Jarosław Macionczyk: Myślę, że za porażki nikt nas nie będzie już rozliczał

autor: Anna Kossabucka | 2011-05-02, 18:35 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Kapitan Lotosu Trefl Gdańsk, Jarosław Macionczyk to jeden z najrówniej grających zawodników Trefla Gdańsk w tym sezonie. Tym samym swoją efektowną grą w finale udowodnił, że w Gdańsku zaaklimatyzował się bez problemu i grał na najwyższym poziomie.

Awans po czterech pojedynkach do PlusLigi mężczyzn to niczym spełnienie marzeń, ale to przede wszystkim co, co założyli sobie przed sezonem zawodnicy i klub. Przed finałem jednakże to Jadar uchodził za faworyta. - Tak, można powiedzieć, że to Jadar przed tym finałem był faworytem, to oni zajmowali pierwsze miejsce w tabeli, ale tak jak mówiliśmy w trakcie sezonu - my budujemy formę na play-offy i to one są dla nas najważniejsze. Niektórzy mogli czuć się tym trochę zawiedzeni, kibice mogli poczuć się rozgoryczeni, my sami też tak się czuliśmy - to wszystko spowodowało, że przegraliśmy kilka meczy w końcówce pierwszej rundy, ale czy to teraz istotne? Dzisiaj awansowaliśmy do PlusLigi, mimo że nie byliśmy pierwsi w tabeli i myślę, że nikt nas nie będzie rozliczał już za porażki - mówił kapitan Lotosu Trefl Gdańsk, Jarosław Macionczyk.

Rozgrywający podkreśla, że to zawsze play-offy były priorytetem. - Zawsze szykowaliśmy formę na play-offy, bo to one są najważniejsze, zawsze były i będą najistotniejszym momentem w sezonie. To do nich zawsze przygotowuje się najciężej, bo to one decydują o awansie, utrzymaniu czy też mistrzostwie Polski - dodaje kapitan gdańszczan.

Kibice nie mogli uwierzyć, jak łatwo Trefl odniósł zwycięstwa w Erga Arenie, pamiętając jak ciężko było wywalczyć choćby jedno zwycięstwo z Radomia. Macionczyk zaznacza, że mecze różniły się przede wszystkim poziomem nerwów w obu ekipach. - W Radomiu zagraliśmy mecze bardzo nerwowo, tak samo zresztą i po stronie przeciwnika widać było nerwy. Widać to było po wyniku, że gra była nierówna. Nie byliśmy wtedy drużyną, która była w stanie zagrać tak perfekcyjnie jak w tym pojedynku czy poprzednim. W tym dwumeczu zagraliśmy perfekcyjnie - tłumaczy rozgrywający.

Kapitan Lotosu zaznacza także, jak ważne było zwycięstwo przywiezione z Radomia. - Ten jeden wygrany mecz to był ogromny przywilej dla nas. To była ogromna zaliczka, wygrać mecz na tak trudnym terenie. A przecież mogliśmy wygrać i drugie spotkanie. Choć to byłoby zbyt piękne wygrać oba spotkania. Ale to było niezwykle istotne zwycięstwo i także dlatego cieszymy się dzisiaj - tłumaczy Jarosław Macionczyk.

Teraz już tylko kibice mogą oczekiwać na inaugurację sezonu ze Skrą Bełchatów a widać, że zapotrzebowanie na siatkówkę jest, co podkreśla rozgrywający Trefla. - Można zobaczyć, że zapotrzebowanie w Gdańsku na siatkówkę jest ogromne. To widać także po naszych spotkaniach, gdzie tylu kibiców przychodziło nas wspierać, czego nie było tak widać w innych halach. Także po meczach dziewczyn z Atomu widać, że kibice są spragnieni siatkówki na najwyższym poziomie. dlatego też trzeba sobie życzyć, żeby te same ilości ludzi, albo i większe przychodziły na sale, bo po to się gra w siatkówkę - by kibice mogli spędzić takie piękne chwile na hali - zakończył szczęśliwy kapitan Lotosu, Jarosław Macionczyk.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Stan

Jarku chyba masz słaby wzrok,bo Jadar (zawodnicy) nie mieli ochoty na stratę miejsc pracy (w przypadku awansu sprzedaż miejsca lub zmiana 3/4 ekipy przez Kupidurę).

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0