W Doniecku nabraliśmy pewności siebie - rozmowa z Nicolasem Beschem, zawodnikiem Comarch Cracovii

autor: Przemysław Urbański | 2011-11-30, 09:12 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Mistrzowie Polski zajęli trzecie miejsce podczas turnieju Pucharu Kontynentalnego rozgrywanego w Doniecku. Niestety, jeden z najlepszych obrońców w PLH Nicolas Besch doznał kontuzji już w pierwszym meczu i kolejne spotkania oglądał z trybun. Reprezentant Francji zapowiada jednak: - Nabraliśmy pewności siebie i to zaprocentuje w PLH.

Przemysław Lorenc: Pechowo rozpoczął się Puchar Kontynentalny dla Cracovii, a szczególnie dla Ciebie.

Nicolas Besch: Miałem pecha już w pierwszym meczu. Doznałem kontuzji kolana, ale wygląda na to że wszystko idzie w dobrym kierunku i będzie dobrze.

Co dokładnie się stało? Wyglądało to bardzo groźnie.

- Dostałem krążkiem w tył kolana. To uderzenie trafiło wiązadło albo nerw i miałem duże problemy z poruszaniem noga, nie mówiąc już o jeździe na łyżwach.

Kiedy wrócisz na lód?

- Mam nadzieje wrócić do pełni sprawności jeszcze w tym tygodniu. Chcę wrócić do składu jak najszybciej, nie chce zostawiać drużyny na dłużej.

Turniej w Doniecku nie był twoim pierwszym w tych rozgrywkach?

- Grałem już klika razy w Pucharze Kontynentalnym. Najbardziej w pamięci utkwiły mi dwa finały, które grałem z Rouen i Grenoble. Jeden rozgrywany był w Gomel, drugi zaś w Grenoble. Muszę przyznać, że poziom tych turniejów był bardzo wysoki. Graliśmy przeciwko bardzo silnym zespołom z Lugano, Gomel, Bratysławy czy Mińska.

Grałeś silnie obsadzony turniej na Słowacji z reprezentacją Francji. Da się w ogóle porównać te rozgrywki?

- Ciężko jest porównać te dwa turnieje. Mistrzostwa i rozgrywki klubowe trochę się od siebie różnią. W przypadku Pucharu Kontynentalnego zawodnicy w drużynie znają się dużo lepiej niż w przypadku reprezentacji. Mogę jednak powiedzieć, że pod względem poziomu zawodników jest bardzo podobnie.

Pierwszy mecz z Rubinem był najsłabszy w waszym wykonaniu. Z czego to wynikło?

- Mecz z Rubinem był bardzo ciężki. Słaby wynik to efekt tego, że rozpoczęliśmy za mało odważnie. To był nasz pierwszy mecz na całym turnieju i to z silnym zespołem. Może troszeczkę brakło wiary w końcowy sukces? Z każdą minutą było jednak lepiej.

W sobotę było już dużo lepiej.

- Już podczas meczu z Rubinem zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy w stanie nawiązać walkę z każdym przeciwnikiem. Efekt tego można było zobaczyć już podczas sobotniego pojedynku z gospodarzami turnieju i późniejszymi zwycięzcami. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że jest duża różnica pomiędzy nami i zespołami z Doniecka czy Tiumenia.

Czego brakuje zatem mistrzowi Polski?

- Te zespoły umieją zdobywać bramki w kluczowych momentach spotkania, a potem potrafią kontrolować przebieg meczu, kiedy już zdobędą prowadzenie. To główna różnica. Gdybyśmy wykazali się lepszą skutecznością i potrafilibyśmy wykorzystać wszystkie dogodne sytuacje, które potrafiliśmy sobie wypracować, wtedy moglibyśmy nawiązać skuteczną walkę z przeciwnikami.

Donbas i Rubin grają w tej samej lidze. Jesteś w stanie porównać te zespoły?

- Obie drużyny, i Donbas i Rubin są do siebie podobne. Grają rosyjski hokej. Są bardzo dobrzy technicznie i szybcy

Dobrze się stało, że w środku sezonu rozegraliście turniej z tak silnymi przeciwnikami?

- Moim zdaniem to bardzo dobrze, że zagraliśmy w Pucharze Kontynentalnym. Mogliśmy rozegrać kilka spotkań, gdzie nie towarzyszyła nam ligowa presja. Mogliśmy poprawić pewne elementy. Ten turniej pozwolił nam nabrać pewności siebie i to z pewnością zaprocentuje w drugiej części sezonu. Byliśmy w stanie zagrać dobrze przeciwko Donbasowi czy Metalurgsowi. Mam nadzieję, ze formę, którą osiągnęliśmy na Ukrainie uda się utrzymać w PLH i udowodnimy, że nadal liczymy się w walce o mistrzostwo Polski.

Co jeszcze zapamiętasz z Doniecka?

- Chciałbym wspomnieć o kibicach, którzy wspierali nas podczas turnieju. Chciałbym podziękować wszystkim fanom, którzy przyjechali do Doniecka. Mogliśmy liczyć na ich wsparcie w każdym momencie i cieszę się, że Cracovia ma takich kibiców. Nie mogę się doczekać spotkań w play-off, kiedy będę mógł zobaczyć, jaką atmosferę są w stanie stworzyć przy pełnych trybunach.

Tymczasem w PLH obroniliście pozycje wicelidera.

- Będąc w Doniecku nie myśleliśmy za dużo o tym co się dzieje w PLH. Oczywiście to, że GKS Tychy nie wyprzedził nas w tabeli to dobrze. Pamiętajmy jednak, że do końca rundy zasadniczej jeszcze sporo czasu.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
steffen

No właśnie - jak to jest że na wyjeździe dopingowaliście swoich, a w Krakowie z trybun wieje nudą ? Że nie wspomnę o tym iż na nędznych piłkarzy przychodzi po 10 tys ludzi zaś na Mistrzów Polski 500 osób.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0