MŚ w hokeju do lat 20 w Gdańsku: Norwegowie potwierdzają swoje aspiracje - relacja z meczu Norwegia - Kazachstan

autor: Michał Gałęzewski | 2009-12-18, 19:46 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Zawodnicy Norwegii pokonali Białorusinów 4:2 w meczu Mistrzostw Świata do lat 20 w hokeju na lodzie. Dzięki temu podopieczni Geira Hoffa w ostatnim dniu mistrzostw, będą walczyć o awans do Elity z reprezentacją Włoch.

Już w drugiej minucie meczu, Artyom Ignatenko i Yulian Popovich usiedli na ławce kar. Norwegowie wykorzystali to momentalnie i w 55 sekund strzelili dwie bramki! Najpierw Artjoma Mikushina pokonał Jonas Djupvik Loevlie, a chwilę później na 2:0 podwyższył Andreas Martinsen i Kazachowie musieli się rzucić do odrabiania strat. Miała im w tym pomóc zmiana bramkarza. Bezpośrednio po drugiej bramce dla Norwegii, Mikushina zastąpił Maxim Gryzanov. W 10 minucie Kazachowie mogli doprowadzić do wyrównania. Daulet Kenbayev strzelał z niebieskiej linii, krążek obronił jednak Lars Volden i do końca tercji nie wpadła już żadna bramka.

Druga tercja rozpoczęła się od podwójnej przewagi podopiecznych Valerego Kirichenki. Mimo gry w trójkę, Norwegowie spisywali się znakomicie w obronie i nie dali sobie strzelić kontaktowej bramki. Obie drużyny grały przede wszystkim bardzo konsekwentnie w obronie. Dopiero w 31 minucie Kazachom udało się strzelić kontaktową bramkę. Nursultan Belgibayev podawał zza bramki, a trafił Artyom Ignatenko . Minutę później Konstantin Savenkov wygrał krążek po walce z przeciwnikiem, wjechał pod bramkę, strzelił w długi róg i był już remis!

Kazachowie zdecydowanie przejęli inicjatywę na lodzie. Pomogły im w tym też niewątpliwie kary, które często w niepotrzebny sposób łapali Norwegowie. Zawodnicy z Krainy Fiordów nie stracili jednak już żadnej bramki w tej tercji i na trzecią wyszli ze świeżymi siłami.

Przyniosło to momentalne efekty w postaci bramki. W 69 sekundzie ostatniej części gry, Andreas Stene zagrał krążek w środek tercji i Jonas Oppoyen wcisnął krążek pomiędzy parkanami Gryzanova. W kolejnych minutach atakowali przede wszystkim Norwegowie. W 45 minucie z niebieskiej linii strzelał Daniel Sorvik, a dwie minuty niecelnie w sytuacji sam na sam strzelił Jonas Oppoyen. Na 20 sekund przed końcem meczu, Maxim Gryzanov zjechał z bramki. Przyniosło to odwrotny skutek, gdyż bramkę na sekundę przed syreną, zdobył Scott Winkler, ustalając wynik spotkania na 4:2.

Norwegia - Kazachstan 4:2 (2:0, 0:2, 2:0)
1:0 - Jonas Djupivik Loevlie (Andreas Martinsen, Scott Winkler) 3' PP2
2:0 - Andreas Martinsen (Jonas Djupvik Loevlie, Scott Winkler) 3' PP
2:1 - Artyom Ignatenko (Nursultan Belgibayev) 31'
2:2 - Konstantin Savenkov 32'
3:2 - Jonas Oppoyen (Andreas Stene) 42'
4:2 - Scott Winkler 60'

Składy:

Norwegia: Volden (Holm) - Oksnes, Sorvik, Winkler(2), Lovlie, Martinsen (2) - Bryhnisveen (4), Gundersrud, Csisar, Stene, Oppoyen (2) - Andersen, Vik, Jacobsen (4), Rosseli Olsen (4), Hollstedt - Storm, Sommerseth, Juell, Olden, Erbe.

Kazachstan: Mikushin (Gryzanov) - Astafyev, Metalnikov, Mazula, Kaznacheyev, Savenkov - Mokin (2), Milyukov, Belgibayev, Popovich (2), Ignatenko (2) - Svistunov, Grichshenko(4), Nurek, Petrov, Fedossenko - Ivashin, Kokhan, Kenbayev, Ramazanov (2), Rakhmanov.

Kary: Norwegia - 18 min., Kazachstan - 12 min.

Strzały: 34:36.

Interwencje bramkarzy: 34:30.

Widzów: 100.

Geir Hoff (trener Norwegii): Dzisiaj spotkanie zaczęliśmy znakomicie i po trzech minutach prowadziliśmy 2:0. Zawodnicy chyba pomyśleli, że to będzie łatwy mecz i było to dla nas zgubne. To już czwarty mecz i jeśli w trakcie meczu coś idzie ciężko, to trudno zmienić jego przebieg. Kazachstan też miał jednak zmęczonych zawodników. W trzeciej tercji na szczęście znaleźliśmy dodatkowe pokłady energii i cieszymy się ze zwycięstwa.

Alexander Shimin (II trener Białorusi): Zgadzam się z trenerem Norwegów. To czwarty mecz i mój zespół jest zmęczony. Moi obrońcy są rok-dwa lata młodsi od Norwegów i dlatego szybciej się męczą. Moglibyśmy zagrać lepiej, na początku meczu i w końcówce popełnialiśmy karygodne błędy i to zaważyło. Była chęć i walka psychiczna. Zawodnicy się motywowali do walki. Zabrakło jednak konsekwencji i wypełniania zadań taktycznych. Mamy dwóch równych bramkarzy. Być może ten pierwszy był zbyt zmęczony po meczu z Polską, stąd nieszczęśliwe straty bramek. Jeśli chodzi o najbliższy mecz Polska-Włochy, to my powinniśmy wygrać z Włochami i liczę na Polskę.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.