Ros Casares poza zasięgiem - relacja z meczu Ros Casares Walencja - Lotos Gdynia

autor: Agnieszka Głowacka | 2011-12-14, 22:29 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

W spotkaniu dziesiątej kolejki Euroligi Kobiet Lotos Gdynia zmierzył się na wyjeździe z Ros Casares Walencja. Zgodnie z oczekiwaniami, hiszpański zespół nie pozostawił złudzeń gdyńskiej drużynie i zwyciężył 84:70.

Przed środowym spotkaniem faworyt był tylko jeden. Pomimo, że w grupie A Euroligi Kobiet doszło do wielu niespodzianek, nikt nie dawał gdyńskiemu Lotosowi szans na zwycięstwo. Gdyńska drużyna przegrała trzecie, w tym drugie w europejskim pucharze, spotkanie z rzędu i utrzymała się na 6. miejscu w tabeli.

Spotkanie rozpoczęło się dla gdyńskiej drużyny bardzo nieudanie. Gospodynie bardzo szybko wyszły na prowadzenie 21:8, i pomimo kilku kryzysów oraz przestojów w swojej grze, kontrolowały cały mecz. Bardzo dobrze rozpoczęła Ann Wauters, która po pierwszych 10 minutach miała na swoim koncie już 9 punktów. Dzięki niej oraz za sprawą skutecznej gry Lai Palau oraz Lauren Jackson, hiszpanki prowadziły 25:17. Wśród podopiecznych Javiera Fort Puente punktowały Aneika Henry, Geraldine Robert oraz Jolene Anderson. To dzięki ich skutecznej grze, gdyniankom udało się odrobić stratę z pierwszych minut meczu i zacząć nawiązywać równą walkę.

Niestety w drugiej części spotkania gospodynie ponownie zaczęły narzucać swój styl gry i zwiększać wypracowaną już przewagę. Pomimo nieskutecznej gry w ataku, zawodniczki Lotosu pokazały, iż potrafią wyciągać wnioski z poprzednich porażek. Gdynianki grały twardo w obronie oraz wygrywały walkę zarówno na bronionej, jak i atakowanej tablicy. W tym elemencie gry najlepiej spisywały się Robert oraz Henry, które zdecydowanie zdominowały walkę "na desce". Dzięki lepszej defensywnie, gdyńskie koszykarki zniwelowały już przewagę rywalek do jedynie 3 punktów, jednak znakomicie spisująca się Wauters pomogła wyjść swojej drużynie na prowadzenie 44:35 po 20 minutach.

Po powrocie z szatni gdynianki ponownie zaczęły odrabiać straty, jednak chwilę później znów pozwoliły sobie "uciec". Kolejny bardzo dobry występ zanotowała Magdalena Ziętara. 19-letnia zawodniczka za sprawą odważnych wejść pod kosz pozwoliła swojej drużynie walkę w ataku. Brakowało jej jednak wsparcia. Przez 30 minut tego spotkania, w zespole gdyńskiego Lotosu, z gry punktowało zaledwie 5 zawodniczek. A to zdecydowanie za mało, aby pokonać dobrze dysponowaną drużynę gospodarzy.

Przed ostatnią kwartą drużyna Lotosu przegrywała już różnicą 10 punktów i aby myśleć o zwycięstwie trzeba było bronić jeszcze agresywniej, a co najważniejsze zacząć zdobywać więcej punktów. Jednak w meczu najskuteczniej grały Robert, która zanotowała 16 punktów oraz Henry i Anderson, które dołożyły po 14 "oczek". Jednak w porównaniu z 21 punktami Wauters, 17 Eshayi Murphy, 15 Lyttle oraz 14 Lai Palau wypadły blado. Hiszpanki zagrały rewelacyjnie w ostatniej części spotkania, dzięki czemu prowadziły już nawet różnicą 20 punktów. Determinacja oraz walka do ostatnich sekund pozwoliła drużynie prowadzonej przez hiszpańskiego trenera zniwelować stratę do 14 pkt. Gdynianki przegrały w Walencji 70:84, ponosząc tym samym ósmą porażkę w Eurolidze.

Sytuacja Lotosu Gdynia w Eurolidze jest ciężka, jednak nic nie jest niemożliwe. Kolejne spotkanie w europejskich pucharach Lotos rozegra dopiero w nowym roku. Dopiero wtedy przekonamy się, na co stać tegoroczną drużynę z Gdyni.

Ros Casares Walencja - Lotos Gdynia 84:70 (25:17, 19:18, 18:16, 22:19)

Ros Casares: Wauters 21, Murphy 17, Lyttle 15, Palau 14 (13 as), Vesela 10, Jackson 7, Honti 0, Yacoubou 0.

Lotos: Robert 16, Henry 14, Anderson 14, Knezevic 8, Ziętara 8, Jalcova 7, Żurowska 3, Kaczmarska 0, Ajanovic 0.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.