Niesamowita Polonia - relacja z meczu MKS Polonia Przemyśl - SIDEn Toruń

autor: Adam Popek | 2012-02-05, 19:40 | źródło: inf.własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

W Przemyślu kibice byli świadkami wręcz niewiarygodnego widowiska. Choć przez większą część meczu na prowadzeniu byli goście, to jednak miejscowa Polonia do końca nie dała za wygraną i przesądziła o swoim sukcesie w ostatnich trzydziestu sekundach. Decydujący rzut trafił Artur Mikołajko.

SIDEn spotkanie z przemyską Polonią rozpoczął bardzo ambitnie. Jego gracze walczyli w zasadzie o każdy centymetr boiska i nie pozostawiali miejscowym ani trochę swobody. Takiemu podejściu nie było się co dziwić, bowiem torunianie przegrali ostatnie siedem meczów ze swoim udziałem i za wszelką cenę chcieli przerwać złą passę. Po kilku minutach gry ich starania przynosiły zamierzone efekty, a na poparcie tych słów wystarczy przytoczyć fakt, że wynik na tablicy świetlnej brzmiał 10:2 na ich korzyść. Duża w tym zasługa Przemysława Lewandowskiego, który nie mylił się z dystansu, a także Łukasza Żytko. Doświadczony rozgrywający świetnie dyrygował poczynaniami swojego teamu i gołym okiem widać było, że jest jego niepodzielnym liderem. Miejscowi zaś na te poczynania w zasadzie nie byli w stanie zareagować. Pojedyncze udane zagrania zaliczał jedynie Hubert Mazur, ale było to za mało, by zagrozić rozpędzonym koszykarzom z miasta Kopernika. Widząc to, trener Maciej Milan poprosił o czas w trakcie którego nie szczędził krytycznych uwag pod adresem swoich podopiecznych. Co ciekawe jego reprymenda bardzo pozytywnie podziałała na polonistów. Za sprawą wspomnianego już Mazura, a także Michała Musijowskiego bardzo szybko odrobili oni większą część strat i w końcu zaczęli prezentować się tak, jak można było się po nich tego spodziewać. Gdy w końcówce dołączył do nich jeszcze Marek Miszczuk, SIDEn wygrywał jedynie 28:31 i absolutnie nie mógł już czuć się tak pewnie.

W drugiej odsłonie obie strony postawiły przede wszystkim na obronę w związku z czym próżno było wyczekiwać tak wielu skutecznych akcji jak w poprzedniej "ćwiartce". W takiej rzeczywistości nieco lepiej odnaleźli się przyjezdni, którzy długo utrzymywali minimalną przewagę czym niekiedy doprowadzali do frustracji miejscowych. Na pierwszoplanową postać wśród gości wysunął się Dawid Przybyszewski. Były ekstraklasowicz bardzo dobrze radził sobie w polu trzech sekund i niemiłosiernie ogrywał kryjącego go Miszczuka. W "Lonii" zaś jedynym jasnym punktem był wprowadzony na parkiet Grzegorz Płocica, ale w pojedynkę nie był on w stanie wiele zdziałać. Tym samym nie dziwiło, że na niespełna 4 minuty przed końcem pierwszej połowy SIDEn prowadził 46:36, będąc w znacznie bardziej komfortowym położeniu. Na nieszczęście dla wszystkich związanych z przemyskim klubem, w ostatnich fragmentach sprawy w swoje ręce wziął jeszcze Żytko i to przyjezdni na dłuższą przerwę mogli udać się w dobrych nastrojach.

Po zmianie stron Polonia, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji próbowała za wszelką cenę narzucić przeciwnikowi swój styl gry i możliwie jak najszybciej powrócić do walki o zwycięstwo. Po kilku efektownych przechwytach, a także skutecznych kontratakach w jej wykonaniu wydawało się nawet, że niebawem osiągnie założony cel, ale torunianie wciąż nie dawali za wygraną. Wiele pożytecznej pracy dla całego ich kolektywu wykonywał Łukasz Kwiatkowski. Były gracz lubelskiego Startu, korzystając ze swojego doświadczenia punktował w najważniejszych momentach i był trudny do upilnowania dla defensorów "Przemyskich Niedźwiadków". Tyle, że chwile później, wobec popisów swojego vis'a'vis, Marka Miszczuka był już bezradny. 34 letni center, niczym jak rasowy strzelec dwukrotnie trafił zza linii 6, 75 m i dystans pomiędzy oboma zespołami zmalał do dwóch "oczek". Tuż przed końcem trzeciej kwarty Polonia miała jeszcze mnóstwo okazji na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę, ale jej zawodnicy zaczęli pudłować na potęgę i po 30 minutach na prowadzeniu wciąż był SIDEn.

Decydująca batalia jednak przyniosła za sobą wręcz nieprawdopodobne rozstrzygnięcie. Choć przez dziewięć i pół minuty to goście mogli poszczycić się prowadzeniem, to ostatnie chwile należały tylko do niezwykle ambitnych polonistów. Najpierw za trzy po raz kolejny przymierzył Miszczuk, a tuż przed końcową syreną z półdystansu nie pomylił się Artur Mikołajko i hala przy ulicy Mickiewicza eksplodowała z radości. Wszystko dlatego, że ostatecznie Polonia zwyciężyła 85:84 i w pełni zrehabilitowała się za porażkę w Pruszkowie. Torunianie z kolei już po raz ósmy z rzędu musieli przełknąć gorycz porażki i w drogę powrotną udali się w nietęgich minach.

Polonia Przemyśl - Polski Cukier Siden Toruń 85:84 (28:31, 12:19, 22:17, 23:17)

Polonia:
Miszczuk 20, Mazur 18, Mikołajko 18, Musijowski 15, Płocica 4, Bal 4, Machowski 2, Pydych 2, Bąk 2, Przewrocki 0.

Polski Cukier:
Lewandowski 23, Jarecki 19, Przybyszewski 16, Kwiatkowski 10, Żytko 9, Witos 7, Gliszczyński 0, Wójcik 0, Tlałka 0, Plebanek 0

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Fan Radexu

Nie w tą stronę idziecie w Toruniu. Mieliście niezły zespół i dalej gracie nieźle. Ale piszę wam chyba co tydzień od dłuższego czasu a wy dalej swoje. Spadniecie z tej ligi bo macie dwóch specjalistów od spadków. Witos spuścił Tychy i uciekł przed decydującym meczem. Gliszczyński spuścił Astorię a zdaje się, że spuszczając Spójnię też zdezerterował. Jeśli się mylę to mnie poprawcie ale chyba było coś takiego. Z takimi gwiazdeczkami to nawet Polski Cukier nie pomoże.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj -1
Jose Mourinho

Nie wiem co niesamowitego w tej Polonii? Ledwo wygrali z Toruniem, który teraz wszystko przegrywa jak leci. Niesamowite to będzie Krosno jak jeszcze z nimi w środę wygra. Brawa dla Mazura. Kolejny dobry mecz.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
paulina

no coś słabo gra ten Toruń. faktycznie, tylko przez gorsza formę Radexu i Lublina, Siden jest na 10 pozycji. jeżeli wygramy w Szczecinie dwa mecze,to może wyjdziemy przed Start i Cukier.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
JARASS

Jednak będę się upierał że jesteś topór,Twój wpis można porównać
z komentarzami tych dziadków z Muppet show,a portal zmienię gdy sam o tym zdecyduję,a żaden Senti nie będzie miał na to żadnego wpływu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj -1
Senti

Topór to może być z Ciebie, że nie zrozumiałeś mojego wpisu. Mieli dużo szczęścia bo gdyby Start Lublin i AZS Radex wygrali swoje mecze to ten naszpikowany gwiazdami Toruń byłby 4 od końca w tabeli. Ale jak nie masz o czymś pojęcia to lepiej zmień portal i nie rób tutaj wioski.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Faktycznie Senti,przegrywając wygrany mecz jednym punktem i to na wyjeździe to ma się naprawdę dużo szczęścia,ale z ciebie topór.

barakuda

Toruń ma wyraznie pecha do końcówek ale początkiem nieszczęść były po części kontuzje a po części fakt że zawodnicy i zarząd /trener chyba też/ za szybko uwierzyli że mają znakomity zespół. Mają dobry skład ale liga jest w tym roku tak wyrównana że do umiejętności trzeba dołozyc determinację , walkę i nie lekceważyć nikogo. Tego zabrakło i efekty widać.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
gizbern in thorn

żenada panowie !!! która to już końcówka w plecy. Oby sponsor się na was nie wypiął ,bo tak szybko jak pojawiły się nadzieje na dobrego kosza , tak szybko prysną .

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
JARASS

Faktycznie Senti,przegrywając wygrany mecz jednym punktem i to na wyjeździe to ma się naprawdę dużo szczęścia,ale z ciebie topór.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0

ostatnia odpowiedź: 5 lutego 2012 [1 komentarz tej dyskusji]

Senti

Toruń ma szczęście, że Radex oraz Start Lublin są jeszcze w gorszej formie niż oni. Za rok już z taką formą nie będą mieli szans się utrzymać, gdyż z II ligi mogą wejść mocne zespoły. A po zwycięstwie Polonii ścisk w tabeli zrobił się jeszcze większy. Będzie ciekawie do samego końca.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj -1