Nogowski: O dziwo odrodziliśmy się

autor: Michał Gałęzewski | 2012-02-06, 10:58 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Adrian Nogowski zdobył 7 bramek dla Polskiego Cukru Pomezanii Malbork w meczu w Gdańsku. Mimo że był najskuteczniejszym zawodnikiem meczu, ma on świadomość, że mógł spisać się lepiej.

Gdy Spójnia Wybrzeże Gdańsk prowadziła z Polskim Cukrem-Pomezanią Malbork już 14:6, mało kto podejrzewał, że niedługo później wynik meczu będzie już na styku. - O dziwo odrodziliśmy się na początku drugiej połowy i gdańszczanie nie mogli rzucić bramki, a my zdobyliśmy ich łącznie sześć pod rząd - powiedział Adrian Nogowski, który dzięki przechwytom i szybkim akcjom, był najskuteczniejszym zawodnikiem na boisku. - Faktycznie miałem sporo okazji, ale wielu szans też nie wykorzystałem. Były chyba cztery takie sytuacje, w których mogłem spokojnie rzucić bramkę, a nie rzuciłem. Duża część mojej winy też jest w tej porażce - dodał skromnie malborski szczypiornista w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl.

Przez pierwszy kwadrans w meczu dwóch pomorskich drużyn padło zaledwie sześć bramek, co jest rzadko spotykane w piłce ręcznej. - Faktycznie wynik prawie jak w piłce nożnej. Ani z jednej, ani z drugiej strony się nie układało. Oni rzucili 4 bramki, my tylko 2, ale było to w sumie tylko 15 minut, później było całkiem inaczej - zauważył Nogowski, który wypowiedział się też na temat słabej postawy swojego zespołu w pierwszej połowie spotkania. - Myślę, że w dużym stopniu zatrzymał nas Marcin Głębocki, a po drugie w pierwszej połowie nie było kontry. Dodatkowo słabo graliśmy w ataku. Strata czternastu bramek w połowie to przecież normalny wynik, a w ofensywie popełniliśmy wiele błędów - dodał Adrian Nogowski.

Malborska drużyna ma w tym roku sporo pecha i mimo ambitnej walki, jeszcze nie udało jej się wygrać meczu. Czy pierwsze zwycięstwo przyjdzie już w następnej kolejce? - Trudno powiedzieć. Chcielibyśmy, bo zostawiamy serce na boisku, a nie zawsze wychodzi - wyraził nadzieję zawodnik Polskiego Cukru Pomezanii. - W poprzedniej kolejce zremisowaliśmy przez przypadek, bo nasi rywale rzucili bramkę w ostatniej sekundzie. Teraz przegraliśmy w Gdańsku, mimo że była szansa na wywiezienie punktów - zauważył Nogowski.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.