NBA: W Mieście Aniołów tym razem górą Lakers, Pacers zdobyli United Center

autor: Jacek Konsek | 2012-01-26, 07:22 | źródło: inf. własna / Yahoo |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Drugie tegoroczne derby Miasta Aniołów dla Los Angeles Lakers, którzy pokonali Clippers 96:91, mimo że do składu Clips powrócił Chris Paul. Tymczasem w NBA nie ma już drużyny niepokonanej we własnej hali. Pierwszą porażkę na własnym parkiecie zanotowali bowiem koszykarze Chicago Bulls, którzy nie sprostali Indianie Pacers 90:95.

Lakers przegrali z Clippers dwa mecze przedsezonowe i jedno spotkanie w sezonie zasadniczym. Dzięki świetnej grze w czwartej kwarcie podopieczni Mike'a Browna w końcu pokonali lokalnego rywala, który w obecnych rozgrywkach mierzy w najwyższe trofeum.

Przez trzy kwarty w Staples Center lepiej spisywali się Clips, lecz w decydujących fragmentach trafiał Kobe Bryant, który 12 ze swoich 24 punktów wywalczył w ostatniej odsłonie. Oczko mniej zapisał na swoim koncie Pau Gasol, który zebrał 10 piłek. 26 punktów dla pokonanych wywalczył Blake Griffin.

Dla Lakers był to 10 triumf w ostatnich 11 meczach w Staples Center. Jeziorowcy z bilansem 11-8 wciąż ustępują lokalnym rywalom (9-6) w Pacific Division.

- Różnica między zespołem z tego sezonu, a poprzedniego jest taka, że mamy więcej pewności siebie i trafiamy w kluczowych momentach czwartej kwarty. Nie mieliśmy tej umiejętności w zeszłych rozgrywkach - powiedział Frank Vogel, trener Indiany Pacers.

Koszykarze z Indianapolis w zeszłym sezonie nie mieli nic do powiedzenia w pierwszej rundzie play off przeciwko Bykom, a w środę pokonali drużynę z Wietrznego Miasta, która jako ostatnia przegrała we własnej hali po raz pierwszy. 22 punkty wywalczył Danny Granger, a dwa mniej dorzucił Roy Hibbert, w tym kluczowym wsad w ostatnich sekundach meczu.

Byki zdobyły tylko 36 punktów po przerwie a w całej czwartej kwarcie Derrick Rose zapisał na swoim koncie ledwo dwa oczka. Bulls grali bez kontuzjowanego Luola Denga i Taja Gibsona. Ich bilans 16-4 wciąż jest najlepszy na Wschodzie.

Dallas Mavericks otrzymali przed meczem z Minnesotą Timberwolves mistrzowskie pierścienie, lecz w American Airlines Center karty rozdawali gracze z Minneapolis, prowadzeni przez Kevina Love'a, autora 31 punktów i 10 zbiórek. Kilka godzin wcześniej Love podpisał nową umowę z Minny, która zagwarantuje mu 60 milionów dolarów za cztery lata gry.

- To dobry dzień, biorąc pod uwagę zarówno to co wydarzyło się wcześniej, jak i to ważne zwycięstwo. W kluczowych momentach udało nam się zatrzymać rywala. Nasz zespół cały czas dojrzewa - powiedział Love.

17 punktów, 12 asyst i siedem zbiórek dopisał do dorobku Leśnych Wilków Ricky Rubio. Leśne Wilki wygrały drugą połowę różnicą 17 punktów, a w pierwszej przegrywały nawet 14 oczkami!

Aż dwie dogrywki potrzebne były do rozstrzygnięcia pojedynku w Salt Lake City, gdzie Toronto Raptors pokonali Utah Jazz 111:106. Świetnie spisali się Europejczycy w barwach kanadyjskiej ekipy, szczególnie Linas Kleiza i Andrea Bargnani - obaj wywalczyli po 25 punktów.

Zwycięstwo Raptorków jest tym cenniejsze, że w premierowej kwarcie przegrywali różnicą aż 18 punktów. Potem ich gra wyglądała coraz lepiej, a tercet Bargnani-Kleiza-Calderon trafił w sumie dziewięć trójek.

- To coś wielkiego. Moi gracze wrócili do meczu i walczyli po złej pierwszej kwarcie. Rzuty Linasa pozwoliły nam rozpocząć pogoń - mówił Dwane Casey, trener Raptors.

Na nieszczęście Toronto ponownego urazu łydki nabawił się Bargnani, który najprawdopodobniej znów będzie musiał odpocząć od koszykówki. - Jestem pewny, że czeka mnie przerwa - mówił Włoch.

Wyniki:

Philadelphia 76ers - New Jersey Nets 90:97 po dogrywce

(L. Williams 17, E. Brand 16, J. Holiday 14 - D. Williams 34 (11 as), A. Morrow 16, K. Humphries 13)

Cleveland Cavaliers - New York Knicks 91:81
(A. Jamison 15, A. Parker 13, O. Casspi 13 - A. Stoudemire 19 (14 zb), C. Anthony 15, L. Fields 13)

Washington Wizards - Charlotte Bobcats 92:75
(N. Young 20, A. Blatche 17 (10 zb), J. Wall 12 - M. Carroll 17, T. Thomas 13, C. Higgins 13)

Detroit Pistons - Miami Heat 98:101
(A. Daye 28, G. Monroe 20 (10 zb), B. Knight 17 - L. James 32, C. Bosh 27, M. Chalmers 16)

Oklahoma City Thunder - New Orleans Hornets 101:91
(K. Durant 25, J. Harden 18, R. Westbrook 14 - J. Jack 20, G. Ayon 16, C. Landry 15)

Chicago Bulls - Indiana Pacers 90:95
(D. Rose 24, R. Brewer 20 (10 zb), R. Hamilton 17 - D. Granger 22, R. Hibbert 20, D. West 14)

Houston Rockets - Milwaukee Bucks 99:105
(K. Martin 29, L. Scola 18, C. Parsons 16 - B. Jennings 20, S. Jackson 20, M. Dunleavy 18)

Dallas Mavericks - Minnesota Timberwolves 90:105
(J. Terry 17, S. Marion 15, R. Beabouis 11- K. Love 31 (10 zb), R. Rubio 17 (12 as), W. Ellington 16)

San Antonio Spurs - Atlanta Hawks 105:83
(D. Blair 17, M. Bonner 17, T. Splitter 16 - J. Teague 20, J. Smith 13, J. Johnson 10)

Utah Jazz - Toronto Raptors 106:111 po dwóch dogrywkach
(P. Millsap 31 (11 zb), D. Harris 24, D. Favors 16 (12 zb) - A. Bargnani 25, L. Kleiza 25, D. DeRozan 17)

Sacramento Kings - Denver Nuggets 93:122
(J. Fredette 19, D. Cousins 17 (15 zb), I. Thomas 16 - D. Gallinari 23, A. Miller 15 (10 as), C. Brewer 15)

Los Angeles Lakers - Los Angeles Clippers 96:91
(K. Bryant 24, P. Gasol 23 (10 zb), A. Bynum 19 - B. Griffin 26, C. Butler 16, M. Williams 16)

Golden State Warriors - Portland Trail Blazers 101:93
(S. Curry 32, D. Lee 26, B. Rush 14 - L. Aldridge 18, J. Crawford 16, N. Batum 16)

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
iksinski

wracamy na wlasciwą ścieżkę zwycięstw. podrabiani władzy Los Angeles, czyli Clippers nie są prawdziwymi mistrzami jak Lakers. To jeziorowcy są włacami miasta i tak tez bedzie za rok. Clippersi myślą ze pozyskali Chrisa Paula i nagle będą rządzić w NBA. Nie ma na to szans. Zobaczycie jeszcze.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj -1
honda23

Tez mnie cieszy zwyciestwo Lakers bo niektorzy pisali ze LAL juz nigdy nie wygra z LAC .

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 1
Pruchin

UF a już myślałem że nigdy to nie nastąpi. NADAL dziury w obronie Lakers. Paul wrócił i grał na 60%. JEDNAK ZWYCIĘSTWO CIESZY i dedykuje je wszystkim fanom KOBEGO.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 1

ostatnia odpowiedź: 26 stycznia 2012 [1 komentarz tej dyskusji]