Arkadiusz Miłoszewski: Przeważyły warunki fizyczne

autor: Kamil Kołsut | 2011-04-12, 11:18 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Piąty mecz zadecyduje o tym, który zespół opuści pierwszoligowe szeregi. SKK Siedlce wygrało w niedzielę z Polonią 2011 i ostatnie spotkanie rozegra na własnym parkiecie.

Dzień wcześniej gospodarze ograli wyżej notowanego rywala 86:75 i mieli po swojej stronie wszystkie atuty: prowadzenie 2-1, przywilej własnego parkietu, przeciwnika psychicznie rozbitego. Młodzi warszawiacy szansy wykorzystać jednak nie zdołali, podopieczni Tomasza Araszkiewicza zwyciężyli 70:67 i do ostatecznej rozgrywki dojdzie w najbliższą sobotę w Siedlcach. Gospodarze po zakończeniu czwartego meczu play-out nie kryli rozczarowania, nieoczekiwany sukces był na wyciągnięcie ręki.

- Zabrakło mi Sebastiana Kowalczyka - tłumaczy przyczyny porażki w rozmowie ze SportoweFakty.pl trener Polonii 2011, Arkadiusz Miłoszewski. Filigranowy rozgrywający jest w jego taktyce graczem kluczowym, w niedzielę szybko złapał jednak dwa przewinienia i szkoleniowiec stołecznej drużyny musiał korzystać z niego nader oszczędnie. - On jest liderem i jeśli nie ma go na parkiecie, to praktycznie nie mam rotacji. Słabiej grają też Michał Michalak i Michał Jankowski, bo Sebastian ma ten talent do podania i organizowania akcji - wyjaśnia 38-letni trener.


Sebastian Kowalczyk to mój kluczowy zawodnik - nie kryje Miłoszewski

Kowalczyka zastąpić próbował Rafał Holnicki-Szulc. - Zagrał super, dużo pomógł, ale to Kowalczyk jest moim kluczem - nie kryje Miłoszewski. - Musiałem coś kombinować, Michalak grał trochę na jedynce. Przespaliśmy dwie minuty drugiej kwarty, później wróciliśmy. Super, myślałem, że to przełamiemy - relacjonuje. Obie drużyny w czwartej kwarcie długo grały na remisie, końcówka należała jednak do gości, którzy tym razem - w przeciwieństwie do starcia wcześniejszego - perfekcyjnie wykorzystali wszystkie swoje atuty.

- Warunki fizyczne przeważyły - przyznaje Miłoszewski. - W pewnym momencie mocno się zdenerwowali, przestali trafiać, ale zadziałała u nich zbiórka i dobitka spod kosza. Dwie szalone trójki trafił Bręk, ale to właśnie walka na tablicach i akcje dwa plus jeden były decydujące, Piotr Miś jest bardzo doświadczonym zawodnikiem. U nas zabrakło zastawienia, Wojtek Glabas grał z gorączką i nie miał żadnej zbiórki, a to przecież nasz podstawowy center - tłumaczy trener młodych Polonistów. Teraz wszystko zaczyna się od początku, w sobotę starcie decydujące.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.