Mariusz Kuras: Nasza linia środkowa na ten mecz nie dojechała

autor: Michał Żyrek | 2011-09-13, 10:11 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

W klubie z Nowego Sącza władze dość szybko zareagowały na słaby początek sezonu w wykonaniu piłkarzy. Kary finansowe dotknęły nie tylko samych zawodników, ale również i trenerów. Skutek był natychmiastowy, ponieważ Sandecja w efektownym stylu ograła na własnym stadionie lidera rozgrywek Piasta Gliwice 4:0. Jadąc do Polkowic, większość kibiców liczyła więc na łatwe punkty zdobyte na boisku ostatniego zespołu w lidze.

Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla zespołu z Nowego Sącza. Drużyna prowadzona przez Mariusza Kurasa praktycznie nie istniała w Polkowicach. W pierwszej połowie goście zostali zepchnięci do głębokiej defensywy, a sam Patryk Bryła mógł kilkakrotnie pokonać Marka Kozioła. W drugiej odsłonie mecz się wyrównał, ale sytuacji bramkowych Sandecja również miała jak na lekarstwo. Najgroźniej pod bramką Sebastiana Szymańskiego zrobiło się dopiero w 91. minucie, kiedy to Arkadiusz Aleksander uderzył głową z 5 metrów. Golkiper gospodarzy skutecznie jednak interweniował.

Mimo dość słabej postawy swojego zespołu w tym meczu, Mariusz Kuras negatywnie wypowiedział się jedynie o środkowej formacji. - Jeżeli nie da się meczu wygrać, to trzeba go zremisować. Myślę, że w porównaniu do tego co zagraliśmy tydzień temu, dzisiaj zagraliśmy o 50 procent słabiej. Jednak nie mówię tutaj o wszystkich zawodnikach. Dobrze prezentowali się obrońcy i Arek Aleksander w przodzie, linia środkowa jednak na ten mecz chyba nie dojechała. Nie może być tak wiele słabych punktów w naszej pomocy jak w tym meczu, bo wtedy gra opiera się na czterech obrońcach, jednym defensywnym pomocniku i napastniku, tak naprawdę przecież nie o to chodzi. Mówiąc szczerze, byłem mocno zaskoczony słabą postawą niektórych graczy, ale mam szeroką ławkę rezerwowych. W zeszłym tygodniu wymieniłem 50 procent składu i teraz również mogę to zrobić. Więc jeśli ktoś nie dba i nie pielęgnuje tego co może mieć, to będzie miał to co chce - stwierdził na pomeczowej konferencji Kuras.

Szkoleniowiec zespołu z Nowego Sącza nie szczędził również słów uznania dla drużyny KS-u oraz jej trenera Dominika Nowaka. - Ten punkt zdobyty na trudnym terenie w Polkowicach trzeba szanować. Tutaj zawsze się ciężko robiło oczka i myślę, że wielu drużynom będzie nadal bardzo trudno na tym terenie grać. W grze zespołu z Polkowic widać myśl. Kilkakrotnie już walczyłem z drużynami Dominika i zawsze te pojedynki do łatwych nie należały, dlatego życzę mu, aby jak najdłużej prowadził tą ekipę, bo naprawdę robi to bardzo dobrze - powiedział. Jak się jednak okazało po tym meczu, trener Nowak został przymusowo urlopowany.

Zespół przyjezdnych w piątek fatalnie prezentował się na boisku, w wyniku czego szkoleniowiec wraz z kapitanem Janem Frohlichem musieli głośno dyrygować piłkarzami. Na skutek tego, że stadion w Polkowicach jest bardzo kameralny i przychodzi na niego garstka kibiców, pokrzykiwania słyszały wszystkie osoby zgromadzone tego dnia na trybunach. - Po prostu tak czasami trzeba, Jan jako kapitan jest moim przedłużeniem i tak naprawdę jak się na niektórych krzyknie, to zawsze mogą coś więcej wykrzesać z siebie. W tym meczu zabrakło nam naszych atutów, czyli umiejętnego utrzymywania się z piłką w środku pomocy - zakończył Mariusz Kuras.

W następnej kolejce I ligi już w środę Sandecja Nowy Sącz podejmie spisujący się jak na razie bardzo dobrze zespół Termaliki Bruk-Bet Nieciecza.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
juraj

ja nie wiem jaką myśl widział Kuras w drużynie prowadzonej przez Nowaka

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0