Dwa piłkarskie światy w dwóch różnych połowach - echa meczu Warta Poznań - ŁKS Łódź

autor: Hubert Maćkowiak | 2010-08-21, 09:15 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Po meczu trenerzy obu zespołów nie ukrywali, że drużyny zagrały odmiennie przed przerwą i po. W lepszym nastroju mógł być trener gospodarzy, bo jego Warta dominowała w drugiej części meczu i wygrała zasłużenie 4:1.

W Łodzi gwiazdozbiór na pół etatu

Gwiazdy ŁKS - u tym razem nie zapewniły wesołego powrotu do Łodzi. Marcin Mięciel i Jakub Kosecki wraz z kumplami wracali raczej jak psy z podkulonymi ogonami. - Dla mnie jest niezrozumiałe, że napastnik ma doskonałą sytuację, by podwyższyć prowadzenie i zamiast pewnie strzelić gola, to bawi się w strzał przewrotką. Czasami można strzelić nawet ze szpicy i piłka ląduje w bramce, a to jest najważniejsze. W futbolu liczą się wyniki, a nie wrażenia artystyczne - dość ostro skomentował zagranie "Miętowego" z pierwszej połowy trener Andrzej Pyrdoł. - Proszę zobaczyć, jak zagrali napastnicy Warty. Ci piłkarze pokazali klasę. Oni ogrywali naszych obrońców z dziecinną łatwością. Tak się zdobywa gole. Rzut wolny w wykonaniu Piotra Reissa potwierdza wielkie doświadczenie i umiejętności - dodał. Z kolei Jakub Kosecki przypominał ojca raczej tylko w zadziorności - w pewnym momencie ostro poróżnił się z jednym z Warciarzy, ale do bójki nie doszło. W pierwszej połowie kilka razy przedarł się skrzydłem, ale w drugiej części wyglądał już nieco gorzej, a to dziwne, bo jest młodziutki i siły do biegania powinien mieć. Napisać o napastnikach z Łodzi jako o spadającej gwieździe oraz gwieździe, która jeszcze nie błyszczy pełnym blaskiem to przesada, ale jeden fakt pozostaje niepodważalny: napad ŁKS-u nie potwierdził dyspozycji z trzech poprzednich kolejek. Wystarczyłoby, że jeden z nich miałby lepszy dzień, a ten wieczór byłby dla przyjezdnych weselszy.

Dwa piłkarskie światy

"Dwie bajki" - ten tytuł znanej polskiej piosenki jak ulał pasował do opisania szans Warty i piłkarzy z Łodzi przed meczem. Tak też było do przerwy piątkowej rywalizacji. Faworyt meczu, Łódzki KS pewnie prowadził do przerwy 0:1. Trudno przewidzieć, co działo się w szatniach obu zespołów, ale musiało być ciekawie. Warta strzeliła aż cztery gole. - Piłkarze różnie reagują w szatni, więc nie zawsze można krzyczeć przed wyjściem na boisko. Nie będę ukrywał, że wprowadziłem jakieś zawiłe niuanse taktyczne w drugiej połowie, bo tak nie było - stwierdził z jak zawsze rozbrajającą szczerością trener Warty Marek Czerniawski, na którego twarzy wreszcie pojawił się uśmiech. Na pewno szkoleniowiec nie miał z czego się cieszyć w pierwszej części. - ŁKS w pierwszej połowie miał wiele okazji do zdobycia gola, a my walnie i starannie się do tego przyłożyliśmy. I do tego jeszcze ta stracona bramka po błędzie w obronie. To karygodne - zwrócił uwagę szkoleniowiec.

Tajemnica radosna

Na pomeczowej konferencji prasowej trener poznaniaków nie dał się namówić, żeby ujawnić sposób mobilizowania swoich podopiecznych. Za to wyjawił inną tajemnicę szatni. - Po meczu rozmawiałem z chłopakami i mówiłem im tak: zobaczcie, jak dobrze gra się, kiedy nie trzeba bezustannie gonić wyniku. Można spokojnie poczekać na ruch rywala i wyprowadzić groźną kontrę. To zwycięstwo było potrzebne nie tylko zawodnikom, ale i mnie - dodał szkoleniowiec. Czy ten mecz był jednym z serii ostatniej szansy? Nie ma sensu myśleć o tym, kiedy drużyna wygrywa 4:1 w świetnym stylu. Pewne jest, że piłkarze jeszcze mocniej mogą uwierzyć w trenera, a on w swoich podopiecznych. - Piłkarzom i trenerom Warty należą się gratulacje za wygrany mecz. My po raz kolejny otrzymaliśmy lekcję. W poprzednim meczu także nie utrzymaliśmy prowadzenia. Warciarze mogą dziś świętować. My nie mamy czego - powiedział na spotkaniu z dziennikarzami trener Pyrdoł.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
kris_IV



Po zakończonym meczu Warty Poznań z ŁKS-em Łódź (4:1) rozzłoszczony trener gości - Andrzej Pyrdoł rzucił kamieniem w kierunku nowo-wybudowanej trybuny i... zbił szybę w pomieszczeniu dla VIP-ów. Mecz rozgrywany był na Stadionie Miejskim w Poznaniu - arenie Mistrzostw Europy 2012.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
sebastian m

eee tu cos smierdzi. mala warta pokonala lks... i to jeszcze takim rezultatem. oki 1 zero dwa ale nie az 4 bramki wbić... alee może tak miało byc...nie bylen nie widzialem. ale gratulacje dl warty ten wynik może wiadczyc że może sie licyc w koncowych porachunkach.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
legi

no jeszcze jeden -dwa takie mecze i będziemy musieli odszczekać wszystko złe o p. Czerniawskim, oby !

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0