Prezes i dyrektor sportowy zachowują się nieprofesjonalnie - rozmowa z Mate Lacicem, piłkarzem GKS-u Bełchatów

autor: Bartosz Zimkowski | 2010-10-01, 09:00 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

- Powiem szczerze, że prezes i dyrektor sportowy zachowują się nieprofesjonalnie. Obiecali, że będą ze mną rozmawiać na początku przygotowań do sezonu, ale teraz uciekają ode mnie - mówi w wywiadzie dla portalu SportoweFakty.pl Mate Lacić, obrońca GKS-u Bełchatów.

Bartosz Zimowski: Mało kto się spodziewał tak dobrego początku w wykonaniu GKS-u. Można tylko pogratulować.

Mate Lacić: (śmiech), a dziękuję, dziękuję.

Sami jesteście zaskoczeni tak dobrym początkiem?

- No wreszcie! Bełchatów zawsze źle rozpoczyna sezon, a dopiero po kilku kolejkach zaczynamy wygrywać. Teraz to zmieniliśmy i wygrywamy od samego początku. Nie wiem skąd to wynika. Przecież było tyle zmian w klubie, trenera, piłkarzy, działaczy… Mamy dobrą atmosferę na boisku, ale także poza nim. To wszystko ma wpływ na wyniki.

Może rywale trochę was lekceważyli myśląc, że po takich osłabieniach będzie łatwo z wami wygrać?

- Nie wierzę w to. Liga w tym roku jest wyrównana. Każdy z każdym może wygrać. Nie wiem czy nas lekceważyli, ale ja nie mogę w to uwierzyć. Nie wolno lekceważyć. Popatrzcie na Jagiellonię, ona też wygrywa i jest liderem. Widzew czy Górnik też są wysoko. Po prostu liga jest wyrównana.

Mogliście tych punktów mieć więcej, ponieważ w ostatnim meczu z Wisłą Kraków straciliście bramkę w końcówce meczu.

- Bardzo mi przykro z tego powodu. Mieliśmy ich już na talerzu. Oczywiście Wisła także miała swoje sytuacje, ale nie może być tak, że po naszym rzucie rożnym jest "jedenastka". Zabrakło koncentracji i niestety tak się stało, jak się stało. Nie ma co już myśleć o tym meczu, on jest już za nami.

Skoro patrzymy w przyszłość, to teraz zagracie z Lechem, który może być jeszcze myślami przy meczu z Red Bull Salzburg.

- Bez względu na wynik tego meczu ja zawsze powtarzam, że gramy u siebie, na swoim boisku, to musimy wygrywać. Z tymi mocniejszymi zespołami zawsze graliśmy dobrze. Szanujemy Lecha, ale się go nie boimy.

GKS wygra z Lechem?

- Nie ma co gdybać, co byłoby, gdybyśmy wygrali z Wisłą i teraz z Lechem. Mielibyśmy pięć zwycięstw u siebie, ale tak nie można myśleć. Musimy dobrze przygotować się do niedzielnego meczu z Lechem.

Sam pan wspominał, że liga w tym roku jest niezwykle wyrównana. Zawodzą Legia, Lech czy Wisła, a więc kandydaci do mistrzostwa. Kto pana zdaniem będzie mistrzem?

- Myślę, że za wcześnie na takie dywagacje. Ja na początku sezonu powiedziałem, że mistrzem będzie Polonia Warszawa. Graliśmy z nimi sparing i po ich meczu z Legią Warszawa powiedziałem, iż wygrają ligę. Teraz nie jestem w stanie powiedzieć, kto będzie mistrzem.

Gdzie w tym wszystkim pan widzi GKS?

- Ciężkie pytanie. Ja chciałbym, żeby Bełchatów był mistrzem.

Europejskie puchary to realny cel?

- Byłbym bardzo zadowolony, gdybyśmy się zakwalifikowali do nich. Już drugi rok z rzędu czegoś nam brakuje. Najpierw zabrakło nam minuty, a w poprzednim sezonie paru punktów. W tym sezonie wszystko jest możliwe. Trochę szczęścia potrzebujemy. Gram w Polsce z pięć lat i nie pamiętam, żeby liga była tak wyrównana.

Macie bardzo młodego trenera. Jest ledwie trzy lata starszy od pana. Nie ma w związku z tym żadnych problemów?

- Nie ma. Muszę przyznać, że na początku byłem sceptyczny wobec trenera i wszystkiego co było wokół drużyny. Teraz muszę powiedzieć, iż szkoleniowiec jest bardzo dobry, bardzo mądry i nie ma znaczenia, że brakuje mu doświadczenia. Jest trzy lata starszy ode mnie, ale ja go bardzo szanuję jako trenera i widzę, że buduje sobie autorytet. Na pewno będzie bardzo dobrym szkoleniowcem w przyszłości.

Ma pan ważny kontrakt z GKS-em Bełchatów do końca czerwca 2011 roku?

- Zgadza się.

I co dalej? Zostaje pan w GKS-ie?

- Nie wiem. Powiem szczerze, że prezes i dyrektor sportowy zachowują się nieprofesjonalnie. Obiecali, że będą ze mną rozmawiać na początku przygotowań do sezonu, ale teraz uciekają ode mnie. Nie wiem czy zostanę. Ja się nie boję o swoją przyszłość, bo interesują się mną inne kluby. Na pewno pierwszeństwo w rozmowach ma Bełchatów. Zobaczymy co się wydarzy. Chcę jak najszybciej wyjaśnić swoją przyszłość. Nie będę czekał na to, żeby 2-3 miesiące przed końcem mojego kontraktu dowiedzieć się czy zostanę, czy też nie. Może miesiąc-dwa, a moja sytuacja wyjaśni się.

W grę wchodzi Polska czy zagranica?

- Są polskie kluby, które interesują się mną. Jest kilku chętnych z zagranicy, ale chcę zostać w Polsce. Mam 30 lat i teraz muszę podpisać dobry kontrakt. Będę jeszcze grał cztery, może pięć lat. Później zobaczymy. Kupię garnitur, fajne buty i będę zajmował się menedżerką, albo zostanę skautem.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
linda

MATE !
Zostań w Bełchatowie, potrzebujemy Cie, a tą czerwoną kartką to się nie przejmuj.
Świetnie, że walczysz jak LEW dla GKS-u!
HVALA

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0