Chris Holder: Najważniejsze aby w samolocie nie zasnąć

autor: Mateusz Kędzierski | 2012-02-06, 16:00 | źródło: speedwaygp.com |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Przed Chrisem Holderem napięty grafik podróży. Australijczyk nie jest w stanie udać się prosto z Australii do Nowej Zelandii na inauguracyjną cykl Grand Prix rundę w Auckland. "Chrispy" musi się najpierw udać na Wyspy Brytyjskie.

- Oczywiście chciałbym pojechać do Auckland prosto z Australii, ale mam w Anglii wiele spraw do załatwienia. Wszystkie moje motocykle są od firmy Hagon Shocks i je również muszę odebrać. Ponadto mam zaplanowane spotkania na Wyspach. Jeśli nie brałbym w nich udziału, pojechałbym do Nowej Zelandii prosto z Australii. Jestem zobowiązany do startów w Anglii, stąd przed pierwszą rundą Grand Prix muszę tam polecieć. To tak naprawdę właśnie wtedy zaczyna się tam sezon. To moja praca i tak, czy inaczej wezmę udział w tych meczach - powiedział Chris Holder.

Niewielu zawodników z cyklu Grand Prix jest doświadczonych w długodystansowych lotach i 24-godzinnych podróżach. - To będzie działać na moją korzyść. Samo podróżowanie nie jest łatwe, co dopiero na tak długich dystansach. Niestety to chyba ja będę miał najgorzej - muszę wrócić do Wielkiej Brytanii, a po kilku tygodniach znów polecieć do Nowej Zelandii - dodał 24-latek.

- 24-godzinny lot jest bardzo męczący. Najważniejsze aby w samolocie nie zasnąć. Wszystko za sprawą strefy czasowej. Nikt przecież nie chce spać przez cały następny dzień, a później całą noc czuwać - zakończył sympatyczny "Chrispy".

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Specjal

Chrispy i tak nie musisz ściemniać, bo kochasz podróże z Darcy Wardem. Co oni potrafią odwalać razem to szok. Te podróże lotnicze to dla nich mega frajda, a tutaj przed reporeterem oczywiście ściema, żeby nie zasnąć :D Ładnie chłopaki się bawią i aż dziw, że nigdy samolot awaryjnie nie lądował przez nich :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
derek

czy za tak daleki i kosztowny wyjazd zawodnicy będą mieli płaconą jakąś kilometrówkę? mój znajomy się wybiera na zawody i to go kosztowało będzie 5 tysięcy złotych, a co dopiero kilku osobowy team, trasport sprzętu.suma rzędu kilkunastutysięcy złotych. raczej do startu w zawodach zawodnicy będą musieli dopłacić

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj -4

ostatnia odpowiedź: 6 lutego 2012 [1 komentarz tej dyskusji]