Graliśmy dość asekuracyjnie - komentarze trenerów po meczu KSZO SSA Ostrowiec - Resovia Rzeszów

autor: Anna Soboń | 2011-08-27, 21:19 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Piłkarze II-ligowego KSZO SSA Ostrowiec Św. zremisowali bezbramkowo z Resovią Rzeszów w spotkaniu grupy wschodniej. W iście tropikalnych warunkach wydaje się, że remis nie skrzywdził żadnej z drużyn.

Zbigniew Stefaniak (trener KSZO SSA): Wypowiem się jedynie co do meczu, bo jeśli chodzi o zawodników, to widziałem ich w zasadzie po raz pierwszy. Powiem tak - trudno być zadowolonym jak się nie wygrywa, ale w odniesieniu tego co działo się na boisku wydaje mi się, ze ten podział punktów jest sprawiedliwy. Tak jak powiedział trener Jałocha mieliśmy sporo szczęścia w końcowych minutach, ale z drugiej strony było podobnie. Graliśmy z Resovią dość asekuracyjnie, bo obawialiśmy się Resovii. Ja tego zespołu nie widziałem, natomiast miałem opinie o nim innych trenerów, dlatego też nasza gra nie była agresywna z przodu. Myślę jednak, że jak już poznam zawodników, to w kolejnych meczach będziemy szukać tej arytmii gry, w zależności od przeciwnika czy będzie od nas lepszy czy słabszy. Ta gra będzie coraz bardziej urozmaicona i wierze, że stworzymy więcej sytuacji ale z gry kombinacyjnej.

Marcin Jałocha (trener Resovii): Skończył się dla naszego zespołu swego rodzaju taki maraton, bo w ciągu tygodnia graliśmy mecz Pucharu Polski z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Ja się cieszę, że z meczu na mecz dyspozycja moich zawodników jest coraz lepsza, jak również cieszę się jako obrońca, że w pojedynku z KSZO zachowaliśmy zero z tyłu. Uczulałem moich piłkarzy na to, że musi być zero z tyłu, żeby to spotkanie wygrać, bo były ku temu okazje i widać było, że zawodnicy zostawili na boisku kawał zdrowia. Można śmiało stwierdzić, że zarówno w pierwszej jak i w drugiej połowie pokazaliśmy kilka fajnych akcji i jest to zalążek tego, co chciałbym, żeby ten zespół grał. Najbardziej szkoda tej sytuacji w kocówce meczu, kiedy piłka została wybita z linii bramkowej. Gdyby to wpadło bylibyśmy w siódmym niebie, niestety tak się nie stało, jednak dziękuję chłopakom za walkę, zaangażowanie do ostatnich chwil, żeby tego spotkania nie przegrać.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.