Radomskie Cosmopolitan przypomniało o sobie

autor: Michał Podlewski | 2010-03-15, 14:05 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

W fazie play out poprzedniego sezonu rytm gry Jadaru wyznaczała postawa Sirianisa Hernandeza i Maikela Salasa. Wydaje się, że w końcowych fragmentach sezonu zasadniczego o obliczu zespołu również decydować będą zawodnicy z zagranicy.

Co prawda, po wykryciu w organizmie Sirianisa Hernandeza niedozwolonych substancji, klub rozstał się z Kubańczykiem, jednak okazało się, że do jego krajana - Maikela Salasa, dorównał formą Ardo Kreek. I kto wie, czy to właśnie kubańsko-estoński duet nie zadecyduje o utrzymaniu się zespołu w PlusLidze.

Po zakończeniu ubiegłego sezonu, kibice radomskiego jedynaka w PlusLidze o mało nie znieśli z parkietu pary Kubańczyków - rozgrywającego Maikela Salasa i przyjmującego Sirianisa Hernandeza. Gdy okazało się, że po sezonie chcą oni zmienić pracodawcę, kibice na internetowych forach apelowali do władz klubu, żeby za wszelką cenę zatrzymały siatkarzy w Radomiu. I tak też się stało.

Sęk w tym, że zarówno Hernandez, jak i Salas, byli cieniem samych siebie. A że i zespół przegrywał mecz za meczem, to i Kubańczycy stracili niezwykle w oczach fanów Jadaru. Czarę goryczy przelały informacje na temat wyników badań, które przeprowadzone zostały na przyjmującym 16 stycznia. Gdy okazało się, że Komisja ds. Zwalczania Dopingu w Sporcie otrzymała z Zakładu Badań Antydopingowych Instytutu Sportu w Warszawie diagnozę, jakoby w pobranej od zawodnika próbce znajdowała się pseudoefedryna, kontrakt z Sirianisem został zerwany.

Gdy podczas meczu z Neckermannem Politechnika Warszawska kontuzji nabawił się pierwszy rozgrywający Jadaru Jaroslaw Macionczyk wydawało się, że już nic nie jest w stanie uratować radomian przed spadkiem. Tymczasem okazało się, że taka sytuacja stanowiła wodę na młyn dla Salasa. Nie dość, że był on pewny swojego występu i nie ciążyła nad nim presja, że w przypadku popełnionego błędu "zleci" z parkietu, to jeszcze zaprezentował formę, jakiej oczekiwano od niego już dawno. Nie bez podstaw więc otrzymał miano najlepszego zawodnika pojedynku z Siatkarzem Wieluń.

Co ciekawe, z meczu na mecz rozpędza się również Ardo Kreek, który po przyjeździe do Radomia również miał kilka historii, które w środowisku nieco go dyskredytowały. Okazało się jednak, że wybryki odstawił na bok, a zajął się na poważnie treningami, czego efektem była wręcz profesorska postawa w grze blokiem zarówno w konfrontacjach z Neckermannem Politechnika, jak Siatkarzem Wieluń. Kto wie, może właśnie w postawie wspomnianego duetu należy upatrywać szans Jadaru na urwanie punktów bełchatowskiej Skrze. - W pojedynkach z naszymi bezpośrednimi rywalami do utrzymania zdobyliśmy dziesięć punktów. Mamy więc czyste sumienie i nie obawiamy się ewentualnej bezpośredniej sportowej rywalizacji. Mam jednak nadzieję, że w tym sezonie uda się nam jej już uniknąć - podkreśla trener Jan Such, który liczy na uplasowanie się swojego zespołu na ósmej pozycji.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.