Jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze

autor: Monika Szandała | 2008-09-12, 07:45 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Przedstawiciel Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) w skokach narciarskich - Walter Hofer, za główny cel najbliższych lat postawił sobie popularyzację skoków za wschodnią granicą. Częściowo mu się udało - Rosjanie budują w Moskwie skocznię i powoli stają się jedną z potęg w skokach narciarskich. Zupełnie zapomniano jednak o pomocy krajom, gdzie skoki nie cieszą się popularnością. W tyle pozostała Ukraina i Węgry.

Lena Nazarova: Wierzymy w ich sukcesy

Obecnie w kadrze narodowej Ukrainy jest trzech skoczków - Oleksandr Lazarovych, Vitaliy Shumbarets i Volodymyr Boshchuk. Ich trenerem jest Valerii Vdovenko - były mistrz Ukrainy, srebrny medalista mistrzostw ZSRR z 1989 roku. Jego największym sukcesem było 4. miejsce na Mistrzostwach Świata. Vdovenko trenuje drużynę Ukrainy od 1995 roku.

Trochę lepiej przedstawia się sytuacja drużyny kombinatorów norweskich. W kadrze narodowej znalazło się miejsce dla 6 sportowców: Volodymyra Trachuka, Andriya Parkhomchuka,Vitaliego Kazmiruka, Vasyla Zhurakivskiego, Oleksiya Khomyna oraz Vadyma Zhyvylo. Ich szkoleniem zajmują się Petro Henyuk i Mykola Kozlov, który jeszcze w 2005 roku sam reprezentował Ukrainę podczas Mistrzostw Świata w Oberstdorifie.

Przyszłość ukraińskich skoków ciężko przewidzieć. Nie brakuje młodych talentów (Volodymyr Veredyuk, Yaroslav Dysko, Mykola Plytka, Vasyl Zhurakivskyy), problemem są jednak pieniądze. Ukraiński Związek Narciarski zapewnia pomoc finansową kadrom narodowym w skokach narciarskich i kombinacji norweskiej, jednak kluby muszą radzić sobie same. Ukraińska Federacja odpowiada także za sprzęt. Duży wkład finansowy w rozwój skoków narciarskich na Ukrainie ma Minister Sportu, Jurij Pawłenko. - Sponsorów szukamy sami, jednym z nich jest polska firma BERDEX, dzięki której zawodnicy mają nowe kombinezony. Ukraińscy zawodnicy często przebywają w Zakopanem i trenują na Wielkiej Krokwi. Naszym głównym miejscem treningów jest jednak Vorokhta, gdzie znajduje się obiekt K90, który wymaga gruntownego remontu. - mówi Lena Nazarova.

Poza skoczniami (K90, K70, K15) w miejscowości Vorokhta, na Ukrainie znajduje się jeszcze 6 innych obiektów: K50 i K25 w Verkhovinie, K35 w Nadvirnie oraz K40, K30 i K15 w Krzemieńcu. - Naszym największym problemem jest brak dużej skoczni oraz niewielkie finanse, które pozwalają ukraińskim sportowcom startować jedynie w pobliskich krajach i na najważniejszych imprezach. Sukcesem jest już to, że naszych 3 zawodników - Lazarovych, Shumbarets i Boshchuk, reprezentuje Ukrainę na arenach międzynarodowych w Pucharze Świata. Wierzymy w ich sukcesy na Mistrzostwach Świata w Libercu oraz na Olimpiadzie w Vancouver. - powiedziała w imieniu Ukraińskiego Związku Narciarskego Lena Nazarova.

János Szilágyi: Chcemy zainteresować ludzi skokami

Na Węgrzech sytuacja jest podobna. W całym kraju jest obecnie 35-40 zawodników, licząc od dzieci do weteranów sportu. Trenerem kadry jest János Szilágyi, który ma pod swoją opieką zarówno seniorów, jak i juniorów. Szilágyi był w Zakopanem podczas Letniej Grand Prix. Jego podopieczni brali udział w konkursach FIS Youth. 13-letni Akos Szilágyi po skokach na 51 i 51,5 metra zajął 38. miejsce, natomiast Patrik Merc był ostatni.

- Mimo słabszych występów moich podopiecznych, Zakopane bardzo mi się podobało. Byłem już tam 8 razy i ciągle zachwycają mnie tutejsi ludzie, miasto i góry. Zakopane może szczycić się wspaniałym kompleksem obiektów. Wszystkie skocznie, od K15 do K120 są w bardzo dobrym stanie, są w dodatku bardzo blisko siebie, co stanowi świetną bazę treningową dla wszystkich grup zawodników. Czegoś podobnego brakuje u nas na Węgrzech. W zasadzie mamy jedynie 3 obiekty w Kőszeg: K10, K20 i K30. Na większe skocznie jeździmy do Austrii i Słowenii. Na szczęście nie mamy daleko, do Villach, Kranj, Ramsau, Bad Mitterndorfu i Planicy nie jest dalej niż 300 km - opowiada János Szilágyi, główny szkoleniowiec Węgrów. Najprawdopodobniej jego podopieczni ponownie pojawią się w Zakopanem jesienią na zgrupowaniu.

Sporty zimowe nie cieszą się na Węgrzech popularnością, ludzie chętniej oglądają i uprawiają piłkę nożną, ręczną, i koszykówkę. Węgierscy narciarze otrzymują wsparcie od rodzimej federacji, jest ono jednak niewielkie i nie pozwala na wystarczającą ilość treningów, co z kolei skutkuje złymi wynikami. W 2008 roku pojawiła się inicjatywa wybudowania obiektu K60 w Kőszeg, jednak Węgierski Związek Narciarski nie przeznaczył na ten cel wystarczającej ilości pieniędzy. Szilágyi nie poddaje się: - Po prostu za rok ponownie spróbujemy walczyć o dofinansowanie. Poza budową skoczni, naszym celem jest zainteresowanie ludzi na Węgrzech skokami narciarskimi i zachęcenie dzieci do uprawiania tego sportu. A cele sportowe? Chciałbym, żeby Węgrzy na stałe zagościli w Pucharze Kontynentalnym, a może nawet i w Pucharze Świata? - kończy János Szilágyi.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
kopa

lubie włodymiera boszczuka

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
zioms

weźcie przestańcie się litować nad tą ukrainą.Tak im pomagacie a za kilka lat na mistrzostwach świata będą zdobywać medale a my im będziemy mogli gratulować.spójrzmy na biathlon oni już zdobywaja medale na miastrzostwach świata a za kilka lat zajmą miejsce rosji(czego im życzę)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0