Być może to mój ostatni sezon - rozmowa z Agnieszką Kosmatką, kapitan PTPS-u Piła

autor: Paweł Sala | 2011-12-23, 19:00 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Agnieszka Kosmatka już jest ikoną klubu PTPS Piła. Siatkarka była w zespole w chwalebnych oraz trudnych momentach dla niego. Sięgała czterokrotnie po mistrzostwo kraju. Teraz nie ukrywa, iż jej kariera powoli dobiega końca, ale chce pozostać przy zespole. W jakiej roli? Portal SportoweFakty.pl między innymi o to zapytał kapitan PTPS-u.

Paweł Sala: Jak się czuje zawodniczka, która jest już w jakimś stopniu ikoną pilskiego PTPS-u? To już twój nieprzerwanie czternasty sezon w barwach tego klubu.

Agnieszka Kosmatka: Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak zostać ikoną klubu. Z biegiem lat moje "zasiedzenie się" tutaj w Pile oraz wiele zdarzeń z życia osobistego zadecydowały o tym, że pozostaje w tym klubie od 1997 roku do dzisiaj. Rok za rokiem mijał i dopiero po tych czternastu latach człowiek zdaje sobie sprawę, iż przywiązał się do Piły. Dziewczyny różne przychodziły, inne odchodziły, a ja pozostawałam za każdym razem na kolejny sezon. Nigdy głębiej nad tym się nie zastanawiałam. Los tak sprawił, że jestem tu tak długo.

Były jednak momenty zawahania, kiedy chciałaś zmienić otoczenie?

- To jest życie, stąd były lepsze i gorsze chwile. Oczywiście, były propozycje z innych klubów. Nie było tak, że tylko w Pile widziano mnie w składzie. Po sezonie 2009/2010 klub pożegnał się z PlusLigą Kobiet ze względów finansowych i odstąpił swoje miejsce innej drużynie. Nie ukrywam, że ciężka to była dla mnie chwila, ale znając tych ludzi, którzy są w tym klubie, mogę powiedzieć z perspektywy czasu, że była to słuszna decyzja. Klub nadal funkcjonował tak jak powinien i dzięki temu udało się szybko wrócić z powrotem do PlusLigi Kobiet. Pewne moje zaufanie do ludzi w tym klubie zadecydowało, że byłam i jestem dalej w zespole.

Czujesz się w jakimś stopniu spełniona w zawodowej siatkówce? W końcu masz w dorobku aż cztery mistrzostwa Polski.

- Jeśli chodzi o siatkówkę klubową to mam medale każdego koloru, Puchary Polski i Superpuchary, więc wszystko z tym klubem zdobyłam, co mogłam. Na pewno mówiąc o rozgrywkach klubowych to mogę powiedzieć, że jestem spełniona. Natomiast jeśli chodzi o reprezentację to nie do końca.

No właśnie, w reprezentacji Polski nie zagrzałaś długo miejsca, choć dwa razy wystąpiłaś w turnieju finałowym mistrzostw Europy. Ale już od 2000 roku trenerzy nie widzieli cię w swoich kadrach, poza krótkim epizodem w 2007 roku u Marco Bonitty.

- Były młodsze dziewczyny na mojej pozycji, które miały już okazję grać za granicą i były bardziej obyte w siatkówce międzynarodowej. Nie ma się więc czemu dziwić i mieć do kogoś pretensji. Tak jak powiedziałam, najwidoczniej moja kariera miała być związana z klubowymi rozgrywkami, dlatego jestem mimo wszystko zadowolona.

Jaka jest dzisiaj twoja rola w PTPS-ie? Bo przed sezonem do zespołu doszło wiele nowych, młodych zawodniczek, a ty nie jesteś już podstawową siatkarką drużyny.

- Moja rola w tym zespole od tego sezonu trochę się zmienia. Mniej widać mnie na boisku, a trener różnie ustawia skład na poszczególne mecze. Co do mojej przyszłości? Na pewno jeszcze jest ten sezon do dogrania. Musimy się utrzymać w tej lidze, a co dalej z moją osobą to zobaczymy. Na pewno chcę być związana z tym zespołem, z tym klubem. Za co będę odpowiedzialna, to trzeba to zostawić na posezonowe rozmowy. Z pewnością bardzo bym chciała być przy drużynie, ale jak to się wszystko potoczy, to jeszcze trzeba poczekać do lata. Być może jest to mój ostatni sezon jako zawodniczki.

Twojej drużynie w ostatnim czasie nie wiedzie się w lidze. Przegraliście pięć spotkań z rzędu, na usprawiedliwienie pozostaje jedynie fakt, iż trzy ostatnie mecze graliście na wyjeździe. Jaka jest twoim zdaniem tego przyczyna?

- My mamy też specyficznie ułożony terminarz PlusLigi Kobiet. Tak jak pan mówi, mieliśmy kilka spotkań z rzędu na wyjeździe, co na pewno nie sprzyja. Rywale są bardzo wymagający, a po pierwszej rundzie dopiero można tak naprawdę powiedzieć, na co stać przeciwnika. W pierwszych meczach tej rundy nie byliśmy jeszcze takim zespołem, z którym inni się liczyli, który znali. Mamy nowy zespół, z wieloma nowymi zawodniczkami i tak naprawdę przez tą nieprzewidywalną grę mogliśmy doskoczyć choćby Muszyniankę. Na pewno jesteśmy w jakimś dołku, nie ma co ukrywać. Przegrać pięć meczy z rzędu to jest żadna przyjemność. Nastroje nie są zbyt ciekawe, ale każdy zdaje sobie sprawę, jakimi zawodniczkami dysponujemy. Patrząc na wzmocnienia innych zespołów, to nikt nie upatruje w nas drużyny, która będzie walczyć o medale. W tym sezonie chcemy się utrzymać, a teraz wyjść z tego dołka. Mamy przed sobą kilka spotkań na swoim parkiecie. Na pewno ten mecz z Atomem Trefl nie będzie jakimś wielkim przełomem, ale liczę, że na własnej hali jesteśmy w stanie sprostać wysokim wymaganiom sopocianek. Wierzę, że możemy wyznaczyć sobie wysokie cele na ten mecz, nawet urwanie seta rywalkom. Małymi krokami musimy wychodzić z dołka i nie załamywać się, bo inne zespoły też przegrywają.

Trener Jerzy Matlak powiedział niedawno, że ze spotkań PlusLigi Kobiet w tym sezonie wieje nudą. Co ty o tym sądzisz?

- Nie wiem, jakie spotkania oglądał trener Matlak. Gdyby spojrzeć na ostatnie starcia AZS-u Białystok z Atomem czy Tauronu MKS ze Stalą Mielec, to mamy przecież także spore niespodzianki. Nasza liga zawsze taka była, faworyci raczej nie zawodzili. Gdzieś tam wiadomo wpadki się zdarzały, a zespoły z dołów tabeli przez to pięły się do góry. Na pewno jeśli chodzi o przypływ nowych zawodniczek jest ona bardziej atrakcyjna. Wystarczy popatrzeć na nazwiska, które pojawiły się w tym roku w Muszynie czy w Sopocie. Nawet i Dąbrowa Górnicza jest takim zespołem, który by sobie w pucharach nieźle poradził. Ta liga myślę że robi się atrakcyjniejsza, a poziom będzie się podnosił. Zespoły na play-off będą grały fajną siatkówkę.

Choć trzeba przyznać, że liga trochę się podzieliła na dwie grupy - pierwsza czwórka i reszta. Między Tauronem MKS a Organiką jest już osiem punktów różnicy.

- Dokładnie. Ale wystarczy popatrzeć na zakupy, jakie zostały dokonane przed sezonem przez poszczególne drużyny. Wiadomo jakimi finansami kluby dysponują. To odbija się na składach, a później na tym, jak tabela później wygląda. Nie mówię tutaj, że trzeba mieć wygórowane ambicje, ale trzeba twardo stąpać po ziemi.

Twoim zdaniem, jako doświadczonej zawodniczki PTPS-u Piła, w obecnym zespole jest potencjał do osiągania w przyszłości dobrych wyników. Czy drużyna i klub mają szansę niedługo nawiązać do obfitych lat z czasów Nafty czy Farmutilu Piła?

- Ciężko jest mi oceniać koleżanki, z którymi gram. Na pewno jest kilka młodych, perspektywicznych zawodniczek. Ale żeby one się rozwijały, to muszą grać w takich zespołach, w których mają szansę do kogoś dorównywać. U nas jest w miarę równy skład. Tutaj w Pile aby nawiązać do dawnych lat budżet musiałby być dwa albo nawet trzy razy większy od obecnego. To wszystko rozbija się o finanse, takie są realia. One pozwalają kupować dobre zawodniczki i wtedy jest wynik. Inaczej jest to co jest, a i wyniki są jakie są. Trzeba sobie po prostu jakoś w tej lidze radzić.

Jakie są twoje życzenia na Nowy Rok? Jakie wiążesz oczekiwania i nadzieje z przyszłym rokiem siatkarskim?

- Dla sportowców to przede wszystkim zdrowie jest ważne. Ale także jak najwięcej zwycięstw i radości, również na twarzach kibiców, którzy przychodzą i nas dopingują. Tym bardziej tutaj w Pile, gdzie nasi fani na każdym kroku nas wspierają, są z nami. Tego i koleżankom, i kibicom życzę, abyśmy się utrzymały w PlusLidze Kobiet.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Panfan

Kibicunafty, jesteś żałosny. Czternaście lat gry Agnieszki w Nafcie w lepszych i gorszych czasach, to rzadkość w polskiej lidze. Zwsze wierna była naszemu klubowi mimo, że wielokrotnie mogła zostawić go i grać u konkurencji. Zawsze prezentowała wysoki poziom sportowy. Raz było lepiej niekiedy gorzej, ale poniżej pewnego poziomu nigdy nie schodziła. Jesteś zapewne zbyt młody by podziwiać jej grę w latach 1999 -2002, kiedy czterokrotnie z koleżankami zdobywała Mistrzostwo Polski, wielokrotnie PP, czy jako jedyny polski zespół walczyła w final four Ligi Mistrzyń.
Tyle pracy, wysiłku, także m.in po to by pilscy kibice czuli satysfakcję i dumę ze swojej drużyny. A ciebie stać tylko na to by, dziękując jej za wieloletnią grę w Pile, powiedzieć to swoje żałosne "w końcu"? Wierzę, że tak jak ty nie myśli żaden prawdziwy kibic PTPS-u. Cóż czarne owce, zdarzają się w każdym stadzie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
kibicnafty

w końcu !

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0