Warta zapłaciła za szkolne błędy i nieskuteczność

autor: Agnieszka Kiołbasa | 2010-09-27, 13:25 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Po pierwszej połowie niedzielnego meczu z Piastem Gliwice piłkarze Warty Poznań mogli nawet prowadzić. Dwukrotnie zmarnowali jednak stuprocentowe okazje do zdobycia bramek. O tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, goście przekonali się po zmianie stron. Wtedy to gliwiczanie bezlitośnie obnażyli ich mankamenty.

Paweł Iwanicki długo będzie rozpamiętywał starcie w Gliwicach. Najpierw w świetnej sytuacji trafił w słupek, a tuż przed przerwą nie potrafił skierować piłki do niemal pustej bramki. - Te okazje będą mi się śniły po nocach - powiedział po meczu rozczarowany zawodnik ekipy z Poznania.

W pierwszej odsłonie spotkania przy Okrzei Warta walczyła z Piastem jak równy z równym. Opiekun gości, Marek Czerniawski uważa, że wysoka porażka krzywdzi jego podopiecznych. - Nie zasłużyliśmy na taki wymiar kary. Piast wygrał, bo był skuteczny i zagrał mądrze. My z kolei popełniliśmy sporo głupich błędów i rywal bezlitośnie to wykorzystał - mówił na konferencji.

Zerowa skuteczność pod bramką rywala, a przede wszystkim fatalne błędy doprowadziły do tego, że Warta wracała do Poznania z bagażem czterech goli. - Dwie pierwsze bramki praktycznie strzeliliśmy sobie sami. Takie coś po prostu nie przystoi - denerwował się po końcowym gwizdku sędziego Piotr Reiss.

Warta spróbuje odreagować tę porażkę już w najbliższy weekend, kiedy to zmierzy się w Nowym Sączu z tamtejszą Sandecją.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.