O Li Qian, która nie została... Li Qian

autor: Polska Agencja Prasowa | 2009-12-25, 18:14 | źródło: Polska Agencja Prasowa |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Pochodząca z Chin Li Qian wręcz zrewolucjonizowała polski tenis stołowy na uropejskiej mapie. Z kraju nieliczącego się w rywalizacji kobiet, Polska wskoczyła do ścisłej czołówki. 23-latka poprowadziła w mijającym roku zespół biało-czerwonych do wicemistrzostwa kontynentu, a także triumfowała w prestiżowym TOP 12.

To był rok 2003 i pierwsza edycja mistrzostw świata juniorów. Do stolicy Chile - Santiago zjechali najlepsi młodzi pingpongiści ze wszystkich stron, ale oczywiście i tak najlepsi byli Chińczycy. Gwiazdą zawodów była 17-letnia Li Qian, która zwyciężyła w singlu, deblu i drużynówce. Nigdy potem o tej zawodniczce już nie było słychać, podobnie jak o rodaku Li Hu, który zwyciężył wśród mężczyzn.

- W Chinach obowiązują twarde reguły gry. Wiem, co mówię, bo od lat mam kontakt z trenerami z tego kraju. Testują, sprawdzają graczy, a jeśli w pewnym momencie uznają, że nawet mistrzyni świata juniorek jest mniej perspektywiczna od kogoś innego, to czempion zostaje odstawiony. Podejrzewam, że tak mogło być z Li Qian - powiedział PAP selekcjoner reprezentacji Polski Zbigniew Nęcek, odkrywca talentu... Li Qian.

W owym czasie w Tarnobrzegu grała już 17-letnia Li Qian, która poza nazwiskiem nie miała nic wspólnego z bohaterką z Santiago. - Po raz pierwszy udało mi się sprowadzić +Małą+ do Polski w 2001 roku. Szukałem defensorki, a że wypadła dobrze, więc po jakimś czasie przyjechała na stałe. Wtedy była w szerokiej kadrze juniorów Chin - dodał szkoleniowiec.

- Byłem na turnieju w Chile i mam nagrany finał kobiet. Tamta Li Qian, to zawodniczka ofensywna, leworęczna, wysoka, czyli całkowita odmienność pingpongistki, która gra w polskich barwach przyznał w rozmowie z PAP były trener polskich -juniorów, Jarosław Kołodziejczyk, który od paru lat prowadzi kadrę U-15 i U-13 w Austrii.

- W Chinach tak właśnie jest, jeśli ktoś się nie przebije, to odpada. Tak właśnie pewnie było z Li Qian i Li Hu. Zapewne pojawiły się porażki, więc na ich miejsce wskoczyły następne osoby - dodał Kołodziejczyk.

W ten sposób w światowym ping-pongu pozostała jedna Li Qian - reprezentująca Polskę. - Na święta Bożego Narodzenia wyjechała do rodziców, ale na początku roku znów wraca do Tarnobrzega - zakończył Nęcek.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
zeb

to śmieszny sport-wszędzie ,w każdym kraju chińczyk.
Nie mam nic przeciwko chińczykom, ale przeciwko działaczom wszystkich karjóe które do tego dopuszczają.
Jaka to satysfakcja dla danego kraju.
W piłce nożnej sprowadźmy 11 brazylijczyków i już będzie lepiej .

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0