Nie przestajemy marzyć - wypowiedzi po meczu Francja - Białoruś na ME Koszykarek

autor: Krzysztof Kaczmarczyk | 2009-06-19, 21:26 | źródło: fibaeurope.com |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

- To spełnienie naszych marzeń - mówił po meczu szkoleniowiec Francuzek Pierre Vincent. Po chwili dodał jednak, że do zrobienia jest jeszcze coś na łotewskim turnieju. Francuzki pewnie w półfinale pokonały Białorusinki i zostały już jedyną niepokonaną drużyną na turnieju. Do pełni sukcesu "Trójkolorowym" pozostaje już tylko jedna wygrana, a za rywalki będą miały Rosjanki, z którymi już na tym raz turnieju wygrały.

- To spełnienie naszych marzeń. Ale nie przestajemy marzyć dalej. W kolejnym meczu nie mamy nic do stracenia. Gratulacje dla Białorusi, a my jesteśmy w finale, z czego bardzo się cieszymy - powiedział po meczu niezwykle zadowolony szkoleniowiec Francuzek Pierre Vincent.

Jego podopieczne na łotewskim turnieju nie doznały jeszcze goryczy porażki. Rozegrały 8 spotkań i wszystkie 8 zdołały rozstrzygnąć na swoją korzyść. W półfinałowej potyczce przeciwko Białorusinkom przewaga "Trójkolorowych" nie podlegała dyskusji.

- Ogromne gratulacje dla drużyny francuskiej za awans do finału. Nasze rzucające dzisiaj nie zagrały na tyle dobrze, żebyśmy mogli myśleć o sukcesie. Mistrzostwa jednak nadal są kontynuowane. My będziemy nadal bić się o medal, a to przecież nie jest dla nas zły wynik - Anatoly Buyalski.

Buyalski z pewnością czuje niedosyt w rzutach zza linii 6,25, gdzie trafiały tylko Natalia Marchanka i Volha Padabed. One wspólnie trafiły 4 z 8 oddanych rzutów, podczas gdy ich koleżanki nie trafiły żadnej z 12 prób (m.in. 0/4 Trafimava i 0/3 Snytsina).

Szkoleniowca Białorusinek na duchu próbował podnieść Vincent. - Chciałbym pogratulować mojemu koledze, szkoleniowcowi rywalek Buyalskiemu. On zrobił naprawdę kawał znakomitej pracy w czasie tego turnieju. Jego podopieczne były w dołku, a jednak zdołały się z niego wydostać i zajść do końca turnieju - mówił szkoleniowiec reprezentacji Francji.

Radości nie kryła również podstawowa rozgrywająca finalistek. - Jestem naprawdę bardzo, ale to bardzo szczęśliwa. To jest niesamowite. Gdy zaczynałyśmy turniej, nie wiedziałyśmy na co nas stać. Teraz już wiemy, jesteśmy w wielkim finale - powiedziała Celine Dumerc, która uzbierała 13 punktów, 3 asysty i 3 przechwyty. To właśnie Dumerc była znakomitym uzupełnieniem swoich podkoszowych, które przeciwko Białorusinkom zagrały koncertowo.

- Przegrałyśmy dzisiaj naszą słabą obroną. To przede wszystkim. W ataku natomiast nie było kogoś, kto wziął by odpowiedzialność na siebie za zdobywanie punktów. Nie mamy się jednak czego wstydzić, przecież nadal gramy o medal. Jutro będziemy gotowe do walki. Jestem dumna ze swoich koleżanek,. Nie wszystkie są w pełni zdrowia i w takiej dyspozycji, w jakiej chciały by być. Jednak walczą i nie poddają się do końca - zakończyła Natalia Marchanka, która wywalczyła 10 punktów, wszystkie jednak w pierwszej połowie meczu.

Dla Francuzek będzie to powrót na podium Mistrzostw Europy Koszykarek. Ostatni medal "Trójkolorowe" wywalczyły w 2001 roku. Wtedy był to medal koloru złotego.

W sobotnich meczach Białorusinki zmierzą się z Hiszpankami, natomiast w wielkim finale Francuzki zagrają z obrończyniami tytułu Rosjankami. W drugim półfinale Rosyjskie koszykarki pewnie pokonały Hiszpanki 77:61.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.