Gwiazdy z Młodej Ekstraklasy

autor: Artur Długosz | 2009-11-30, 09:15 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Młoda Ekstraklasa jest w naszym kraju powszechnie lekceważona. Sami zawodnicy nie wyrażają się o niej w superlatywach. Kilku piłkarzy potrafiło się na niej wybić, kilku gra w niej aktualnie. Oto kilka wybranych gwiazd z przeszłością w Młodej Ekstraklasie.

Rozgrywki Młodej Ekstraklasy nie cieszą się popularnością naszym kraju. Spotkania w jej ramach rozgrywane są zwykle dzień po meczu pierwszych drużyn. Ogląda je jednak mało widzów, a poziom niektórych pojedynków nie jest specjalnie wysoki. W tej lidze mieli się szkolić młodzi Polacy - tak, aby w przyszłości stanowić o sile pierwszej drużyny. Rzeczywistość okazała się jednak trochę inna. W Młodej Ekstraklasie poza młodymi zawodnikami grają i ci, którzy nie mieszczą się w pierwszej drużynie, dochodzą do siebie po kontuzjach lub zostali do niej karnie zdegradowani. Nie brakuje także piłkarzy zagranicznych.

Rozgrywki Młodej Ekstraklasy zapoczątkowano w sezonie 2007/2008. Pierwszym, historycznym jej mistrzem została drużyna młodej Wisły Kraków. Królem strzelców, z 17 golami na koncie, został Marcin Wodecki z Górnika Zabrze. Tuż za nim uplasowali się Artur Sobiech z Ruchu Chorzów. 11 goli zdobył Jacek Kiełb z Korony Kielce. Wszystkie te nazwiska są powszechnie znane kibicom w Polsce.

Sam Marcin Wodecki występuje obecnie w Odrze Wodzisław Śląski. W tym sezonie zdobył dwa gole, a w barwach wodzisławian występuje regularnie. Piłkarz w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl mówił: - Od każdego zawodnika, który wychodzi na boisko wymaga się czegoś konkretnego. Ja miałem jakiś taki nos do odnajdywania się w sytuacjach i strzelania bramek i strzelałem z czego się bardzo cieszę. Jak na razie urodzony w 1988 roku zawodnik grając dla Odry tych goli za dużo w ekstraklasie nie zdobył.

Skoro już jesteśmy przy napastnikach przejdźmy do innego snajpera, który w klasyfikacji strzelców znalazł się tuż za Wodeckim. Mowa oczywiście o Arturze Sobiechu, podstawowym zawodniku pierwszej drużyny Ruchu Chorzów. W sezonie 2008/2009 młody Ruch został mistrzem Młodej Ekstraklasy, ale Sobiech już tak skuteczny nie był. Za to miał inne osiągnięcia. Po raz pierwszy na ekstraklasowym boisku pojawił się on w 1. kolejce sezonu 2008/09. W Zabrzu Ruch zmierzył się z Górnikiem, a "Abdul" zagrał w końcówce meczu. Na kolejną grę w zespole 14-krotnych mistrzów Polski musiał czekać do... zmiany trenera. Duszana Radolsky'ego zastąpił, dobrze znający Sobiecha z meczów Młodej Ekstraklasy, Bogusław Pietrzak i postawił na młokosa w końcówce pojedynku z Cracovią. Ruch wygrał 2:0, a do siatki przeciwnika w ostatniej minucie trafił właśnie "Abdul", który wykorzystał błąd przed polem karnym Marcina Cabaja, wślizgiem kierując piłkę do bramki. W minionym sezonie w siatce rywala piłkę ulokował on jeszcze raz. W Bytomiu z Polonią strzelił gola na 1:0, a gola zdobył... klatką piersiową. Teraz Artur Sobiech z powodzeniem radzi sobie w ekstraklasie i strzela gole dla Ruchu. Na swoim koncie w tym sezonie ma ich już sześć. - Cieszą mnie gole i asysty. Procentuje ciężka praca na treningach oraz dobre przygotowanie do rozgrywek. Krótko gram w ekstraklasie i wiem, że przede mną jeszcze dużo pracy - stwierdził napastnik Niebieskich.

Skoro jesteśmy już przy poprzednim sezonie, warto wspomnieć o Kamilu Bilińskim ze Śląska Wrocław. W Młodej Ekstraklasie był prawdziwą gwiazdą. Z 21 golami wygrał w cuglach klasyfikację strzelców. Trafił do pierwszej drużyny Śląska i swoją formę zatracił. - Młoda Ekstraklasa to już przeszłość - mówił "Bilu" przed sezonem. Niestety - w ekstraklasie tak łatwo nie jest. - Nie bałem się, nie boję i nie będę bał się rywalizacji. Wiadomo, że Młoda Ekstraklasa jest dla młodych chłopaków, którzy mają pokazywać się trenerom w całej Polsce. Kilku z nich poprzez występy właśnie w Młodej Ekstraklasie dostało szansę gry w ekstraklasie. Jak dla mnie różnica jest tylko taka, że w ekstraklasie grają piłkarze z dużym doświadczeniem. Mimo wszystko mogę przyznać, że zdarzyło się kilka takich meczów w Młodej Ekstraklasie, które stały na wysokim poziomie - wyjaśniał piłkarz Śląska.

Żeby nie było, że rozpisujemy się o samych napastnikach. Wielką karierę robi obecnie Maciej Sadlok, także zawodnik klubu z Chorzowa, który zaliczył już nawet występ w reprezentacji Polski. - Maciek jest bardzo utalentowanym zawodnikiem. Podstawową rzeczą dla niego w tej chwili jest rozwój, a to wiąże się z regularną grą i budowaniem jego dyspozycji - stwierdził drugi trener Niebieskich, Tomasz Fornalik.

Kolejnym defensorem, którego przeszłość wiąże się z Młodą Ekstraklasą jest Tadeusz Socha ze Śląska Wrocław - obecnie podstawowy zawodnik tej drużyny. Prawy obrońca zbiera bardzo pochlebne recenzje, a powoływany jest do młodzieżowej reprezentacji naszego kraju. - Na pewno czuję się lepszym piłkarzem niż rok temu. Mam więcej spotkań w ekstraklasie, większe doświadczenie. Trochę już się obeznałem ze stadionami. Dobrze się czuję, chce grać jak najwięcej, chcę wygrywać mecze i myślę, że to jest najważniejsze - powiedział Socha.

Innym piłkarzem, który w tym roku zadebiutował w ekstraklasie jest Mateusz Możdżeń z Lecha Poznań. Jego pierwszy mecz wypadł akurat w spotkaniu z Wisłą Kraków. Młody piłkarz pokazał się z bardzo dobrej strony. - O debiucie dowiedziałem się kilka godzin przed meczem. Początkowo było trochę tremy, ale z każdą minutą się z tym oswajałem, bo trzeba było sobie jakoś poradzić - stwierdził w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl. Jego grę pozytywnie ocenił też Jacek Zieliński. - Decyzja o jego wystawieniu dojrzewała już od dłuższego czasu. Możdżeń jest to chłopak, który najlepiej się prezentuje z tej sporej grupy młodych zawodników. Nie spodziewałem się, że jego debiut nastąpi w meczu z Wisłą od pierwszej minuty, ale tak spowodowała chorobą Jakuba Wilka - powiedział trener Kolejorz po potyczce z Białą Gwiazdą.

To tylko paru piłkarzy, którzy w i dzięki Młodej Ekstraklasie coś w życiu osiągnęli. Takich zawodników, którzy obecnie grają w ekstraklasie jest więcej, jak choćby Mateusz Klich z Cracovii Kraków, Jacek Kiełb z Korony Kielce, czy Jakub Kawa z Lechii Gdańsk, który po swoim pierwszy golu w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce stwierdził: - Jak strzeliłem bramkę, to zakręciła mi się łza w oku i bardzo się cieszę.

Nie wszyscy zawodnicy o Młodej Ekstraklasie mówią z uśmiechem na ustach. Jednym z takich graczy jest Kamil Karcz z Cracovii, który w poprzednim sezonie był podporą Stali Stalowa Wola. - To jest dobry pomysł dla 18, 19, 20 latków. Szczerze powiedziawszy lepiej grać niżej na poziomie seniorskim niż w Młodej Ekstraklasie. Jedyną zaletą Młodej Ekstraklasy są dobre boiska na których rozgrywa się mecze - powiedział piłkarz.

Młoda Ekstraklasa ma na pewno swoja wady i zalety. Jedni potrafią w niej grać znakomicie, ale w seniorskiej piłce już sobie nie radzą. Inni znowu doskonale znieśli przejście z Młodej Ekstraklasy do elity. Za przykład niech posłużą choćby piłkarze Ruchu Chorzów. Jedno jest pewne - na Młodej Ekstraklasie można się wybić. Trzeba tylko chcieć, mieć umiejętności i sumiennie pracować.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.