Maciej Mikołajczyk: Austriacy vs. Małysz. Kto wybrał lepszą taktykę?

autor: Maciej Mikołajczyk | 2009-08-14, 17:50 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Poligon doświadczalny Międzynarodowej Federacji Narciarskiej ruszył na dobre. Za nami już trzy konkursy tegorocznej edycji Letniej Grand Prix. I nie mam na celu zabierać głosu jeśli chodzi o nowe przepisy, które są obecnie testowane. Zaciekawiło mnie coś innego, a mianowicie nadzwyczaj słabe rezultaty Austriaków, a więc reprezentantów tego kraju, który tak bardzo zdominował ostatnie lata w omawianej przeze mnie dyscyplinie sportu. I czy świetna postawa Adama Małysza gwarantuję nam najbliższy udany sezon zimowy (jakże ważny!).

Zacznijmy od niezwykle malowniczego miasteczka w Hinterzarten, leżącego w południowo-wschodniej części Niemiec. To właśnie w nim znajduje się bardzo piękny obiekt HS108, który nie przypadkowo nosi nazwę "Adlerachanze", czyli "Skocznia Orłów". W tym roku podobnie jak i w poprzednich tradycyjnie tam rozpoczęło się igelitowe szaleństwo. W sobotę odbyły się zawody drużynowe. Faworyci? Norwegowie, Finowie, gospodarze i oczywiście Austriacy. Mimo iż drużyna Alexandra Pointnera została zgłoszona do nich w nieco okrojonym składzie, bo bez swoich największych gwiazd. Bez Gregora Schlierenzauera, nad którym wszyscy się tak bardzo zachwycali, każdy z dyrektorem pucharowych rozgrywek na czele wyciągał do niego pomocną dłoń. Na starcie też zabrakło Wolfganga Loitzla - niezwykle solidnego i równego zawodnika, co za indywidualne sukcesy postanowił zabrać się dopiero w styczniu, zwyciężając w prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni. Do naszych zachodnich sąsiadów nie przyjechał także specjalizujący się w lotach Martin Koch, który jednak na normalnych obiektach raczej i tak by furory nie zrobił. Warto przy tej okazji również się zastanowić, co teraz uznawane jest za typową skocznię, gdyż K-90 zniknęły już z śnieżnego kalendarza, a coraz bardziej powszechne stają się "mamuty". I mi by to w ogóle nie przeszkadzało, gdyby z programu najważniejszych imprez wyeliminowano mniejsze skocznie.

Wracając do tematu - osłabienie w ekipie Alexandra Pointnera i tak większego znaczenia przynajmniej dotąd by nie miało. Powód? Czerwono-biało-czerwonych flag na pierwszych stronach tabeli z wynikami było mnóstwo. Normalne było, że w najgorszym przypadku sześć ich znajdywało się w najlepszej piętnastce, a czasami nawet w czołowej dziesiątce. Takiego wyboru można tylko pozazdrościć. W zmaganiach zespołowych Austriacy zajęli jednak dopiero piątą pozycję, a mając w swoim składzie i tak klasowych zawodników - wicemistrza olimpijskiego z Turynu - Andreasa Koflera, stabilnego i przeciętnego Manuela Fettnera, złotego medalistę mistrzostw świata juniorów - Lukasa Muellera, a także postać, której przedstawiać nawet tym słabszym fanom nie muszę - Thomasa Morgensterna.

To dało mi sygnał do myślenia, ale pomyślałem - a może to tylko wypadek przy pracy? Poczekajmy do niedzieli. I nadeszła. Zwycięzca - Szwajcar Simon Ammann, drugi - Norweg, trzeci - Rosjanin, dalej - Słoweniec, Czech, Polak, Japończyk i Fin. Najwyżej sklasyfikowanym z zespołu "dominatorów" był młodziutki Mueller, który zajął 16. miejsce. Bohaterowie igrzysk - odpowiednio na 26. i 27. pozycji. Ekipa z największymi sukcesami w ostatnim okresie nie kryła rozczarowania. Ale jak się mówi - do trzech razy sztuka. Przysłowie to tym razem się nie sprawdziło, choć miało taką szansę. Ponownie najwyższy stopień podium należał do zawodnika Kraju Helwetów, drugi - do naszego rodaka, a na trzecim stanął Emmanuel Chedal - Francuz! Na dodatek wycofał się "Morgi". Powód? Prawdopodobnie niezadowalające go rezultaty, gdyż wyraźnie przegrywał wewnętrzną rywalizację nawet z byłym kombinatorem norweskim - Davidem Zaunerem.

A więc coś w tym jest. Czy może Pointner popełnił jakiś błąd w przygotowaniach? Na 99,9 proc. w każdym bądź razie w mojej opinii odpowiedź brzmi - nie. Może taktyka "gigantów" w misji Vancouver 2010 jest słuszna. No bo po co wygrywać teraz? (dla pieniędzy?). Startować i zaliczać kolejne podia, czy czołowe pozycje z pewnością warto. Ale czy nie lepiej wyjątkowo odpuścić sobie to lato i pójść śladem nie tylko Austriaków, ale też i światowej gwiazdy z Finlandii - Janne Ahonena, czy jeszcze kilku innych i spokojnie potrenować, eliminując błędy? Nad tym pytaniem rozważać można w nieskończoność. Pewne jest jednak, że są dwa warianty. A jaki okaże się lepszy w Kuusamo, ale przede wszystkim w lutym? W tym przypadku wiadomo, tyle co nic.

Póki co cieszmy się z wysokiej formy naszego "Orła z Wisły" i miejmy nadzieję, że utrzyma się ona jeszcze przynajmniej do marca. Jest to możliwe? Oczywiście - jeśli weźmiemy sobie za przykład Czecha Jakuba Jandę (wygrał LGP i zaraz potem PŚ). Co innego, gdy przypomnimy sobie postawę choćby Marcina Bachledy, który nie jeden raz zaskakiwał nas latem, ustanawiając nawet igelitowy rekord jednej ze skoczni, żeby z pucharowej karuzeli wypaść na pierwszym zakręcie.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
kolo

Siema Bukmi malyszomaniaku ;p

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
MAYSTERO LONDON

prosze sie nie podniecac to jest tylko letnie gp i nic nie znaczy kazdy realizuje wlasny plan treningowy a cel sezonu jest tylko jeden IO.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Ola

Cos mi sie wydaje i mam takie wrażenie już od Planicy tego roku, ze w Austrii cos pękło.
Kiedys dobra passa sie konczy bo ileż mozna ?
Cos czuję, ze Austria nie będzie sie liczyć już w walce o medale na IO .
Za to nasi zawodnicy ida do przodu zadziwiająco.
Adam dobrze wybrał, ze startuje latem w LGP, w koncu ma madrego trenera, to oszczędzanie go w ub.roku wyszło wszystkim bokami, jemu też.
Treaz zasówa jak diabli :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Zico

Mam nadzieje ze Małysz wybrał lepiej i w Vancouver zdobędzie złoto

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0