Śląsk nadal w grze! - relacja z meczu Śląsk Wrocław - Kotwica Kołobrzeg

autor: Bartłomiej Berbeć | 2012-02-06, 20:56 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Był to mecz o bardzo wysokiej stawce, zwłaszcza dla gospodarzy. Śląsk Wrocław, dzięki świetnej postawie w ataku i doskonałej obronie w drugiej połowie nie pozostawił Kotwicy Kołobrzeg żadnych złudzeń, wygrywając pewnie 82:60.

Po sensacyjnej porażce Zastalu Zielona Góra z Polpharmą Starogard Gdański, przed gospodarzami meczu Śląska Wrocław z Kotwicą Kołobrzeg otworzyła się większa szansa awansu do czołowej piątki TBL na koniec sezonu zasadniczego. Wrocławianie musieli jednak wygrać z nadmorską ekipą. W jej barwach zadebiutował pozyskany właśnie strzelec, Demetrius Brown.

Gra rozpoczęła się od mocnego uderzenia. Błyskawicznie z dystansu trafił Darrell Harris. Qa'rraan Calhoun jednak znów emanował pewnością siebie i odpowiedział dwoma celnymi rzutami zza łuku. Bił "licznik Oławy" (specjalna tablica przygotowana przez fanów, odliczająca ile zostało jeszcze Adamowi Wójcikowi do osiągnięcia magicznej bariery 10,000 punktów w Ekstraklasie), po jego trójce było już 17:11 dla gospodarzy, ale Kotwica dzielnie się trzymała. Łukasz Diduszko, brat występującego w Śląsku Bartosza, popisał się skuteczną akcją i było już tylko 17:15. Pierwszą kwartę zakończyło jeszcze jedno dobre wejście Aleksandara Mladenovicia. Po 10 minutach gospodarze byli na dobrej drodze do skrócenia dystansu do Zastalu - prowadzili 24:19

W szeregach Kotwicy Kołobrzeg nie do zatrzymania dla wrocławskiej obrony był Darrell Harris. Jego akcja dwa plus jeden otworzyła drugą odsłonę gry. Faulował go Calhoun, ale "Q" nic sobie z tego nie zrobił i odpowiedział jeszcze jedną trójką z drugiej strony boiska. Goście nie dawali jednak za wygraną. Nie najwyższa temperatura w hali najwyraźniej dobrze wpływała na ich skuteczność z daleka. Za 3 trafili Diduszko oraz Jessie Sapp i Kotwica wyszła na pierwsze prowadzenie od stanu 3:2. Szybko przebudzili się Mladenović i niesamowity w pierwszej połowie Calhoun (13 "oczek" w 13 minut). Dzięki nim Śląsk prowadził 31:28. Do zdobywania punktów w trudnym momencie włączył się też Robert Skibniewski, który popisał się akcją trzypunktową. Z pomocą Paula Grahama i Mladenovicia trzymali Śląskowi minimalne prowadzenie, a później poprowadzili serial punktowy, który ustalił wynik do przerwy 46:36. W ostatnich sekundach trafił Akselis Vairogs, była to najwyższa przewaga gospodarzy i dawała im komfort psychiczny w szatni.

Na początku trzeciej kwarty historia zatoczyła koło. Łotysz zdobył swoje pierwsze punkty na sam koniec pierwszej połowy i w ten sam sposób rozpoczął drugą. Przy stanie 48:40 obie ekipy jednak stanęły i przez kilka minut nie były w stanie trafić do kosza, popisując się licznymi pudłami (w tym z linii wolnych) i stratami. Impas przełamali dopiero na 3 minuty przed końcem kwarty Mladenović oraz Slavisa Bogavac. Śląsk utrzymywał się na komfortowym prowadzeniu (55:43). Kotwica zupełnie nie radziła sobie z obroną podopiecznych Miodraga Rajkovicia. Wspaniałą końcówkę zaliczył natomiast Mladenović, zdobywając cztery ostatnie punkty i zbierając ważne piłki. Dzięki temu wrocławski zespół prowadził aż 61:45 przed finałową odsłoną.

Fatalna postawa w ofensywie przyjezdnych trwała również w czwartej kwarcie. Przez 12 minut i 30 sekund gry kołobrzeżanie zdobyli ledwie 9 punktów. Po udanej akcji Piotra Niedźwiedzkiego i kolejnej asyście Skibniewskiego było aż 67:45 dla gospodarzy i stało się jasne, iż nic się w tym spotkaniu nie zmieni. Piotr Niedźwiedzki prezentował się bardzo dobrze - zaliczył blok, wymusił faul w ataku i skuteczną akcję dwa plus jeden. Po tej ostatniej przewaga Śląska urosła do 69:45. Jedynym graczem Kotwicy, któremu zależało jeszcze wtedy na dobrym zaprezentowaniu się był debiutujący Demetrius Brown, któremu udało się kilka razy trafić do kosza. W końcówce trener Miodrag Rajković wypuścił na boisko młodszych graczy i stało się jasne, że Śląsk dzięki tej wygranej zbliżył się na punkt do Zastalu i zapewnił sobie co najmniej szóste miejsce, co daje możliwość gry z Anwilem Włocławek w Pucharze Polski.

O zwycięstwie Śląska zadecydowała przede wszystkim doskonała postawa wszystkich graczy, świetnie kierowanych przez niezawodnego Skibwskiego (7 punktów, 7 asyst, 4 zbiórki, 3 przechwyty, 0 strat!). Dobry mecz w ataku zaliczyli momentami dominujący w drugiej połowie Mladenović, a także Calhoun i Graham. W zespole gości jedyną opcją był Harris (19 punktów i 14 zbiórek), ale to było zdecydowanie za mało. W całym meczu Śląsk popełnił tylko 5 strat.

Śląsk Wrocław - Kotwica Kołobrzeg 82:60 (24:19, 22:17, 15:9 , 21:15)

Śląsk: Graham 16, Mladenović 14 (8 zb), Calhoun 13, Niedźwiedzki 9, Wójcik 7, Skibniewski 7, Bogavac 7, Vairogs 5, Bochno 3, B. Diduszko 1 (7 zb)

Kotwica: Harris 19, Sapp 9 (9 zb), Brown 8, Ł. Diduszko 8, Wichniarz 6, Djurić 5, Kęsicki 3, Rduch 2

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Fan Radexu

Oj Derek. A pamiętasz jak twoja Stal poddawała się we Wrocławiu? Pewnie magia Szetyny dalej działa. Szkoda Kotwy bo ładnie zaczęli ten sezon a teraz coś cienko idzie. Oby jednak weszli do Play off. A biorąc pod uwagę że zagrają z takimi Politechnikami, ŁKSami czy Koszalinami to szanse rosną.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
derek

słaby mecz, kotwica łatwo się poddała

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj -2