Zwycięstwo okupione kontuzją - relacja ze spotkania Rosasport Radom - Limblach Limanowa

autor: Michał Podlewski | 2010-03-14, 21:00 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

O tym, że to nie atak, a obrona jest kluczem do sukcesu, przekonują się ekipy, które przyjeżdżają do Radomia na mecze z liderem. Nie inaczej było z Limblachem Limanowa, który zdobył zaledwie 46 "oczek".

Jedna zremisowana z liderem kwarta to zdecydowanie za mało, żeby myśleć o sprawieniu niespodzianki na jego parkiecie. Tym bardziej, że gospodarze w pierwszej połowie grali jak w transie i rywali nie dopuszczali zbyt często do głosu. Tomasz Sosnowik oraz Piotr Kardaś rozpoczęli punktowanie Limblachu. Przez sześć minut gospodarze systematycznie powiększali przewagę, ale dopiero w końcówce pierwszej kwarty podkręcili tempo, Artur Donigiewicz prezentował wykończenia akcji rodem z NBA, a dzieła zniszczenia dokończył Jakub Zalewski. Już wtedy radomianie prowadzili 28:9 i mało kto wierzył w to, że rywale będą w stanie chociaż na chwilę zbliżyć się do Rosy.

Jeszcze przed przerwą kilkoma efektownymi przechwytami popisał się Tomasz Wróbel, za trzy "oczka" trafiał Konrad Kapturski, a szczyt swoich umiejętności zaprezentował nawet Emil Podkowiński. Okazało się, że przy jednej z akcji skręcił kostkę. A z racji, że po Macieju Maju jest drugim młodzieżowcem, który na najbliższe mecze wypada z gry, sztab szkoleniowy Rosy będzie miał nie lada zgryz. - Dobrze, że do play offów pozostało jeszcze trochę czasu, bowiem chłopaki będą miali czas się wykurować - uspokaja drugi trener Rosasportu Marek Łukomski.

Gdy okazało się, że wysokie prowadzenie nieco rozluźniło szeregi radomskiego teamu, a do głosu coraz częściej dochodził lider limanowskiego zespołu Piotr Kwandrans, sprawy w swoje ręce wziął trener Rosy Piotr Ignatowicz. Już po stracie czterech "oczek" z rzędu wziął czas. Następnie postawił w defensywie na Kapturskiego i Michała Nikiela. Wobec dwóch takich "wieżowców" rywale byli już bezradni.

- Nie robimy żadnych kalkulacji przed meczami w sezonie zasadniczym, ani z kim zagramy w play-offach. Nie zmieni to bowiem faktu, że chcemy wygrywać i awansować do pierwszej ligi - podkreślił po spotkaniu szkoleniowiec Rosy.

Rosasport Radom - Limblach Limanowa 83:46 (28:9, 24:9, 14:11, 17:17)

Rosa: Nikiel 18, Donigiewicz 16, Muszyński 7, Sosnowik 4, Kardaś 4 oraz Zalewski 15, Podkowiński 9, Kapturski 8, Wróbel 2, Garbacz 0, Michałek 0.

Limblach: Kwandrans 18, Stecko 7, Rzegocki 4, Hasior 2, Kindlik 2 oraz Horwat 5, Włodarczyk 3, Sarota 3, Schlage 2, P. Kindlik 0, Zając 0.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.