest dla mnie Atom. Nie ukrywam jednak, że jakaś dodatkowa mobilizacja w meczach przeciwko Dąbrowie Górniczej we mnie jest. Zawsze jest tak, że chce się coś udowodnić. Ja w tym spotkaniu dałam z siebie 100% i cieszę się, że udało nam się wygrać.

Dużo zawdzięcza pani klubowi ze Śląska?

- Tak, tam w końcu stawiałam swoje pierwsze siatkarskie kroki. Tam też dostałam bardzo dobrą lekcję od trenerów, z którymi pracowałam. Bardzo dobrze wspominam także współpracę z dziewczynami – był to naprawdę fajny zespół. Na pewno pozytywnie myślę o tym klubie i zawsze gdzieś tam po cichu trzymam za niego kciuki. Oczywiście nie w przypadku rywalizacji z Atomem (śmiech). Jeśli jednak Tauron gra z innymi drużynami, to sercem jestem zawsze z MKS-em i cieszę się, kiedy dziewczyny wygrywają.

Jeśli już chodzi o samo spotkanie, to udało wam się pokonać swoje rywalki nadspodziewanie szybko. Musiałyście chyba mieć je dobrze rozpracowane?

- Na pewno solidnie przyłożyłyśmy się do tego spotkania. Po ostatnim przegranym meczu z Bielskiem chciałyśmy się odbudować, tak więc na Dąbrowe wyszłyśmy skoncentrowane w 200 procentach.. Wiedziałyśmy, że będzie to ciężki mecz, bo MKS swoimi ostatnimi rezultatami pokazał, że jest w gazie. Obawiałyśmy się więc potyczki z nimi. Tym bardziej, że nasze głowy poszły ostatnio w dół, a Tauronu wręcz przeciwnie. Dałyśmy jednak z siebie naprawdę dużo. Chwała naszemu zespołowi za to, że wygrałyśmy, i to w dość dobrym stylu.

Jak więc był klucz do zwycięstwa w tym spotkaniu?

- Myślę, że swoje zrobiła zagrywka. Oprócz tego bardzo dobrze pracowałyśmy blokiem i właśnie to pozwoliło nam zwyciężyć za 3 punkty.

Wasz tryumf spowodował, iż aktualnie macie 4 punkty przewagi nad Tauronem. W czubie tabeli cały czas jest jednak bardzo ciasno..

- Tak, to prawda. Myślę, że będzie jeszcze sporo zaskakujących wyników. W tym sezonie liga jest naprawdę bardzo wyrównana. Szczególnie zespoły z czterech pierwszych miejsc idą niemal łeb w łeb. Musimy więc wyrywać punkty każdemu, a to nie będzie wcale takie łatwe. Cieszę się jednak, że obroniłyśmy drugą pozycję i mam nadzieję, że póki co tak zostanie, a później, jeśli forma pozwoli, to fajnie byłoby wskoczyć na pierwsze miejsce.

Przeciwko MKS-owi rozegrała pani cały mecz. Do tej pory stosunkowo rzadko miała pani do tego okazję..

- Postawiłam sobie za cel, że w spotkaniu z Dąbrową nie dam się ściągnąć z boiska (śmiech). Cieszę się, że mi się to udało. Zrobiłam wszystko, żeby trener nie musiał sięgać po zmianę. Fajnie, że po dłuższym okresie spędzonym na ławce dla rezerwowych w końcu dostałam szansę. Myślę, że dobrze ją wykorzystałam.

Patrząc na wasze pewne zwycięstwo można dojść do wniosku, że nerwowa atmosfera, która ostatnimi czasy panuje w klubie, niekoniecznie ma zły wpływ na waszą postawę na boisku. Czy rzeczywiście tak jest?

- Nie ukrywam, że w klubie jest ciężko. Dzieją się różne dziwne rzeczy, na które my, jako zespół, nie mamy do końca wpływu, a które nie za bardzo motywują do dalszego działania. Cieszę się jednak, że zarówno sztab szkoleniowy, jak i my wszystkie staramy się nie patrzeć na to, co dzieje się poza boiskiem i skupiać się na każdym kolejnym meczu. Tak jak mówię, jest to ciężkie, ale jakoś dajemy sobie radę.

Ostatnio dużo mówi się o ewentualnym rozstaniu przez klub z trenerem Chiappinim. Gdyby rzeczywiście doszło do takiej sytuacji, to jaka byłaby pani reakcja?

- Myślę, że dość dziwna, bo na dobrą sprawę zajmujemy drugie miejsce w tabeli i sądzę, że to nie jest jakiś słaby wynik. Na chwilę obecną przegrałyśmy 3 spotkania, więc sądzę, że zwolnienie trenera byłoby troszeczkę dziwnym ruchem, ale to już nie jest moja sprawa, gdyż decydują o tym inni. Muszę powiedzieć, że mi z trenerem Chiappinim współpracuje się bardzo dobrze i mam nadzieję, że z nami zostanie.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
PyraZPolaCebuli

Sieka, póki co, nie ma co myśleć o powrocie do DG, tylko skoncentrować się na tym, co ma obecnie, czyli grze w Atomie, którego stała się podstawową zawodniczką. Od dawna kibice lubują się w trąbieniu, jaka to Sieczka jest niedoceniana, nie dostaje szans. Teraz los i nieporadność działaczyków z 3miasta jej sprzyjają. Jestem ciekawy... Bardzo ciekawy...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
maro

i całkiem możliwe, że Ewelina będzie chciała po tym sezonie wrócić do Dąbrowy. Jak w takim tempie bedzie się sypał zespół z Sopotu a atmosfera będzie coraz gorsza to kto będzie mógł, będzie chciał opuścić ten zespół

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
DD-Nielba

Szkoda Atomówek, ale liczę, że się jeszcze wszystko wyprostuje.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
chieri

szkoda, że Atom tak zaczął się sypać. Ale może dzięki odejściu Ozsoy więcej pogra sobie Sieka. W końcu to wciąż nasza nadzieja na dobrą przyjmującą w reprezentacji

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0