Rowery MTB to zupełnie inna bajka - wywiad z Anną Szafraniec, polską kolarką górską

autor: Maciej Mikołajczyk | 2010-02-01, 12:30 | źródło: inf.własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Anna Szafraniec - jedna z najjaśniejszych postaci kolarstwa w naszym kraju, srebrna medalistka mistrzostw świata z 2002 roku, a także drużynowo najlepsza w najważniejszej imprezie globu w MTB zgodziła się na obszerny wywiadu specjalnie dla portalu SportoweFakty.pl. Opowiedziała między innymi o diecie, startach, trasach, czy swoich celach.

Maciej Mikołajczyk: Na początek proszę cię, abyś przedstawiła w kilku zdaniach swoją sylwetkę naszym czytelnikom.

Anna Szafraniec: Nazywam się Anna Szafraniec. Od 15 lat uprawiam kolarstwo górskie. Moimi największymi sukcesami są MŚ juniorek, v-ce MŚ seniorek, MŚ w drużynie. Kolarstwo to moja miłość i pasja dla której poświęciłam wszystko. Moim głównym celem jest złoto olimpijskie i w duchu wierzę, że uda mi się jej zdobyć.

Aktualnie kończy się styczeń, a w tym miesiącu raczej nie ma rozgrywanych żadnych ważniejszych wyścigów MTB. Od kiedy do kiedy zatem kolarka górska ma wakacje? W jakim okresie kończy się sezon i może udać się na zasłużony wypoczynek?

- Sezon kolarski kończy się przeważnie pod koniec października, a później następuje tak zwane "zejście z formy", które polega na lekkich przejażdżkach przez około dwa tygodnie. Listopad jest miesiącem, gdzie możemy wypocząć i udać się na wakacje.

Jak obecnie spędzasz czas? Przygotowujesz się do zawodów?

- Od pierwszego grudnia rozpoczęłam przygotowania do nowego sezonu. Aktualnie jest okres, w którym wykonuje się całą bazę wytrzymałościową oraz siłową.

Czy w kolarstwie bardzo ważna jest dieta, czy można odnosić sukcesy nawet, gdy się jej nie przestrzega? Często zwracasz uwagę na to, co i jak często jesz?

- Dieta jest bardzo ważna w każdym sporcie. Oczywiście różni się ona w poszczególnych dyscyplinach. Kolarstwo to sport wytrzymałościowo-siłowy i odpowiednia dieta jest bardzo istotna. Jej Podstawą są makarony, ryże, chude mięso, nabiał, warzywa oraz owoce. Wszystko spożywane w odpowiednich proporcjach. Ja oczywiście staram się przestrzegać diety, ale zdarzają mi się odstępstwa od niej, gdyż uwielbiam słodycze i nieraz ciężko mi się powstrzymać od ich spożywania.

W jakich warunkach najbardziej lubisz rywalizować i w której fazie zmagań jest najtrudniej?

- Krąży teoria, że Ania Szafraniec lubi rywalizować w błotnych warunkach i chyba coś w tym jest. Wszystkie swoje największe sukcesy odniosłam właśnie na takich trasach. Rywalizacja w takich warunkach nie jest najłatwiejsza, ale mi akurat służy.

Ze wszystkich rodzajów kolarstwa to praktycznie w MTB najtrudniej jest wyprzedzać...

- Problem taki znika, gdy wystartuje się i od razu znajdzie w czołówce. Wyprzedzanie jest zależne od owej trasy. Bywają bowiem takie, na których wyprzedzanie rywalek jest bardzo łatwe, gdyż trasa jest szeroka. Niestety zdarzają się i takie, na których wyprzedzić rywalkę jest nie lada wyczynem. Wtedy start jest bardzo istotny, bo jeśli już od początku znajdziemy się gdzieś z tyłu, to nawet pomimo świetnej formy nie możemy liczyć na wysokie miejsce na mecie.

Czy próbowałaś już swoich sił na szosie albo na torze?

- Na szosie startuję bardzo sporadycznie i jest to raczej w formie uzupełniającej do MTB niż start, w którym nastawiam się na wynik. Jeśli chodzi o tor, to nigdy nie startowałam i jakoś powiem szczerze nie ciągnie mnie do tego rodzaju kolarstwa.

Jaki kraj ma najlepsze trasy w MTB jeśli chodzi o Europę?

- Myślę, że Włochy, Austria, Czechy oraz Szwajcaria.

Gdzie najczęściej się przygotowujesz do najważniejszych startów?

- Jeśli chodzi o przygotowania, to są uzależnione od tego, gdzie mają odbyć się te najważniejsze starty. Przeważnie są to Włochy lub Hiszpania, ale uważam, iż w Polsce również mamy świetne tereny do przygotowań i nie trzeba szukać wcale tych miejsc jeżdżąc po całym świecie.

Jak podsumujesz dla siebie rok 2009?

- Sezon 2009 był zdecydowanie bardzo udany i najlepszy od kilku lat. Zajęłam piąte miejsce na mistrzostwach świata, czwarta byłam na ME, udanie startowałam na PŚ i święciłam sukcesy na MP w drużynie oraz w maratonie. Uważam, że sama siebie pozytywnie zaskoczyłam.

A jakie stawiasz sobie cele w nadchodzącym wielkimi krokami sezonie?

- Cele są bardzo ambitne. W sezonie 2009 pech wyeliminował mnie z medali ME i MŚ, więc myślę, że jeżeli uda mi się utrzymać formę w tym roku, to na pewno będę chciała właśnie z tych imprez wrócić z krążkami. Również równa mocna jazda w Pucharze Świata będzie dla mnie bardzo istotna, ponieważ chciałabym we wszystkich edycjach tej imprezy znaleźć się w czołowej dziesiątce. No i oczywiście po kilku latach pragnę także odzyskać koszulkę MP w MTB.

Co sprawiło, że wybrałaś właśnie tą dyscyplinę? Jak zareagowali na to twoi rodzice?

- Jeśli chodzi o wybór dyscypliny, to była prosta sprawa. Poszłam w ślady mojego o rok starszego brata Przemka, który jako pierwszy zaczął startować właśnie w MTB i odnosił bardzo dobre wyniki, dlatego jako młodsza siostra poszłam w jego ślady. Mama od początku była przeciwna, bo uważała, że jest to za ciężki sport dla dziewczyny i chyba nadal tak sądzi, a tata był dumny z córki i pochwalał mój wybór.

Czy masz czasami problemy z motywacją?

- Skłamałabym gdybym powiedziała, że nie mam z tym kłopotów. Uważam, że jest to odwieczny problem sportowców, a szczególnie, gdy po wielkich sukcesach przychodzą gorsze lata. Największą sztuką jest się podnieść po porażce i walczyć nadal, a ja właśnie staram się tak robić.

Jak wygląda sprawa rowerów w MTB. Czym różnią się od tego sprzętu, na jakim rywalizuje między innymi Lance Armstrong?

- Rowery MTB to zupełnie inna bajka od rowerów szosowych. Łatwiej byłoby mi odpowiedzieć w czym są one podobne niż, co je różni. Jedno jest pewne - oba są bardzo drogie (śmiech).

Musisz być dość twardą dziewczyną, bo w tym sporcie, który uprawiasz chyba niezwykle łatwo się pobrudzić?

- Błoto, deszcz, wiatr i zimno nie są mi obce. Każdy sportowiec musi być twardy, bo ogólnie sport jest dla twardzieli, którzy potrafią zadawać sobie ból.

Jak oceniasz ogólnie poziom kolarstwa w naszym kraju? Jaki jego typ ma się najlepiej?

- Kolarstwo w Polsce stoi na bardzo dobrym poziomie, a to za sprawą licznych talentów. Niestety z roku na rok szkolenie przez polski związek jest coraz gorsze, a mogą z niego korzystać tylko bardzo nieliczni. Mimo wszystko, co roku nasz kraj z najważniejszych imprez przywozi sporą ilość medali. Największe sukcesy są w MTB, a potem tor, trial, przełaje i szosa.

Czy łatwo pogodzić naukę ze swoją pasją?

- Gdy chce się mieć poziom światowy, to praktycznie pogodzenie nauki ze sportem nie wchodzi w grę. Żeby robić coś dobrze trzeba poświęcić temu wszystko.

Rozmawiałem kiedyś z jednym z polskich kolarzy górskich. Czy to prawda, że na zawodach nie macie praktycznie w ogóle kontroli dopingowych? Wydawało mi się, iż władze tej dyscypliny wzięły się poważnie za ten problem?

- Zgadza się - kontrole antydopingowe są sprawą bardzo rzadką, a co mnie najbardziej zaskoczyło to brak kontroli na najważniejszej imprezie, czyli mistrzostwach Polski, które odbyły się w Kielcach. To już chyba lekka przesada, żeby na takich zawodach nie było kontroli. Nie mam pojęcia, dlaczego tak jest.

Jaki wiek w MTB jest najbardziej optymalny. Jeśli chodzi o skoki narciarskie to mówi się, że jest nim około 25 lat, a jak jest w tym sporcie?

- Kiedy spojrzy się na czołówkę światową, to można stwierdzić, że optymalnym wiekiem jest przedział od 30 do 35 lat, bo właśnie zawodniczki w tym wieku brylują na arenach światowych. Jeśli chodzi o mnie to bardzo mnie to cieszy bo to świadczy ze właśnie wkraczam w swój najlepszy okres na robienie wyników (śmiech).

W jakich fragmentach trasy najwięcej dystansu tracisz do rywalek? Co jest twoim najsłabszym ogniwem?

- Jeśli jestem w dobrej formie to żaden fragment trasy nie sprawia mi problemu. Nie lubię podbiegów.

Jakie formy relaksu stosujesz?

- Najlepszym relaksem jest dla mnie masaż lub czytanie książek w zacisznym miejscu.

Czy w MTB są rozgrywane tylko wyścigi jednodniowe?

- Nie - zdarzają się "etapówki", gdzie przez kilka dni pokonuje się naprawdę mordercze trasy w terenie.

Jak ocenisz Lang Team Grand Prix MTB 2009?

- Imprezy organizowane przez Lang Team zawsze stoją na bardzo wysokim poziomie organizacyjnym. Śmiało można powiedzieć, że nawet na tym samym co zmagania w Pucharze Świata. Szkoda tylko, iż z roku na rok trasy są coraz łatwiejsze, a poza tym niestety w takich miastach jak Polanica Zdrój, Świeradów, Głuchołazy, czy Krynica Górska już nie są rozgrywane zawody Czesława Langa, a tamte trasy były bardzo zbliżone do tych, które są rozgrywane na MŚ, ME czy PŚ.

Jak zachęciłabyś młodych ludzi do pójścia w twoje ślady i wybrania właśnie tej dyscypliny sportu?

- Kolarstwo górskie to bardzo ciekawy sport. Dzięki niemu można przełamywać swoje słabości i spełniać marzenia (śmiech).

Czego życzyć ci na koniec?

- Z pewnością zdrowia i wytrwałości w dążeniu do wytyczonego celu, jakim jest oczywiście medal olimpijski.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj: