Puchar Króla: Poobijane Atletico liczy tylko na cud, Ronaldo wraca do składu

Zdjęcie okładkowe artykułu:
zdjęcie autora artykułu

W ostatnim tygodniu kilka poważnych ciosów otrzymało Atletico Madryt. Los Colchoneros teraz zagrają w rewanżowym półfinałowym meczu Pucharu Króla z lokalnym rywalem i może im pomóc tylko cud.

W zeszłym tygodniu wielkie derby Madrytu zakończyły się pewnym zwycięstwem Królewskich 3:0. Kolejną żółtą kartkę w spotkaniu obejrzał Diego Costa, którego w zabraknie w rewanżu, na czas nie wykurował się bramkarz Thibaut Courtois, a w weekend Atletico poległo z walczącą o utrzymanie Almerią, tracąc tym samym pozycję lidera.

- Jesteśmy Atletico i nigdy się nie poddajemy - zapowiada Arda Turan. Problem w tym, że ostatnio wszystko wydaje się być przeciwko ekipie Diego Simeone. Do listy kontuzjowanych na miesiąc dołączył bowiem Tiago Mendes, a wciąż z resztą drużyny nie trenują David Villa i Filipe Luis.

Dodatkowo argentyński szkoleniowiec wydaje się być skupiony już tylko na Primera Division i Lidze Mistrzów, dlatego we wtorkowy wieczór da odpocząć także innym podstawowym graczom. Przypomnijmy bowiem, że kolejne derby już 2 marca, w ramach rozgrywek ligowych.

Więcej optymizmu jest w białej stronie stolicy. Królewscy po pokonaniu Villarreal w końcu punktami zrównali się z liderem Primera Division, a wśród kontuzjowanych Carlo Ancelotti ma jedynie Sami Khedirę. Swoją rekordową passę bez straty gola będzie chciał kontynuować Iker Casillas (już 772 minuty), a kara trzech meczów dla Cristiano Ronaldo nie obowiązuje w rozgrywkach pucharowych i Portugalczyk znów wyjdzie w podstawowym składzie.

W tej sytuacji na ławce ponownie może pojawić się 20-letni bramkostrzelny Jese Rodriguez. Zmiany powinniśmy doczekać się również w obronie. W przypadku żółtej kartki w finale nie zagrają bowiem Sergio Ramos i Pepe, a jednego z nich ma zastąpić powracający po kontuzji Raphael Varane.

Atletico poprzednio wygrało w derbach stolicy minimum trzema bramkami w... 1977 roku, a Królewscy taki blamaż poprzednio zanotowali w listopadzie 2010 roku, kiedy to przegrali w pamiętnym meczu z FC Barceloną 0:5.

Atletico Madryt - Real Madryt / wt 11 lutego, godz. 21:00 Pierwszy mecz: 0:3

Przypuszczalne składy:

Atletico Madryt: Aranzubia - Manquillo, Miranda, Alderweireld, Insua - Mario, Koke - Sosa, Diego, Cristian Rodriguez - Raul Garcia.

Real Madryt: Casillas - Arbeloa, Pepe, Varane, Coentrao - Modrić, Xabi Alonso, Di Maria - Bale, Benzema, Cristiano Ronaldo.

Źródło artykułu:
Czy Atletico Madryt jest w stanie odrobić 3-bramkową zaliczkę?
Tak
Nie
Zagłosuj, aby zobaczyć wyniki
Trwa ładowanie...
Komentarze (8)
avatar
KSF BVB
11.02.2014
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Tylko katastrofa może zabrać Realowi awans, Atletico może podzielić los BVB, kilka kontuzji, brak dobrych zmienników i gra już się nie klei.  
avatar
eXpErT
11.02.2014
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Przypuszczam, że sprawdzi się moja teza odnośnie tego, iż Atletico "spuchnie" w połowie sezonu. Jeśli dziś Real znów wygra, to Atletico zanotuje 3 porażkę z rzędu, a tu już może rozwalić morale Czytaj całość
LexoN
11.02.2014
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
O moja kochana Manita! :> Mecz mojego życia obok finału z Wembley. Co do dzisiejszego starcia - formalność dla Królewskich.  
avatar
ikar
11.02.2014
Zgłoś do moderacji
5
0
Odpowiedz
listopad 2010 r. i po co to przypominac?:P:P:P