Udane przetarcie Ardo Kreeka w Jadarze

autor: Michał Podlewski | 2010-01-05, 23:12 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Trener Jan Such podkreśla, że sparingowych gier nigdy za wiele. Po sylwestrowej przerwie jego podopieczni wrócili do zajęć i ich ukoronowaniem były dwa towarzyskie spotkania. Głównym ich celem było jednak zgranie zespołu z nowym środkowym Ardo Kreekiem. I wypadło ono całkiem okazale.

Aż dziesięć setów przyszło grać siatkarzom Jadaru w przeciągu jednej doby. - Tak umówiliśmy się z trenerami rywali. Po prostu chciałem, żebyśmy jak najwięcej czasu spędzili na parkiecie. I przyznam szczerze, że moje najważniejsze zamierzenia chłopaki zrealizowali - przyznał trener Jan Such.

Trzeba jednak przyznać, że ani poniedziałkowy bój z Sdysshvdau, ani konfrontacja z Fartem na kolana nie powaliła. Każda ze stron występ w Radomiu potraktowała w pełni szkoleniowo. Stąd wzięły się decyzje o rozegraniu pięciu partii. Radomianie obydwa spotkania rozstrzygnęli na swoją stronę w stosunku 4:1. Priorytetem było jednak przyjrzenie się dyspozycji środkowego Ardo Kreeeka. Trener testował różne formy ustawienia z nim i Estończyk spisywał się w nich bardzo dobrze. We wtorkowym pojedynku dał popis kierowania blokiem, gdy w jednym secie wespół z Robertem Pryglem, a następnie Arkadiuszem Terleckim stanowili dla rywali zaporę nie do przejścia.

O ile w poniedziałek kibice wyszli z hali znudzeni, o tyle we wtorek na początku zapowiadały się emocje z najwyższej półki. Kielczanie prowadzili bowiem 10:7, jednak w pewnym momencie przestraszyli się chyba możliwości pokonania wyżej notowanego rywala. Co prawda, kilkakrotnie blokiem zatrzymywali m.in. Prygla, ale czas wzięty przez trenera Sucha przy stanie 16:14 dla "Farciarzy", przyniósł spodziewany efekt. Na zagrywce stanął kubański rozgrywający Maikel Salas i seryjnie zaczął "częstować" przyjmujących Farta klasyczną "brazylijką", z którą ci mieli jednak ogromne problemy. Nic więc dziwnego, że przy zmianie stron mieli spuszczone głowy.

W kolejnych partiach goście sprawiali wrażenie, jak gdyby nie potrafili znaleźć skutecznego antidotum na rywali, ale i swoje niedoskonałości. Nic więc dziwnego, że niekiedy sami wybuchali złością na siebie nawzajem. Jadar tymczasem systematycznie ich punktował. Co ciekawe, do ataku w pewnym momencie przesunął się nawet Wojciech Żaliński, który przecież od czasu swojego urazu barku został przekwalifikowany na przyjmującego. O tym, jak się jednak atakuje nie zapomniał. Zapewne on, jak i jego koledzy wybiegają już myślami do weekendowego pojedynku, w którym o punkty zagrają z Asseco Resovią Rzeszów. W tej konfrontacji muszą jednak zagrać znacznie lepiej niż podczas towarzyskich spotkań.

Jadar Radom - Sdysshdau Winnica 4:1 (25:20, 25:19, 25:16, 25:27, 18:16)

Jadar: Salas, Pawliński, Kreek, Prygiel, Hernandez, Kaczmarek, Stańczak (libero) oraz Bucki, Macionczyk, Szumielewicz, Terlecki, Żaliński.


Jadar Radom - Fart Kielce 4:1 (25:21, 25:16, 25:19, 25:15, 12:15)

Jadar: Salas, Pawliński, Kreek, Prygiel, Hernandez, Terlecki, Stańczak (libero) oraz Żaliński, Kaczmarek, Macionczyk.

Fart: Jungiewicz, Zniszczoł, Makaryk, Sopko, Krzywiecki, Swaczyna (libero) oraz Staszewski, Bielicki, Drzyzga, Sukochev.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.