Mundial 2018. Urugwajski nestor. Oscar Tabarez współrekordzistą MŚ

Zdjęcie okładkowe artykułu: PAP/EPA / ATEF SAFADI  / Na zdjęciu: Oscar Tabarez
PAP/EPA / ATEF SAFADI / Na zdjęciu: Oscar Tabarez
zdjęcie autora artykułu

Niezniszczalny Oscar Tabarez. Selekcjoner Urugwajczyków, który zmaga się ze skutkami poważnej choroby neurologicznej, dołączył do legendarnych trenerów. Po 28 latach od debiutu ponownie poprowadził zespół na MŚ.

Po meczu z Egiptem 71-letni szkoleniowiec stał się współrekordzistą mundiali. Tylko dwóch innych trenerów - Carlos Alberto Parreira i Mario Zagallo - po 28 latach wróciło na MŚ w roli selekcjonera.

Oscar Tabarez po raz pierwszy poprowadził Urugwaj na MŚ 1990. Po turnieju (1/8 finału) zrezygnował z posady, ale powrócił na stanowisko w 2006 roku i do teraz pełni funkcję selekcjonera. Mecz z Egiptem (1:0) był jego 16. podczas mundiali, co daje mu dziewiątą lokatę w klasyfikacji wszech czasów. Urugwajczyk ma jeszcze szansę poprawić swój dorobek, ale na pewno nie przegoni lidera, Niemca Helmuta Schoena, prowadzącego RNL w latach świetności (1966-1978).

Jednocześnie Tabarez wyprzedził Cesare Maldiniego i awansował na drugie miejsce wśród najstarszych trenerów. Wyniku Otto Rehhagela z MŚ 2010 już nie poprawi, Niemiec zbliżał się wówczas do 72. roku życia, a Urugwajczyk w marcu skończył 71 lat.

Osiągnięcia trenera tym bardziej robią wrażenie, że od kilkunastu miesięcy ma poważne problemy z poruszaniem. To skutek zespołu Guillaina-Barrego, wielokorzeniowego uszkodzenia nerwów obwodowych. Tabarezowi groził paraliż, bo jednym z podstawowych symptomów choroby jest niedowład kończyn dolnych. Szkoleniowiec powoli wraca do sprawności, odstawił wózek inwalidzki, ale wciąż nie pozbywa się kuli.

Jego zespół męczył się w pierwszym meczu z Egiptem. Pokonał jednak Faraonów 1:0 po golu Jose Gimeneza w 89. minucie.

ZOBACZ WIDEO Mirosław Żukowski: Nie można oceniać Rosji przez pryzmat pierwszego meczu

Źródło artykułu:
Czy Urugwajczycy wygrają grupę A?
Tak
Nie
Zagłosuj, aby zobaczyć wyniki
Trwa ładowanie...
Komentarze (1)
Wacław Słowikowski
15.06.2018
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Bramka Egipcjan padła dokładnie w 90 minucie, a nie w 89 minucie. Cały mecz oglądałem, który trwał aż 96 minut.