Nie mam prawa narzekać - wywiad z J.T. Tillerem, obrońcą Siarki Jezioro Tarnobrzeg

autor: Michał Fałkowski | 2012-02-14, 14:00 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Choć w świadomości mediów postacią numer jeden Siarki Jezioro Tarnobrzeg cały czas jest filigranowy Josh Miller, powoli uwaga powinna być przekierowywana na innego koszykarza - J.T. Tillera, który sezon zasadniczy zakończył jako najwszechstronniejszy zawodnik ekipy. I właśnie z nim rozmawiamy na temat pierwszej części rozgrywek przez pryzmat jego indywidualnych występów, jak i gry całego zespołu.

Michał Fałkowski: 16,5 punktu w czterech ostatnich meczach - tak dobrej passy nie miałeś nawet w grudniu, kiedy w kilku spotkaniach z rzędu występowałeś w pierwszej piątce...

J.T. Tiller: Tak, to prawda. Czuję się obecnie wyjątkowo dobrze i czuję, że jestem w dobrej formie, choć mam nadzieję, że to dopiero początek i utrzymam tą skuteczność w kolejnej rundzie. Z drugiej strony, moja gra nie opiera się tylko na punktach...

...ale również na zbiórkach, asystach i przechwytach. Dzięki temu jesteś zaprzeczeniem tezy, że Amerykanie przyjeżdżają do Polski głównie po to, by wyrobić sobie statystyki i znaleźć pracę w lepszej lidze.

- Nie wiem. Ja myślę, że to wszystko zależy od tego w jakiej sytuacji znajduje się dany gracz. Na przykład ja właśnie czuję się bardzo dobrze w Tarnobrzegu i to odbija się korzystnie na mojej formie. Czuję, że mam kredyt zaufania u trenera. Także, nie ważne gdzie grasz, ważne w jakich okolicznościach.

Czujesz, że masz wpływ na postawę zespołu?

- Trochę tak, ale tak naprawdę każdy u nas ma wpływ na drużynę. Generalnie jak się przecież jest już na parkiecie to chodzi tylko o to, by zaprezentować się z najlepszej strony i przełożyć swoją grę na zwycięstwo ekipy. Nie ma kalkulowania, że teraz sobie odpuszczę, a dam z siebie więcej w kolejnej akcji.

Szczerze mówiąc - przed sezonem sporo mówiło się o Joshu Millerze, w trakcie rozgrywek często wspominano o Nicchaeusie Doaksie czy La’Marshallu Corbettcie, ale o tobie media głównie milczały...

- Ale mi to zdecydowanie odpowiada. Ja nie konkuruję z moimi kolegami z zespołu, ale z przeciwnikami. Uważam, że zarówno Josh, jak i Nicchaeus cały czas udowadniają, że ich sprowadzenie do Tarnobrzegu nie było błędem. Myślę, że razem stanowimy ciekawą grupę ludzi i zawodników i jeszcze niejedno zwycięstwo przed nami.

Nie uwierzę jednak jeśli powiesz, że czasami nie jesteś zazdrosny o to, że cała uwaga skupiona jest na Millerze, podczas gdy ty radzisz sobie równie dobrze.

- Nie, naprawdę nie jestem zazdrosny. Na parkiecie często wymieniamy się rolami, raz on rozgrywa, raz ja, raz on rzuca, innym razem ja. Czasami gramy obok siebie, czasami jeden z nas siedzi na ławce. Mi kompletnie to nie przeszkadza, bo to nie jest powód do narzekania.

Josh Miller wzbudza sporą uwagę ze względu na dwie rzeczy: wzrost i indywidualną grę. Ciężko się występuje obok takiego koszykarza, którzy przede wszystkim lubi grać z piłką w rękach?

- Josh rzeczywiście gra przez większość czasu z piłką w rękach, ale on naprawdę nie jest typem samoluba o czym świadczy liczba jego asyst (4,7 asysty na mecz w sezonie regularnym - przyp. M.F.). Mi osobiście gra się obok niego bardzo dobrze, bo wiem, że jeśli zgubię swojego obrońcę to na pewno dostanę dobre podanie.

Przyznasz jednak, że na początku sezonu miałeś trochę problemów z adaptacją w nowym zespole, nowym miejscu?

- To fakt. Na początku rozgrywek miałem problemy ze znalezieniem własnego miejsca w drużynie, a także problemy z rozpoznaniem roli na parkiecie i realizowaniem tego, czego wymagał ode mnie szkoleniowiec. Jednak z biegiem czasu wszystko zmierzało ku lepszemu, ja byłem bardzo cierpliwy i to zostało wynagrodzone. Teraz nie mam prawa narzekać na cokolwiek.

O czym świadczą twoje, jakże wszechstronne, statystyki - 12,5 punktu, 4,1 zbiórki, 3,3 asysty i 2,1 przechwytu na mecz. Jesteś zadowolony z tych osiągnięć czy uważasz, że masz jeszcze w sobie rezerwy umiejętności?

- Jestem umiarkowanie zadowolony z moich dotychczasowych osiągnięć. Przede wszystkim jednak liczy się to, czy pomagam mojemu zespołowi w wygrywaniu meczów. A z tym w pierwszej części sezonu było dość średnio, więc tak naprawdę nie mogę być usatysfakcjonowany do końca. Jeśli się wygrywa, statystyki bronią koszykarza, ale w przypadku porażek staje się zupełnie odwrotnie.

No właśnie - wyniki zespołu. Czy bilans 10-14 i dziewiąta pozycja po sezonie zasadniczym mogą być odebrane jako sukces?

- Dziewiąte miejsce jest w porządku, ale myślę, że w kolejnej rundzie musimy się poprawić. Naszym celem jest play-off, przed nami 14 spotkań w drugiej fazie sezonu, więc jeszcze wszystko może się wydarzyć.

Dziewiąte miejsce wydaje się być dobrą pozycją startową w walce o play-off. Przed wami tylko Kotwica Kołobrzeg, AZS Koszalin i Śląsk Wrocław. Jeśli chcecie awansować dalej, musicie wyprzedzić przynajmniej dwie ekipy...

- Tak, ale to nie będzie łatwe. Druga runda będzie zdecydowanie trudniejsza, bo wszystkie zespoły prezentują poziom mniej lub bardziej zbliżony do siebie. I każdy będzie starał się ze wszystkich sił wywalczyć awans do play-off. Słabych ekip na tym etapie praktycznie nie będzie i każdy mecz wydaje się być za cztery punkty.

Druga runda rozpocznie się za dwa tygodnie. A jakie jest twoje najlepsze wspomnienie z pierwszej części sezonu?

- Generalnie rzecz biorąc to wspominam miło każde nasze zwycięstwo. Ale chyba najmilej słynny już trzypunktowy rzut Przemka Karnowskiego na dwie-trzy sekundy do końca czwartej kwarty w meczu z Anwilem Włocławek. Dzięki temu doprowadziliśmy do remisu i dogrywki, którą później udało się rozstrzygnąć na naszą korzyść. To był nasz wielki sukces.

To żeby dopełnić pełnego obrazu Siarki Jezioro w obecnych rozgrywkach - co uznałbyś najgorszym wspomnieniem?

- Zdecydowanie mecz z Kotwicą. Pamiętam, że było 81:81 na kilka sekund przed końcem, kiedy Reginald Holmes przymierzył z daleka i było po sprawie. Bolało to tym bardziej, że graliśmy wtedy w swojej hali...

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Liimack47

Nie jest co prawda tak uniwersalny i wszechstronny jak grajacy kiedys pod skrzydlami Szczubiala w ZNiczu Jaroslaw Jeremy Chappell (pamietam 8 przechwytow w jednym meczu), ale generalnie Tiller tez robi dobre wrazenie

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0