Michał Jankowski: Zawiodłem i porażkę biorę na siebie

autor: Kamil Kołsut | 2011-04-14, 20:46 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Już w sobotę rozstrzygną się losy utrzymania w pierwszej lidze koszykarzy. Na trudny mecz do Siedlec jadą koszykarze Polonii 2011, którzy szansę na zapewnienie sobie ligowego bytu zmarnowali na własnym parkiecie.

- Do meczu przystąpiliśmy niezwykle zmobilizowani, później zaczęliśmy się jednak denerwować - tłumaczy w rozmowie ze SportoweFakty.pl kapitan stołecznego zespołu, Michał Jankowski. Polonia 2011 przegrała czwarty mecz fazy play-out 67:70, zwycięstwo zapewniało podopiecznym Arkadiusza Miłoszewskiego zachowanie ligowego bytu. Dzień wcześniej młodzi Poloniści ograli we własnej hali SKK i to goście musieli grać z nożem na gardle. Nerwy puściły jednak nie im, a warszawskiej młodzieży.

- Kłóciliśmy się, także z mojej inicjatywy i to przyczyniło się do porażki - wyjaśnia Jankowski. 23-latek jest jednym z najstarszych zawodników w stołecznym zespole (sześć miesięcy wcześniej urodził się Adam Linowski), w trakcie meczów momentami przypomina drugiego trenera. Przekazuje kolegom swoje uwagi, mobilizuje, wyznacza boiskowe trendy. Nieustannie nabuzowany energią wprowadza nastrój stosowny do przebiegu wydarzeń - bądź to nakręca będących na fali kolegów, bądź próbuje ich pobudzić i podbudować.


Jankowski w niedzielę zagrał słabo i doskonale zdaje sobie z tego sprawę

- W niedzielę kluczem były nerwy. Nie egzekwowaliśmy tego, co robiliśmy dzień wcześniej - przyznaje rozczarowany, wskazując przede wszystkim na grę doświadczonego Piotra Misia. W sobotnim meczu potężny środkowy prezentował się słabiutko - wykorzystał tylko 5 z 11 rzutów, zaliczył 5 zbiórek. Dzień później za dwa skuteczność miał 69-procentową, piłkę z tablicy ściągnął aż 16 razy. - Same statystyki świadczą o tym, że nie realizowaliśmy podstawowego założenia, jakim było podwajanie Misia i wyłączenie go z gry - ubolewa Jankowski.

Można jednak odnieść wrażenie, że nie tyle słabiej zagrali warszawiacy, co przyjezdni z Siedlec postawili podopiecznym Miłoszewskiego dużo trudniejsze warunki. - Ciężko powiedzieć, to był drugi mecz, dało o sobie znać zmęczenie - przyznaje kapitan Polonii 2011. - Rywale wiedzieli, że muszą zwyciężyć, grali z nożem na gardle. My bardzo chcieliśmy i do sukcesu zabrakło nam niewiele - nie kryje. On sam wielkiego meczu nie rozegrał, rzucił 10 punktów, skuteczność za dwa miał kiepściutką (1/7). - Osobiście odczuwam duży niedosyt. Zawiodłem i porażkę biorę na siebie.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
fan

wywołam ten chlopak na mnie b. duże wrazenie, oby wiecej takich graczy i takich zespolow jak Polonia 2011

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0