To był szalony tydzień - komentarze po meczu ŁKS Siemens AGD Łódź - KSSSE AZS PWSZ Gorzów

autor: Dawid Lis | 2011-12-11, 14:04 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

W sobotę do Łodzi przyjechał zespół gorzowskich Akademiczek. Drużyny te w tym sezonie prezentują równy poziom, co dało się zauważyć podczas tego spotkania. W szeregach ŁKS-u rządziła Stephanie Raymond, która poprowadziła swój zespół do zwycięstwa, a nowy trener, Jarosław Zyskowski, mógł się cieszyć z pierwszej wygranej na ławce łódzkiej ekipy.

Jarosław Zyskowski (trener ŁKS Siemens AGD Łódź): Przede wszystkim gratulacje dla całego zespołu. Drużyna przeżywa trudny okres, a dziewczyny się zmobilizowały i zagrały bardzo dobrze. Z Stephanie Raymond umówiliśmy się, bo ja jestem tutaj od dwóch dni i nie do końca znam zagrywki w ataku, to umówiliśmy się, że ona odpowiada za atak, ja zajmę się obroną. Być może troszeczkę egoistycznie podeszła do tematu i rzuciła 34 punkty (śmiech). Zrobiła fantastyczną robotę. Wszystkie dziewczyny dołożyły cegiełkę do tego zwycięstwa.

Dariusz Maciejewski (trener KSSSE AZS PWSZ Gorzów): Mieliśmy fragment dobrej gry, szczególnie w defensywie. Dobrze realizowaliśmy swoje założenia, które przed meczem założyliśmy. Kontrolowaliśmy mecz przez półtorej kwarty. Później zrobiliśmy kilka bardzo głupich strat albo po zbiórkach albo po przechwycie. Daliśmy się rozpędzić wszystkim zawodniczkom, a w szczególności Raymond, która zagrała koncertowo i była matką tego zwycięstwa. Zespół ŁKS-u z przebiegu meczu w końcówce zdecydowanie prowadził i zasłużenie wygrał.

Stephanie Raymond (ŁKS Siemens AGD Łódź): To był szalony tydzień. Jeden trener odszedł. Ten wielki gość (Jarosław Zyskowski - dop. red.) dołączył do nas kilka dni przed meczem i był mocno przejęty naszą grą. Zaufał mi oraz Katarzynie Kenig, kapitan zespołu. Powiedział, że mamy zająć się atakiem. W pierwszej połowie zagrałyśmy nieco słabiej. Jednak nie poddałyśmy się. Po przerwie zmieniłyśmy obronę, zagrałyśmy razem jako zespół i udało nam się zwyciężyć w tym trudnym meczu.

Chioma Nnamaka (KSSSE AZS PWSZ Gorzów): Wiedziałyśmy, że mają dobry zespół i znakomitych strzelców. W pierwszych dziesięciu minutach zagrałyśmy dobrze, zarówno w ataku i obronie. Po tym niestety Stephanie Raymond zaczęła rządzić na parkiecie. Nie byłyśmy w stanie jej zatrzymać. Żadna z naszych obron na nią nie działała.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
fred

mimo że równy poziom to i tak dla mnie to była niespodzianka

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0