Drugi oddech mistrza - relacja z meczu Rhein-Neckar Löwen - HSV Hamburg

autor: Maciej Wojs | 2011-12-14, 23:55 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Mistrzowie Niemiec, szczypiorniści HSV Hamburg pokonali w wyjazdowym spotkaniu Rhein-Neckar Löwen (33:32) i awansowali do ćwierćfinału rozgrywek Pucharu Niemiec. Spotkanie przyniosło sporą dawkę emocji, a do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka.

Zawodnicy popularnych Lwów przystąpili do środowego starcia bez dwójki podstawowych rozgrywających - Serba Zarko Sesuma (kontuzja więzadła łokcia) oraz Krzysztofa Lijewskiego, którego w łóżku zatrzymało przeziębienie. Nieobecność tego pierwszego była chyba jednak dobrą wiadomością dla innego Polaka broniącego barw drużyny z Mannheim, Karola Bieleckiego. Popularny "Kola" dostał więc szansę gry w szerszym wymiarze czasowym i na przestrzeni całego spotkania, jego występ można zaliczyć do udanych.

Mecz lepiej rozpoczęli zawodnicy mistrza Niemiec, HSV Hamburg. Co prawda w 3. minucie po trafieniu Andy'ego Schmida gospodarze prowadzili 2:1, jednak już niespełna siedem minut później na dwubramkowe prowadzenie wysunął przyjezdnych Marcin Lijewski (5:3 - 10. min). Zawodnicy Lwów z Mannheim męczyli się początkowo w ataku pozycyjnym, widoczny był brak młodszego z braci Lijewskich oraz wspomnianego Sesuma, którzy posiadają szeroki arsenał rzutów z drugiej linii. Z odsieczą graczom z pola przyszedł jednak golkiper Goran Stojanović, który popisał się kilkoma skutecznymi interwencjami, doskonale uruchamiając jednocześnie skrzydłowego Ivana Cupicia. To właśnie za sprawą dwóch trafień Chorwata Lwy wyrównały w 17. minucie stan rywalizacji (8:8).

Podopieczni Pera Carlena zdołali co prawda chwilę później odskoczyć na dystans dwóch bramek (kolejne trafienie Lijewskiego), jednak ponownie dał o sobie znać Stojanović, którego interwencje co rusz wywoływały euforię na trybunach hali SAP-Arena w Mannheim. Dodatkowo swą skuteczność w ofensywie poprawili gracze Lwów, dzięki czemu po trafieniach Uwe Gensheimera, Cupicia, Bieleckiego oraz Michaela Müllera gospodarze wyszli na dwubramkowe prowadzenie (13:11), którego nie oddali do końca pierwszej połowy (14:12).

Wraz z początkiem drugiej części meczu uwidaczniać poczęła się coraz większa przewaga gospodarzy, która miała swe odzwierciedlenie w wyniku rywalizacji. W 49. minucie bramka Schmida zwiększyła prowadzenie Lwów do trzech goli (23:20), a celne rzuty Gensheimera i Müllera powiększyły przewagę Rhein-Neckar do pięciu trafień (26:21 - 53. min). Wydawało się, że zwycięstwo podopiecznych trenera Gudmundssona jest więc już tylko formalnością, zwłaszcza, że na czterdzieści sekund przed końcową syreną Lwy wygrywały 28:26. Skuteczna gra Hansa Lindberga oraz dwa błędy podania Borge Lunda (słaby występ Norwega) sprawiły, że zawodnicy z Hamburga wyrównali stan rywalizacji piętnaście sekund przed końcem meczu (28:28). Dość niespodziewanie doszło więc do dogrywki.

Ta, przy udziale sporych emocji i ostrej walki, przebiegała bramka za bramkę. Na trafienia Blazenko Lackovicia odpowiedział Bjarte Myrhol, a tuż przed końcem pierwszej części dogrywki do remisu doprowadził Bielecki (31:31 - 65. min). Chwilę później na prowadzenie wysunął Lwy Gensheimer (pewna egzekucja rzutu karnego), a trafienie Marcina Lijewskiego wyrównało stan rywalizacji (32:32 - 67. min). W następnej akcji rzut Gensheimera zatrzymał fenomenalny tego wieczoru Dan Beutler (17 interwencji), rzut karny na bramkę zamienił Michael Kraus (9 goli) i na 50. sekund przed końcem HSV wygrywało 33:32. Pomimo kilku dogodnych okazji gospodarze nie zdołali doprowadzić do remisu, a rzut Bieleckiego na dwie sekundy przed syreną obronił Beutler. Lwy w dramatycznych okolicznościach pożegnały się więc z rozgrywkami Pucharu Niemiec, natomiast w ekipie HSV wygrana w takim stylu bez wątpienia podniosła mocno nadszarpnięte morale zespołu.

Rhein-Neckar Löwen - HSV Hamburg 32:33 (14:12; 28:28)

RNL: Stojanović (9/39 - 23%), Fritz (1/4 - 25%) - Gensheimer 9 (5/5), Bielecki 7, Cupić 6, Müller 4, Schmid 3, Lund 1, Myrhol 1, Roggisch 1, Groetzki, Gunnarsson.

HSV: Beutler (17/44 - 39%), Bitter (1/6 - 17%) - Kraus 9 (8/8), Lijewski 5, Lindberg 5, B.Gille 3, Lacković 3, Vugrinec 3, G.Gille 2, Hens 2, Flohr 1, Duvnjak, Jansen, Vori.

Kary: RNL - 6 min. (Cupić, Müller, Roggisch); HSV - 6 min. (Flohr 2x, Duvnjak).

Widzów: 6 513.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
zawas

Oskar Carlen miał się pokazać w meczu z Flensburgiem 11września niestety odnowiła mu się kontuzja wiazadeł i miał mieć kolejną -trzecią!!! operację ten sezon ma "z głowy i ME"-ale podobno rokowania nie są najlepsze-oby się nie sprawdziły ,ale z dugiej strony 3 rekonstrukcje w wieku 23lat........????

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
eder

Wie ktos, co z Carlenem? Miał pauzowac 6-8 miesiecy, a juz minelo ponad 10:(

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
zawas

HSV wrócił "z dalekiej podróży"-dwa katastrofalne błędy Lunda zdecydowały o dogrywce. Dobrze zagrał Bielecki( wyróżniony na stronie klubowej) równiez Lijewski rozegrał dobry mecz.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
kibic

Brawo Polacy! Kola 7 bramek, Lijek 5 - brawo!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0